Nie odpuszczamy do końca

Czyli ciekawy artykuł z "Forum Służby Więziennej" ;)

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Forum Służby Więziennej, nr 260
Styczeń 2020

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.Pozdrawiamy!

Odsłony

530

Więzienia kontrolą stoją. Do pracy, z pracy, w pracy, w zakładach zamkniętych przy każdym wyjściu i wejściu do celi, często wyrywkowo, bez konkretnej przyczyny. Mimo to pomysłowość więźniów nie zna granic. Tak samo jak osób ich odwiedzających. Służba Więzienna nie odpuszcza. Przy kontroli generalnej wszystko wyjdzie. Zwłaszcza kiedy kadra jest zdeterminowana, a do oddziałów wkraczają funkcjonariusze GISW.

Proszę wyjąć wszystko z kieszeni, położyć na stoliku i stanąć tyłem do kraty. Nie odwracać się – instruuje funkcjonariusz Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim, który doprowadza osoby odwiedzające na widzenia. Z drugiej strony kraty podchodzi przewodnik z psem specjalnym. Dziś jest dzień widzeń – w tej jednostce jeden z dwóch w tygodniu, po ok. 70 dziennie. Do osadzonego może przyjść maksymalnie dwoje odwiedzających dorosłych, chyba, że dyrektor wyrazi zgodę na trzecią osobę, plus dzieci – na nie nie ma limitu. Wychodzi ponad sto osób.

Najpierw przechodzą kontrolę po-bieżną, potem do akcji wkracza pies, w przypadku wskazania – kontrola osobista. W listopadzie w piotrkowskim areszcie funkcjonariusze ujawnili dwie próby przemytu. Te sprawy najprawdopodobniej mają wspólny mianownik.

Trzy kobiety i kartka

St. sierż. sztab. Tomasz Gałas, przewodnik psa specjalnego: – Tak, jak zawsze, robiłem kontrolę osób wchodzących na widzenia. Trzy panie: matka, siostra i konkubina przyszły do jednego osadzonego. Ustawiły się za kratą. Puściłem psa. Obwąchał je. W pewnym momencie stanął na tylnych łapach, oparł się o kratę i zaczął drapać na wysokości karku jednej z nich. Od-prowadziłem zwierzaka do pomieszczenia. W celu potwierdzenia zamieniliśmy kolejność kobiet. Pies wskazał tę samą. Wszystkie były pewne siebie. Na moje pytanie: „czy miały kiedykolwiek do czynienia z narkotykami” odpowiadały: „nie, nigdy”. Musiały się tego wyuczyć, nie dały znać po sobie, że coś jest nie tak. Ponieważ się znały, cała trójka została poddana kontroli osobistej. Wyraziły na nią zgodę. Pierwsza matka – w naszym mniemaniu najmniej podejrzana. Były z nią dwie funkcjonariuszki, ja na zewnątrz pisałem protokół. Po dokładnej kontroli okazało się, że kobieta miała, ukryte w ustach dwie kulki. Nasz test wykazał, że to pochodne amfetaminy. St. kpr. Ewa Milczarek, zbrojmistrz, była akurat na widzeniach. Została poproszona o przeprowadzenie kontroli osobistej. Tak wspomina tamto wydarzenie: – Widać było poddenerwowanie u pań. Sprawdziłam odzież, ciało, bo musiały się rozebrać. Takie są procedury. Robimy to w sposób jak najbardziej humanitarny, najpierw góra lub dół, potem zmiana, żeby osoba nie została całkiem naga. Pani zaczęła poprawiać sobie włosy, wyciągnęła coś z buzi i schowała do ręki. Okazało się, że w ustach miała schowane zawiniątka. Z drugą szukanie zaczęłyśmy od tej części ciała, ale sama przyznała, że coś ma.

Trzecia z nich była „czysta”.

Ujawnienia substancji psychoaktywnych w kartce okolicznościowej dokonał inny funkcjonariusz. Sprawdzał Paczki i listy, które przyszły do więźniów. Robił to przy użyciu urządzeń technicznych. Tego dnia jeden z listów wydał mu się podejrzany. Funkcjonariusz ponakłuwał wszystkie. Pies je obwąchał. Zainteresował się tym konkretnym. – Dla nas, przewodników, to sygnał, że coś może być nie tak. Jesteśmy dociekliwi, więc kolega zaczął grzebać, drapać, szukać. Znalazł. Wewnątrz koperty znajdowała się kartka okolicznościowa z masą plastyczną, tzw. plasteliną, czyli syntetycznym haszyszem – tłumaczy Tomasz Gałas. Zawiadomili policję. – Patrol docenił postawę naszych funkcjonariuszy, którzy tę kontrolę przeprowadzili w sposób profesjonalny. Nie zostawili na przesyłce żadnych śladów biologicznych– mówi por. Cezary Jabłoński, rzecznik prasowy Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim.

Dlaczego funkcjonariusze łączą te dwie sprawy? – Wszystko wskazuje na to, że nadawca listu jest fałszywy. Podejrzewamy, że zarówno amfetamina, jak i syntetyczny haszysz miały trafić do tego samego więźnia. Ko-biety zgłosiły się na widzenie do jednego z jego współosadzonych, a kartka była zaadresowana na drugiego, z tej samej celi. Ten drugi mógł nawet nie być tego świadomy – snuje przypuszczenia rzecznik. Sierżant Gałas dodaje, że wystarczyło, że ktoś znał jego imię, nazwisko i imię ojca, adres jest zawsze taki sam. Panie, które w ustach miały narkotyki, pojawiły się w jednostce już po tygodniu. Starsza była zaskoczona, że musi przejść szczegółową kontrolę.– Dziwię się osadzonemu, że coś takiego kazał zrobić matce. Słyszałem, że w innych jednostkach to się zdarza, ale nigdy wcześniej nie miałem z tym do czynienia – przyznaje przewodnik Gałas. – Jak mamy resocjalizować osa-dzonych, kiedy nawet ich najbliżsi nie chcą brać w tym udziału? Wręcz przeciwnie, ciągną ich w dół – pyta retorycznie Jabłoński.

Niezawodny nos

W Piotrkowie są dwa psy specjalne. Przewodnicy dzielą się zadaniami. W dniu widzeń do godziny dziesiątej pracuje jeden pies, do dwunastej, trzynastej – drugi. Pod nieobecność tego drugiego w służbie sierżant Gałas robi kontrolę wyrywkowo. – Obserwuję zachowanie osób odwiedzających.

Wiadomo, że kiedy ktoś ma coś na sumieniu, jest bardziej nerwowy. Dla osób z zewnątrz przeszukanie przy wejściu na widzenie jest zaskoczeniem. Potrafią to jednak zrozumieć.– Myślę, że to jest potrzebne – uważa pani Z. udająca się na widzenie. Ro-zumie to i teraz już aprobuje. Przyznaje jednak, że pierwszy raz był trudny. – Źle się z tym czułam, jakbym była czemuś winna i traktowana na równi z osadzonymi.

Żeby u psa specjalnego nieustan-nie wzbudzać chęć szukania, dzień zaczyna od treningu. – Chcemy, aby regularnie znajdował narkotyki – mówi por. Cezary Jabłoński. Po ćwiczeniach spacer i odpoczynek. Następnie kontrola listów i paczek przychodzących z poczty. Aby dokładnie to zrobić, trzeba przygotować miejsce i wszystkie listy – są prześwietlane przez urządzenia techniczno-ochronne, dodatkowo każdy jest nakłuwany tak, żeby nie uszkodzić zawartości. Chodzi o to, by zapach wydostał się na zewnątrz.Ważna jest czujność i psa, i przewodnika. Kiedyś w trakcie takiej kontroli Tomasz Gałas porozkładał wszystkie listy w rzędzie, a Nikoś wąchał je po kolei. Doszedł do tego, w którym, jak się później okazało, były ukryte dopalacze. Wziął go w zęby, rzucił na bok i kontynuował szukanie. – Początkowo myślałem, że chce się bawić. Zmyliło mnie, że nie zaznaczył tego w taki sposób, w jaki był szkolony, to znaczy przez drapanie. W wyniku dokładniejszej kontroli okazało się, że w środku w slipkach była ukryta „plastelina”– opowiada funkcjonariusz. Odwiedzający są poddawani kontroli w dni widzeń. Na co dzień prze-szykuje się korespondencję, pojazdy, osadzonych i pomieszczenia. Obligatoryjnie wszystkich wchodzących i powracających z pracy. – Jesteśmy wszędzie tam, gdzie więźniowie mają dostęp. Musimy zakładać, że jakieś środki na teren więzienia mogły się przedostać i nie odpuszczamy do końca – zapewnia rzecznik Jabłoński.

Aneta Łupińska

Od stycznia do 30 listopada ub. roku odnotowano 1331 ujawnień środków zagrażających bezpieczeństwu lub porządkowi jednostek penitencjarnych. Dla porównania w 2018 r. było ich 1302, a w 2017 – 1133.Problematykę kontroli prowadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych regulują dwa akty prawne: Kodeks karny wykonawczy i rozporzą-dzenie ministra sprawiedliwości z 17 października 2016 r. w sprawie sposobów ochrony jednostek organizacyjnych Służby Więziennej. Kontrole są prowadzone pod kątem znalezienia przedmiotów niedozwolonych. Niektórzy funkcjonariusze czynności te mają wpisane w zakres obowiązków, np. od-działowi czy dowódcy zmian. Inni, przeważnie raz na pół roku, biorą udział w kontroli generalnej. Szczegółowe kontrole są prowadzone rzadziej i w uzasadnionych sytuacjach, m.in. w przypadku osadzonych tzw. niebezpiecznych. W ten sposób sprawdzany jest każdy więzień wychodzący i powracający z pracy z przepustki, samochód wyjeżdżający i wjeżdżający na teren jednostki. Do kontroli osób używa się m.in. prześwietlarek do bagaży, bramkowych i ręcznych wykrywaczy metali. Zawartość substancji niedozwolonych w organizmie badana jest przy użyciu testów narkotykowych i alkomatów oraz Mobile Trace'ów. Teren jednostki, tj. budynki, place spacerowe, drogi dojazdowe i śluzy kontroluje się za pomocą telewizji przemysłowej oraz monitoringu wewnętrznego. Jego pole widzenia obejmuje to, co znajduje się w budynkach: cele monitorowane i zabezpieczającą oraz izolacyjną, jeśli go posiada, ciągi komunikacyjne, newralgiczne punkty. Uzupełnieniem monitoringu są kamery przenośne i nasobne. Nagranie z tych pierwszych może stanowić materiał dowodowy wykorzystywany w czynnościach wyjaśniających w prokuraturze. Tych drugich stale przybywa. Biuro Ochrony i Spraw Obronnych CZSW co roku dokupuję nowe rejestratory, a funkcjonariusze w jednostkach korzystają także z tych będących w fazie testowania. Najszerszą formą kontroli jest kontrola generalna – dotyczy ona wszystkich pomieszczeń i osób.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)

Komentarze

Nazwisko lub ps... (niezweryfikowany)

"Służba więzienna to chuuuuje, służba więzienna to chuuuuje, jeszcze raz, jeszcze raz, to chuuuuje, to chuuje!" :D
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Sertralina

Lub inaczej: Jak nie pisać TRów aka Jak doznać zespołu serotoninowego edit by vart

Dzień 1.

S&S:Wieczór,depresja,brak chęci do życia,zaśmiecony pokój B.

Dawka:1G Mieszanki ziołowej "Bobby Sence"+150mg Sernaliny.[sertraliny autorze? - przypis by mod]

Wiek: 18 lat,60kg wagi.

Doświadczenie: Kodenia,dxm,mj,mieszanki ziołowe,amfetamina,sernalina,mirtazapina.

  • Alprazolam
  • Dekstrometorfan
  • Dimenhydrynat
  • Kodeina
  • Tramadol
  • Uzależnienie

Zupełna świadomość swoich działań

Jest to moj zbiór doświadczeń związanych głównie z kodeina, jak  opis prawdopodobnie postępującego uzależnienia. 

 

Nigdy nie planowałem próbować opioidów. W końcu mało jest osób które nie żałują swojej pierwszej próby. Zawsze miałem wrażenie że to najłatwiejsza droga prowadząca do przyjemności. Ale przecież nigdy nie spróbować to jak stracić. Wiedziałem że to kwestia czasu, bo jeśli nie mówi się stanowczo NIE, to w końcu powie się Tak.

 

Pierwsza próba 150mg kodeiny zupełnie nie planowana i przypadkowa. Również nieudana, bo trip podobny jak wypicie melisy.

  • Bad trip
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana

Domowe zacisze, czwartkowy wieczór ok. 22. Nastawienie bardziej niż pozytywne, w tle muzyka z playlisty stworzonej na podobne okoliczności, na stole piwko a w lodówce przygotowane na gastro spaghetti. Jak się wydawało, przy takim zestawie można liczyć na miły wieczór :)

Dzień przed opisywanym poniżej tripem, zakupiliśmy sztukę u znajomego. Z powodu braku wolnego czasu, pomyślałam że palenie najlepiej odłożyć na luźny, spokojny wieczór, więc sztuka powędrowała do szuflady. Następnego dnia mieliśmy wolny wieczór,  zaproponowałam, żeby przyjarać po chamsku z wiadra;) Mój facet nie lubi palić w ten sposób, ale w końcu go namówiłam i poszłam do kuchni przygotować co trzeba.

W między czasie upichciłam szybko spaghetti (ostatnimi czasy często miałam potworne gastro po paleniu) i włożyłam piwka do lodówki.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

podekscytowanie pierwszą przygodą z ecstasy, lekki niepokój okoliczności: impreza

Długo czekałam na tę okazję. Kupiłam dwie tabletki mdma/ecstasy (za nie wiem czy nie dosyć wygórowaną cenę 50zł/szt) już dwa tygodnie przed planowaną imprezą i nie mogłam się doczekać. Czterech moich znajomych kupowało je razem ze mną i zdążyli je wypróbować jako pierwsi — po ich opowiadaniach byłam jeszcze bardziej nakręcona, nie mogłam się doczekać "przytulania słupów, biegania wesoło w nocy po mieście, tańczenia do 6 rano". W przyjemny sobotni, majowy wieczór spotkałam się z kolegą w centrum żeby iść razem na wspomnianą wcześniej imprezę.