REKLAMA




Nie uwierzylibyście, co młodzi robią z "nitkami z bananów". "To ściągnęło na dno niejednego"

Tytuł mówi chyba sam za siebie, nieprawdaż? ;D

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

NaTemat.pl
Adam Nowiński

Odsłony

832

Palenie skórek banana brzmi tak absurdalnie, że mało kto myślał, że można coś takiego robić. Po polskim internecie krąży jednak wiele mitów o tym sposobie odurzania się młodzieży. Okazuje się, że więcej w nich prawdy niż fikcji i są osoby, które rzeczywiście to paliły. Zaniepokojonych zapewniamy jednak, że jest jeden haczyk.

Internet jest pełen informacji na temat palenia skórek banana. Można znaleźć całą listę forów internetowych, gdzie głównie młodzi prześcigają się w opiniach na ten temat.

Jedni twierdzą, że to mit i tak naprawdę skórka banana nie ma żadnego działania na palącego poza truciem się pestycydami. "Skórka banana zawiera całą paletę różnych środków chemicznych, żeby te pikne owoce nie zepsuły się, jak do nas lecą, w efekcie paląc banana z lufki nic nie poczujesz, za to pestycydy jarasz. Weź lepiej idź lizać ropuchy" – napisał jeden z komentujących.

Są jednak tacy, co próbowali i mówią, że są efekty, że "klepie", "trzepie" itd. "Wbijasz skórkę od banana do lufy i jarasz", "Można powiedzieć że palenie banana to jak granie w rosyjską ruletkę, inaczej mówiąc palą to hardcorowcy lub też głupcy", "Prawda na bank, to g***o ściągnęło na dno już niejednego" – można przeczytać na forach ze "złotymi myślami".

Ale opinie forumowiczów, którzy palili skórkę banana są tak samo wiarygodne, jak palaczy szałwii, czy gałki muszkatołowej. Chociaż podobno w 2009 roku nawet Amy Winehouse zainteresowała się takimi formami "łapania fazy", w czasie kiedy unikała twardych narkotyków.

Nie wiadomo co wpływa na palącego

Nie mniej jednak to internetowe mądrości. Żeby ustalić fakty potrzebny jest specjalista. Maria Banaszak jest specjalistką terapii uzależnień w stowarzyszeniu MONAR. Kiedy zapytałem ją o palenie skórek banana zaczęła się śmiać i potwierdziła, że spotkała się z takimi opowieściami.

– To nie jest tak naprawdę nowość, bo takie pomysły na poszukiwanie działań psychoaktywnych w legalnych substancjach trwa od dziesięcioleci. Słyszałam to wielokrotnie od swoich pacjentów. Ponoć w skórkach od bananów znajdują sie śladowe ilości substancji, która nazywa się tryptofan. Przyznaję, że od naszych podopiecznych słyszeliśmy, że wielu z nich z tym eksperymentowało natomiast co do "skuteczności" takiego palenia ich zdania są podzielone, bo ponoć ilość tej substancji jest tak śladowa, że trzeba wypalić tego naprawdę duże ilości, wręcz przemysłowe. Powstaje też pytanie: czy działanie psychoaktywne wynika z tej substancji zawartej w skórce banana czy po prostu z tego, że osoby sie lekko przyczadzają tym dymem? – opowiada Maria Banaszak.

Chodzi tutaj o palenie nie samych skórek, a cienkich niteczek, które znajdują się tuż pod nią. To tzw. łyko banana, czyli roślinna część tego owocu. Po wysuszeniu nitek można je też palić. Ale jego efekty są tak samo mityczne jak w przypadku gałki muszkatołowej i także mówi się, że potrzeba wypalić jej kilogramy, żeby cokolwiek poczuć.

– Młodzież też potrafi ją palić i tutaj jest tak samo jak z bananem, że ponoć wypalenie jej dużych ilości ma być halucynogenne. Z drugiej strony moi podopieczni mówią, że w trakcie palenia ma tak gorzki i ostry smak, że sam proces palenia jest trudny do przebrnięcia. Szczerze mówiąc jak się zagłębi w literaturę to wychodzi, że kiedyś marynarze w drodze do Indii potrafili rzuć, czy palić gałkę w poszukiwaniu jakiś działań psychoaktywnych. To nie jest coś, co nasza młodzież wymyśliła w ciągu ostatnich lat.

Są inne niebezpieczne substancje

Zaniepokojeni rodzice mogą więc odetchnąć, bo ich pociecha musiałaby wydać swoje roczne kieszonkowe, żeby kupić tyle bananów, żeby mogły one mieć na nią jakikolwiek wpływ psychoaktywny. To czego powinni się jednak obawiać, to najnowsze pomysły nastolatków, którzy w poszukiwaniu wrażeń wykorzystują duże ilości środków na przeziębienie.

– W małych ilościach obkurczają naczynia krwionośne w nosie, albo działają przeciwkaszlowo. Natomiast w ilościach hurtowych lub pomieszane z alkoholem zaczynają mieć mocne działanie psychoaktywne – mówi Maria Banaszak i przyznaje, że to są często oczywiście eksperymenty i niekoniecznie muszą prowadzić do nadużywania innych substancji.

Należy zwrócić uwagę, że często przy takim poszukiwaniu "wrażeń" nie chodzi o samą substancję, ale o całą procedurę: o szukanie tej substancji, zdobywanie jej, o ten dreszczyk nielegalności. Doświadczenie już samej czynności może być po prostu okropne.

Czasami nie ważne jest co, ważne, żeby jakkolwiek zredukowało napięcie

Ale byłoby to nieodpowiednie, gdyby nie przyznać, że zdarza się, że takie "próby" przeradzają się w uzależnienie. Człowiek szuka coraz mocniejszych środków. Wychodzi z kręgu legalności i trafia na inne używki: alkohol, narkotyki. Ich odstawienie jest czasami bardzo ciężkie.

– Nasi pacjenci leczą się z poważnych uzależnień i czasami podczas etapu nawrotu jest tak silne napięcie, że szukają czegokolwiek, aby tylko je złagodzić. Zdarzyło się więc wypicie środka do czyszczenia toalet, wąchanie gazu od zapalniczek, zjedzenie szyszek chmielu i najbardziej skrajna historia, kiedy ktoś chciał połknąć szpilki. Ból miał spowodować redukcję napięcia związanego ze stanem abstynencyjnym.

Bo się nudziło...

Dlaczego w ogóle młodzi ludzie szukają takich wrażeń w postaci palenia skórek banana? Czynników, które popychają młodego człowieka do eksperymentowania z takimi "używkami", jest mnóstwo. Zdaniem Doroty Jaworskiej, która na co dzień jest psychologiem i psychoterapeutą, zaliczyć do nich należy przede wszystkim kulturę i zdobycze cywilizacji.

– To dostępność do filmików na YouTubie, chęć zaimponowania rówieśnikom czymś, czego jeszcze nie było, nuda, brak prawidłowych relacji z rodzicami. To tak jako pierwsze przychodzi mi do głowy – stwierdza w rozmowie z naTemat.

Ale jeśli już coś takiego wystąpi i rodzic dowie się, że jego dziecko np. pali szałwię czy skórkę banana, co wtedy zrobić?

– Na początku na pewno należy odbyć rozmowę z dzieckiem, jeśli relacje w tej rodzinie są prawidłowe. Jeśli nie, to udałabym się do specjalisty. Są takie ośrodki czy poradnie, które specjalizują się właśnie w takiej pomocy a propos uzależnień dla młodych ludzi – odpowiada Jaworska.

Oceń treść:

Average: 3 (4 votes)