REKLAMA




Narkotyki w jajku-niespodziance. Połknęła je 16-miesięczna dziewczynka. Ruszył proces

Przed sądem w Szczecinku ruszył proces Macieja K. Mężczyzna oskarżony jest o to, że przechowywał w domu amfetaminę, którą połknęła jego córka.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN24
MAK/mś

Odsłony

167

Przed sądem w Szczecinku ruszył proces Macieja K. Mężczyzna oskarżony jest o to, że przechowywał w domu amfetaminę, którą połknęła jego córka. Dziecko trafiło do szpitala. Miał on chować narkotyki w pudełku po jajku-niespodziance. Oskarżonemu grozi do 5 lat więzienia.

Prokuratura Rejonowa ze Szczecinka przedstawiła Maciejowi K. dwa zarzuty - nieumyślnego narażenia na utratę życia lub zdrowia osoby, nad którą ciąży na nim obowiązek opieki, oraz zarzut związany z posiadaniem narkotyków.

Maciej K. nie przyznaje się do winy.

- Całe życie byłem ciągany po sądach w różnych sprawach. Przez pewne środowisko byłem tak postrzegany, przez kolegów, z którymi się spotykałem. Jestem niewinny. W ogóle nie wiem, po co jest ta sprawa - mówił oskarżony podczas procesu.

Matka dziecka początkowo broniła partnera. Później jednak zmieniła zeznania. Mówiła, że ojciec Leny miewał problem z narkotykami. Według niej, wieczór przed zdarzeniem miał być na imprezie, na której pytał o narkotyki. To ona zauważyła worek z substancją w ustach dziecka i wezwała pomoc.

- Wpadłam w panikę. Powiedziałam mu, że jeżeli ty to zostawiłeś to ja cię zabiję. On na to - to nie moje, przysięgam to nie moje - mówiła w środę podczas rozprawy.

Przesłuchiwany byli także policjant i znajomy rodziny. Jeden świadek nie stawił się na rozprawie, dlatego została ona odroczona do 6 listopada tego roku. Ojcu dziewczynki grozi 5 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło 17 kwietnia 2017 roku.

- Mężczyzna przechowywał środki odurzające w swoim domu w pudełku po jajku-niespodziance. 16-miesięczna dziewczynka znalazła to opakowanie i zaciekawiona spożyła narkotyki – mówił w lipcu, po postawieniu zarzutów Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

- Mama wezwała karetkę pogotowia, bo zauważyła, że dziecko ma w ustach foliową torebkę z białym proszkiem. Podejrzewała, że to amfetamina - opowiadała Grażyna Żyłka, pediatra ze szpitala w Szczecinku. Badania moczu rzeczywiście potwierdziły, że dziecko spożyło amfetaminę. Lena przez kilka dni była odtruwana w szpitalu.

Jak wówczas ustaliła policja, foliową torebkę z narkotykami dziecko znalazło samo. Rodzice zaprzeczali, by należała do nich.

Do wynajmowanego pokoju w Szczecinku rodzina miała wprowadzić się dzień przed zajściem. Pudełko z nielegalną substancją miało według nich już tam być. Policja pod nadzorem prokuratury ustaliła, że zeznania rodziców nie są wiarygodne.

Oceń treść:

Brak głosów