Nie chcieli ośrodka leczenia uzależnień w ich wsi. "Narkomani? U nas?!"

Uzależnieni od dopalaczy gimnazjaliści przekonali mieszkańców małej wioski na Lubelszczyźnie, że właśnie tu powinien powstać ośrodek leczenia uzależnień. Mieszkańcy, wcześniej ośrodkowi przeciwni, po spotkaniu z młodzieżą zmienili zdanie.

Uzależnieni od dopalaczy gimnazjaliści przekonali mieszkańców małej wioski na Lubelszczyźnie, że właśnie tu powinien powstać ośrodek leczenia uzależnień. Mieszkańcy, wcześniej ośrodkowi przeciwni, po spotkaniu z młodzieżą zmienili zdanie. - Poznaliśmy te dzieci, zobaczyliśmy, że nie ma się czego bać - mówi nam jedna z mieszkanek. Miejsca na ośrodek Stowarzyszenie "Powrót z U" z Lublina szukało od wielu miesięcy.

Dziś młodzież mieszka w Ośrodku Terapii i Readaptacji w Cholewiance pod Kazimierzem Dolnym. Budynek nie spełnia norm bezpieczeństwa i stowarzyszenie, które ośrodek prowadzi, ma tylko czasową zgodę na jego użytkowanie.

A jest to ośrodek, który jako jedyny w Polsce zapewnia całodobową, pełną opiekę terapeutyczną dla uzależnionych w wieku 13-18 lat. Na miejscu jest też szkoła.Pisaliśmy o tym w sierpniu ub.r .

"Ośrodek dla narkomanów? U nas - nie"

Dorota Tkaczyk, dyrektor ośrodka w Cholewiance, przez wiele miesięcy szukała nowego miejsca. Na Lubelszczyźnie są budynki m.in. po starych szkołach, które dziś stoją puste, ale gminy, do których "pukała" pani Dorota, nie wyrażały na to zgody. - Słowo "narkoman" już na wstępie budzi lęk i przerażenie. I tak właśnie było. Prowadziłam rozmowy, ale bez efektu - mówi nasza rozmówczyni. W międzyczasie były też wybory, zmieniła się część władz, więc wcześniejsze rozmowy przestały być aktualne.

Dla wójta Michowa sprawa była oczywista: trzeba pomóc

Gdy dyrektor ośrodka dowiedziała się o budynku po dawnej "tysiąclatce" w gminie Michów, we wsi Wypnicha, uderzyła do wójta. A ten - od razu się zgodził. Działania były błyskawiczne - dziś umowa na dzierżawę budynku jest już podpisana. - Tu nie było się nad czym zastanawiać. Budynek od kilku lat stoi pusty, popada w ruinę. Na nasze ogłoszenia dotyczące tego budynku nikt nie odpowiedział. A tu trzeba pomóc tej młodzieży, więc sprawa była dla mnie jasna - mówi nam wójt Michowa, Janusz Jankowski.

Mieszkańcy na "nie", ale tylko do spotkania z dziećmi

Opór i obawy był wśród mieszkańców wsi. Zbierano nawet podpisy przeciwko lokalizacji ośrodka właśnie u nich i większość była na "nie". Wójt zorganizował spotkanie mieszkańców z wychowawcami z Cholewianki. Przyjechała na nie również młodzież. I mieszkańcy zmienili zdanie - tym razem, większość zagłosowała, by pomóc uzależnionym.

Przeciwna ośrodkowi początkowo była m.in. pani Elżbieta. - Bałam się, nie wiedziałam, co to za młodzież - mówi. - Ale to spotkanie z nimi pokazało, że nie ma się czego bać - dodaje.

Podkreśla, że dzieci zaskoczyły ją bardzo pozytywnie. - Takie mądre, inteligentne. Wiedziały, jak się zachować, opowiadały o sobie. Mówiły, że chcą się leczyć, żeby z tego wyjść. Miałam łzy w oczach - mówi mieszkanka wsi Wypnicha. Inna z mieszkanek: Zobaczyliśmy normalne dzieciaki, takie jak nasze. Tylko trochę w życiu zeszły na złą drogę. Ale czy nie warto im pomóc?

W tej wsi jest jeden sklep i praktycznie nic więcej. Główna rozrywka? Stanie właśnie pod sklepem. - Jak działała szkoła, jeszcze jakieś 5-6 lat temu, to było życie. A dziś wieś jest jakby martwa, mimo, że jest około stu mieszkańców. Jak będzie młodzież, może zacznie się coś dziać, może będą jakieś spotkania, występy - dodaje pani Anna (imię na jej prośbę zmienione).

Sklepowa też nie ma nic przeciwko ośrodkowi dla młodzieży. - Ruina się tu robi, lepiej, żeby tu ktoś zamieszkał. Oczywiście, że na początku były obawy, ale po spotkaniu z dziećmi już ich nie mam. Warto pomóc tej pogubionej młodzieży - mówi.

Pamięta, jak jeden z wychowanków opowiadał, jak pod wpływem narkotyków spowodował wypadek na motorze. - I mówił, że on nie chce tak żyć, że chce się leczyć, że ośrodek takie leczenie im zapewnia. I jeszcze była dziewczynka, która mówiła, że to dla niej nie jest ośrodek czy szkoła, bo ona traktuje to jako dom - mówi sprzedawczyni.

Sołtys w gronie nieprzekonanych

Sołtys z Wypnichy, Janusz Gol, jest jednym z tych nie do końca przekonanych, choć akceptuje decyzję większości. Ma jednak nadal sporo wątpliwości. Jego zdaniem, większość zagłosowała "za", bo były obietnice znalezienia pracy. Dorota Tkaczyk, szefowa stowarzyszenia, nie kryje, że gdy ośrodek przeniesie się z Cholewianki do Wypnichy trzeba będzie kogoś zatrudnić. Ile osób, na jakich stanowiskach? Na to jeszcze za wcześnie. - Ale pierwsze podania o pracę rzeczywiście już mam - dodaje.

- Ja uważam, że na naszej wsi nie ma za bardzo warunków na taki ośrodek. Jest to miejscowość nieoświetlona, domy są porozrzucane, nie ma posterunku policji blisko i stąd moje obawy - mówi sołtys. - A co będzie, jak ktoś z tych uzależnionych na moim polu zasadzi konopie? Kto będzie za to odpowiadał? - to jedno z pytań, które słyszymy od mieszkańców. Wychowawcy z ośrodka przekonują, że strach ma wielkie oczy, bo tu nie ma mowy o narkotykach. To jedna z podstawowych zasad, które w ośrodku obowiązują. Zero tolarencji dla używek.

Kim są ci, którzy trafiają do ośrodka stowarzyszenia "Powrót z U"?

15-letni Alan palił marihuanę i sięgał po dopalacze. Były ucieczką od problemów w domu i w szkole. Tak mu się wydawało. Rodzice po dłuższym czasie zauważyli, że coś jest nie tak. Zaczął być agresywny, uderzył ojca, wybuchał śmiechem w najmniej odpowiednich momentach. I trafił do ośrodka.

17-latka Agata, też dopalacze. Sięgnęła po nie, bo nie mogła znieść kłótni z rodzicami, problemów w szkole. Nie kryje, że dopalacze można dostać wszędzie, są tańsze od marihuany, nie ma z nimi problemu. By mieć pieniądze, wynosiła z domu różne rzeczy i zastawiała je w lombardzie. W ośrodku wyszła na prostą.

Są dzieci z biednych, trudnych rodzin, ale nie tylko. Także gimnazjaliści z tak zwanych "dobrych domów", w których nie ma problemów finansowych. - Przekrój jest naprawdę szeroki, jak w społeczeństwie - słyszymy.

Stowarzyszenie "Powrót z U" z Lublina od 1986 roku miało tylko poradnię. Z czasem okazało się jednak, że potrzebny jest ośrodek stacjonarny. Powstał i przez lata przez Cholewiankę przewinęło się blisko 500 podopiecznych, uzależnionych m.in. dopalaczy.

Prezydentowa Agata Duda - chce pomóc

Umowa na dzierżawę budynku po dawnej szkole w miejscowości Wypnicha jest już podpisana. Stowarzyszenie szuka teraz pieniędzy na remont, by jak najszybciej móc się przeprowadzić. Pomoc zadeklarowała m.in. prezydentowa, Agata Duda, do której napisała dyrektor ośrodka, Dorota Tkaczyk. Prezydentowa była w Cholewiance, spotkała się z młodzieżą, rozmawiała z nimi. Chce pomóc.

Na remont budynku po dawnej szkole potrzebne są spore pieniądze - 2-3 miliony złotych. Pierwsze prace projektowe już trwają. Wszyscy mają nadzieję m.in. na wsparcie z programów unijnych.

W sprawie wsparcia dla ośrodka - prosimy o kontakt w autorką tekstu problem@tok.fm

Oceń treść:

Average: 7.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Miks

Wtedy nastawianie było oczywiście pozytywne, a miejscem przyjmowania był dom. Oczekiwałem czegoś bardziej wyjątkowego, ponieważ jeszcze nie byłem doświadczony jeżeli chodzi o benzodiazepiny.

Zamieszczam tu stary trip report z diazepamu. Był wtedy rok 2019, a dokładniej 20 października 2019 roku. Pomyślałem, że warto dodać, ponieważ dość dobrze napisany oraz nie było tu mieszanki z opio, a na pewno wyżeracze specyfików zamulujących wiedzą, że takie połączenie to już zupełnie inna bajka. Zapraszam do czytania :)

18:00

  • LSD-25
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie, chęć przeżycia samotnego nocnego tripa, domek nad jeziorem, pełnia księżyca, Jowisz na południowym niebie, niecały miesiąc do przesilenia letniego. 24h bez jarania trawy (dla mnie to spora przerwa) 3 piwa wypite w ciągu dnia, ostatni łyk ponad 2h przed zarzuceniem

T+0

Około północy zarzuciłem karton i wyszedłem z kumplem połazić nad jezioro i inne miejsca pogadać, w domu spał mój brat i rano wstawał do pracy, więc nie chcieliśmy hałasować

T+90min.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Nastawienie pozytywne po poprzednim eksperymencie w substancją. Otoczenie samych przyjaciół, jedna trzeźwa osoba. miejsce; odcięta plaża nad jeziorem otoczona lasem.

W czerwcu tego roku zdecydowaliśmy ze znajomymi aby wyjechać nad jezioro, rozpoczynały się wakacje, pogoda dopisywała, typowy letni krajobraz. Aczkolwiek zdecydowaliśmy, iż jako będziemy mieli tam bardzo dużo czasu, możemy zabrać ze sobą również naszych małych przyjaciół. Zazwyczaj jestem przeciwna tripowaniu na psychodelikach w obcych miejscach, aczkolwiek grzybków spróbowaliśmy raz wcześniej, w domu kolegi. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona ich działaniem, ponieważ mimo iż trip był bardzo mocny, dało się go szybko i łatwo ogarnąć.

  • Pierwszy raz
  • Pseudoefedryna

62kg Dom, zmęczenie i senność wyjątkowo dają o sobie znać, nastawienie neutralne, nie wiedziałem czego się spodziewać ze względu na bardzo odmienne TR’y, oczekiwałem przypływu chęci do życia i pracy.

Paczkę znanego wszystkim leku sudafed miałem zakupioną dzień wcześniej, oczekiwałem ciekawego efektu bo wydałem 2 razy więcej niż normalnie ze względu na najdroższą aptekę w mieście.

16:20
4 tabletki (240mg) zapiłem filiżanką kawy, ogarnąlem mieszkanie i siadłem do książek.