REKLAMA




Nowy sposób na przemyt - narkotyki w łodziach podwodnych

Wypchane po brzegi kokainą, ponuro ochrzczone "trumnami", wybudowane w dżungli łodzie podwodne, mają tylko jedno zadanie - pokonać Pacyfik i dostarczyć tony narkotyku z Kolumbii na rynek amerykański.

Koka

Kategorie

Źródło

policyjni.pl

Odsłony

461

Wypchane po brzegi kokainą, ponuro ochrzczone "trumnami", wybudowane w dżungli łodzie podwodne, mają tylko jedno zadanie - pokonać Pacyfik i dostarczyć tony narkotyku z Kolumbii na rynek amerykański.

Suną tuż pod powierzchnią wody. Z góry można je dostrzec tylko dzięki odblaskowi szklanego kokpitu. W połowie zanurzalne jednostki (przez odpowiednie służby i tak nazywane podwodnymi) to najnowsza metoda karteli narkotykowych na ominięcie kontroli władz i dostarczenie nielegalnych używek odbiorcom. Dla załogi taka wyprawa to męczarnia. Pilot oraz trzej lub czterej "marynarze", stłoczeni w ciasnym kadłubie łodzi, podróżują z Kolumbii do Ameryki Środkowej lub Meksyku. Po dotarciu na miejsce towar zostaje wyładowany, a następnie wysłany do Stanów Zjednoczonych. Na pokładzie nie ma łazienki ani kuchni. Jest za to niesamowicie gorąco. Przemytnicy dzielą wąską przestrzeń na rufie, kilka kroków od rozgrzanych silników wysokoprężnych. Rejs jest katorgą, ale opłacalną. Po wykonaniu zadania można liczyć na zapłatę - niemałą.

- Nazywają je (łodzie podwodne -red.) trumnami lub grobowcami - mówi kontradmirał Joseph Nimmich, oficer dowodzący agencją do zadań specjalnych amerykańskiej straży przybrzeżnej (JIATF). - Mają być jak najmniejsze i tym samym uniemożliwiać nam ich wykrycie - dodaje.

W skład dowodzonej przez Nimmicha tzw. "grupy ochronnej" wchodzą żołnierze amerykańskich sił zbrojnych oraz ludzie z DEA, FBI i CIA. Ich głównym zadaniem jest monitorowanie i wykrywanie przemytu narkotyków na całej półkuli zachodniej. Szacuje się, że każdego roku powstaje od 60 do 75 łodzi, nazywanych "narco-subs" i zdolnych przetransportować, przy pełnym załadowaniu, do 8 ton kokainy. Budowane są w tajnych stoczniach, ukrytych w dżungli, na północnym wybrzeżu Kolumbii. Taka skala produkcji powoduje, że powstała flota jest wystarczająco duża, by przetransportować niemal cały, przygotowany na eksport, zapas narkotyku. Według danych Unii Europejskiej, ten zapas to około 600 ton rocznie.

W ubiegłym tygodniu jedną z przechwyconych łodzi wystawiono w doku portowym w Key West na Florydzie. 18 metrów długości, 3,5 metra szerokości. Straż przybrzeżna zatrzymała ją na Oceanie Spokojnym w listopadzie 2008 roku, wraz z czteroosobową załogą i ładunkiem - siedmioma tonami kokainy. Nimmich tłumaczy, że nazywanie łodzi "trumnami" to efekt ich pierwszych rejsów. Maszyny w początkowej fazie produkcji miały katastrofalnie wykonane kadłuby, co prowadziło do częstych awarii i zatonięć. Według kontradmirała pierwsze jednostki zaprojektowane przez inżynierów z Rosji, Pakistanu i Sri Lanki, były w ciągu następnych kilku lat udoskonalane.

- Teraz są dużo bardziej zaawansowane, jeśli wziąć pod uwagę ich żeglowność, napęd i inne właściwości - mówi Nimmich. Trasa przemytu najczęściej prowadzi z Kolumbii do Meksyku lub Gwatemali, gdzie kokaina jest wyładowywana. Taki rejs trwa około dwóch tygodni. Płynąć można szybciej, ale w ciągu dnia moc silników jest zmniejszana, by uniknąć wykrycia. Wśród udoskonaleń wprowadzonych na łodzi zadokowanej w Key West, wymienić można podwodny system chłodzący, który ogranicza emisję ciepła i tym samym utrudnia namierzenie jednostki w podczerwieni.

- Ubogie możliwości technologiczne i tak mogą mieć wpływ na system naszych sensorów - tłumaczy Nimmich. Wojskowy zauważa również, że do niedawna łodzie były używane wyłącznie do przewozu kokainy z wybrzeża Kolumbii graniczącego z Pacyfikiem. - Sytuacja się jednak zmienia - mówi kontradmirał. - Niedawno znaleziono jedną taką maszynę na wschodnim krańcu kraju. Łódź wyładowana kokainą i posiadająca bliźniacze silniki napędowe znajdowała się na półwyspie Guajira, położonym na granicy Kolumbii i Wenezueli, w prowincji Zulia.

- Ostatnie raporty wskazujące na to, że w rejonie Karaibów wzrasta aktywność budowlana, nie zostały potwierdzone - dodaje Nimmich. Przyznaje też, że wywiad wojskowy wykrył, iż przynajmniej jedna w połowie zanurzalna jednostka została skonstruowana w Brazylii, w dorzeczu Amazonki. - To również nie jest potwierdzona informacja, ale nie byłaby to żadna niespodzianka. Kokaina miałaby popłynąć stamtąd do Europy.

- Sądzimy, że dojdzie do ekspansji tej technologii na inne wektory - mówi kontradmirał, który nie wyklucza też czarnego scenariusza:

"Sytuacja, że dochodzi do ataku terrorystycznego z użyciem łodzi podwodnych, staje się coraz bardziej prawdopodobna".

Koledzy Nimmicha również nie kryją obaw. Według nich przemytnicy narkotyków rozpoczną niedługo budowę w pełni udoskonalonej łodzi podwodnej, zdolnej do pełnego zanurzenia i żeglugi jeszcze cichszej niż obecnie. Kontradmirał uspokaja, że do takiej produkcji nie dojdzie w najbliższym czasie. Z drugiej strony przyznaje, że kolumbijska policja trafiła ostatnio na ukryty w dżungli magazyn, w którym trzymana była w pełni rozbudowana, zaprojektowana przez Rosjan łódź, zdolna pomieścić do 150 ton kokainy i przystosowana do pełnego zanurzenia.

- Osiągnięcia technologiczne, pozwalające na przestawienie się z maszyn w połowie zanurzalnych na potrafiące się zanurzyć całkowicie, są dramatycznie szybkie, a przecież nie jest to łatwe - mówi Nimmich. Wszystko wskazuje na to, że jednostki w połowie zanurzalne lada chwila mogą być tak dobre, że staną się trudniejszym celem do wykrycia niż opuszczające Kolumbię, wyładowane narkotykami samoloty czy motorówki. Dowodzący JIATF nie ukrywa, że na miejsce każdej przechwyconej łodzi - której koszt produkcji wynosi około pół miliona dolarów i która jest zatapiana krótko po osiągnięciu celu podróży - powstają cztery nowe.

- Jeśli chodzi o przechwytywanie to nasza efektywność wynosi około 20 procent. Wiemy, że to niewiele i robimy co się da, by te statystyki poprawić - kończy Nimmich.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Astacus (niezweryfikowany)
Pomysłowość ludzka nie zna granic :). Pomyśleć, że ta cała kasa mogła by płynąć na opłacanie potrzeb państwa...
Anonim (niezweryfikowany)
Słuchajcie mnie ludki, ponieważ tylko ja sie nie myle nigdy(hehehehe).Żarty. Prawo amerykanskie zezwala każdemu iść do sklepu i kupić sobie broń, z której potem może sobie ten delikwent strzelić w łeb, albo kogos zastrzelić. Natomiast zabrania zażywania narkotyków, ponieważ są niezdrowe i często wyniszczające. To ciekawe. Jednakże chyba nie zawsze funkcjonuje, ponieważ ja cpałem nie raz amfe, pare razy koke, wiele razy mdma i ni jestem uzależniony. Co więcej mam mgr inż przed nazwiskiem, ukonczyłem wyższe studia. Potrafie pisać prace magisterski na dowolnie wybrane tematy, nawet nie ze swojego kierunku studiów, hehehe. A jak wciągne sciezke amfetaminy , to np 200 stronicowy kryminał Agathy Christie robie w jeden wieczór, a potem o 5 rano pisze streszczenie, hehe. Czyli co? Narkotyki niszczą? Nie sądze.Może i niszczą bachory, które nie mają innego zajęcia, prócz drugów. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie zycia bez drugów.Jestem ateistą i według mnie żyje sie tylko raz. Przed śmiercią jebne z 20 piguł, 2 gramy amfy i odejde z ostrym odlotem z pasa startowego prosto w kierunku prosektorium,hehe . narazie albatrosy
Anonim (niezweryfikowany)
zgodze sie z toba w 100 procentach i tez jestem ateista i tak samo jak ty wpadlem kiedys na pomysl ze przed smiercia wrzuce wszystko co mozliwe:P jak umierac to najpierw sie porzadnie zrobic i odejsc z odlotem xD
szarik (niezweryfikowany)
"w pełni rozbudowana, zaprojektowana przez Rosjan łódź, zdolna pomieścić do 150 ton kokainy i przystosowana do pełnego zanurzenia" - aż się wierzyć nie chce ;] ruscy rzeczywiście mają zajebistych inżynierów :]
agquarx
[quote=szarik]"w pełni rozbudowana, zaprojektowana przez Rosjan łódź, zdolna pomieścić do 150 ton kokainy i przystosowana do pełnego zanurzenia" - aż się wierzyć nie chce ;] ruscy rzeczywiście mają zajebistych inżynierów :][/quote] hyperreal zamieścił (tak, to byłam ja) parę lat temu artykuł z Wired o tym samym, to żadna nowość. Jednak przydaje się, że ktoś tłumoczy wiadomości z angielskojęzycznych serwisów, bo wiadomości docierają tam znacznie szybciej niż do polskich mediów! Kto rozumie sytuację, niech wpłaci na tłumoczenia, wystarczy 10-20PLN i hyperreal wzbogaci się o jakiś duży tekst o charakterze naukowym albo długi, dobry artykuł z jakiejś zagramanicznej gazety. Datki można tutaj: 07114020040000390221787095 (mBank).
randomness