Narkotyki są wszędzie? W niewielkiej wsi każdy wie, gdzie handlują środkami odurzającymi

Mieszkańcy alarmują o problemach z narkotykami, tajemniczym rabunku i późniejszym podpaleniu tego samego budynku a nawet o spotkaniach dilerów przy miejscowym „lasku”. Co się dzieje w Brzeźnie?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Kociewska

Odsłony

719

Niewielka, malownicza miejscowość. Zadbane drogi, estetycznie uporządkowane obejścia wokół posesji. Miejsce, które swego czasu chętnie wybierano jako to do życia, spokojną przystań, do której chce się wracać. Wszystko to jednak trwało do czasu. Dziś mieszkańcy alarmują o problemach z narkotykami, tajemniczym rabunku i późniejszym podpaleniu tego samego budynku a nawet o spotkaniach dilerów przy miejscowym „lasku”. Co się dzieje w Brzeźnie?

Zgłosił się do nas mieszkaniec Brzeźna Wielkiego, któremu kilka lat temu podpalono dom. Jak twierdzi mężczyzna, podpalenie było efektem porachunków miejscowej grupy przestępczej. – Nasz dom stał pusty, razem z żoną pracujemy za granicą. Z tego co udało mi się ustalić, funkcjonowała tam dziupla dilerów narkotykowych – informuje Marek Winkelmann. - Pod koniec stycznia 2013 roku doszło tam do włamania i kradzieży. W nocy z 3 na 4 lutego dom podpalono... – dodaje nasz rozmówca.

Zmowa milczenia?

Jak tłumaczy mężczyzna, zgodnie z ustaleniami, jakie poczynił na własną rękę, w jego domu przechowywano bez jego wiedzy kilkaset porcji narkotyków, które były pochowane w pustych kanistrach w garażu.

- Włamanie i rabunek miał na celu egzekucję długów od dilerów narkotykowych. Ustaliłem, że wmieszany w to był członek mojej rodziny, mieszkający również w Brzeźnie Wielkim. Wszyscy wiedzą, że w naszej wsi handel narkotykami kwitnie bez jakiejkolwiek kontroli. Z moich ustaleń wynika, że jeden z członków grupy przestępczej może mieć znajomości na policji i dlatego nic się z tym nie robi. Policja chyba straciła tutaj orientację i poczucie sprawiedliwości. Po czyjej stronie oni tak naprawdę stoją? Dilera i jego wspólników czy ofiary? Mija już trzeci rok od tych wydarzeń i do tej pory nie udało się policji ustalić żadnych konkretów. Przecież tak być nie może. Czuję się pokrzywdzony, zdradzony i oszukany. Ktoś splądrował mój dobytek, podpalił dom a winnych nie ma. Wysyłam już któreś z rzędu pismo do prokuratora, staram się sam dostarczać dowodów, szukać świadków. Ale nikt z tym niczego nie robi. Jakby nad całą tą sprawą panowała jakaś zmowa milczenia – dodaje rozżalony mężczyzna.

10 tys. zł za pomoc w odnalezieniu sprawców

Marek Winkelmann zamieszcza też na słupach ogłoszeniowych prośbę do mieszkańców, którzy mogliby pomóc w dojściu do tego, co wydarzyło się na terenie jego posesji. W zamian za pomoc oferuje nagrodę finansową w wysokości 10 tys. zł. Kontaktować należy się pod adresem mailowym: informacje-o-spaleniu@wp.pl.

- Z tego co mi wiadomo, w Starogardzie Gd. i okolicach nie było takiego przypadku, żeby najpierw nastąpiło włamanie do budynku a potem jego podpalenie. I rzeczą wprost bulwersującą jest fakt, że moim zdaniem, policja od roku 2013 do dzisiaj nie zrobiła tyle co mogła, żeby znaleźć tych sprawców. W moim rozeznaniu w Brzeźnie Wielkim mieszka trzech albo i czterech policjantów i to chyba powinno być w ich interesie, żeby tę sprawę wyjaśnić. A oni wszyscy milczą. Z tego co mi wiadomo narkotyki do Brzeźna Wielkiego były dostarczane również w biały dzień. I dziwny jest fakt, że nikt z mieszkańców nie próbował chociaż spisać nr rejestracji samochodów. Ja nikogo nie złapałem za rękę, dlatego nie mam prawa wskazywać, kto to zrobił. Czy był to ktoś obcy, czy może ktoś z mojej rodziny? Ale jednego jestem pewien, że do tej tragedii doszło przez narkotyki i długi narkotykowe – zauważa M. Winkelmann.

Nasz Czytelnik dodaje również, że nie da się żyć w ciągłej niepewności i strachu, a póki sprawa nie zostanie wyjaśniona, trudno zasnąć ze spokojem. - Tak naprawdę to ja i moja rodzina żyjemy w ciągłym strachu, że ludzie, którzy nam to zrobili mogą posunąć się jeszcze dalej. Ujawniam wiele nowych dowodów i świadków i mam prawo żądać odniesienia się przez prokuraturę do tych nowych okoliczności – dodaje mężczyzna.

Nie ma dowodów, nie ma winnych

Jak ustaliliśmy, postępowanie w sprawie domu państwa Winkelmann zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

- Podpalenia to są trudne sprawy do wykrycia. Podpaleń w ciągu roku jest sporo, ale mało jest wykryć w tych sprawach - mówi Zbigniew Sulewski, zastępca prokuratora rejonowego w Starogardzie Gd.

Nasz Czytelnik dostarcza jednak do Prokuratury wciąż nowe pisma, w których wskazuje dodatkowych świadków czy tropy, którymi mogliby podążyć badający sprawę funkcjonariusze.

- Sprawa została zakończona, tylko że ten pan po czasie przypominał sobie o różnych osobach, które ponoć mają jakąś wiedzę w tej sprawie. Większość z tych osób została przesłuchana, a jedna osoba przebywa za granicą. Bodajże w weekend majowy ma się pojawić i też zostanie przesłuchana. Jeśli ten pan sobie czegoś życzy i ma jakąś wiedzę w tej sprawie, to my to robimy – zaznacza Zbigniew Sulewski.

Prokurator tłumaczy, że nie wskazano do tej pory winnych z powodu braku dowodów.

– Nie ma na tyle mocnych dowodów, żeby komuś przedstawić zarzut. Rozumiem, że ten pan został bez dachu nad głową i jest to tragedia. Ale to nie znaczy, by komuś na ślepo stawiać zarzuty, bo wówczas bylibyśmy państwem bezprawia – dodaje Z. Sulewski.

Co ciekawe, przesłuchiwani świadkowie, jak mówi zastępca prokuratora rejonowego, nie potwierdzają tego, co ustalił nasz poszkodowany Czytelnik. – Plotki nie są żadnym materiałem dowodowym, a tutaj nawet rodzina tego pana nie potwierdza jego ustaleń – zauważa zastępca szefa starogardzkiej prokuratury.

Narkotyki są wszędzie

Dowiedzieliśmy się również, że temat narkotyków jest tematem powszechnym w niemal każdej miejscowości naszego powiatu.

– Narkotyki... Narkotyki są wszędzie, na każdym terenie. Starogard nie jest zieloną wyspą, na której nie ma narkotyków. Narkotyki są w Lubichowie, w Skórczu, w Brzeźnie. Wszędzie mamy narkotyki a ten pan twierdzi tak, jakby tylko w Brzeźnie czy Rywałdzie były narkotyki. W ten sposób dochodzimy do pewnych absurdów – informuje Zbigniew Sulewski.

Postanowiliśmy odwiedzić Brzeźno Wielkie i dowiedzieć się od mieszkańców, jak to jest z tymi narkotykami w tak niewielkiej zdawałoby się wsi, gdzie każdy każdego zna i o każdym wszystko wie. - Spotykają się tam za laskiem – powiedziała jedna z mieszkanek, wskazując miejsce przy drodze dłonią. – Nikt tam nie podchodzi, bo ludzie się po prostu boją. Nikt nie chce być następny, jeden podpalony dom wystarczy. Mamy dzieci, domy – dodała nasza rozmówczyni.

Kilkoro innych mieszkańców stwierdziło podobnie. Każda z przepytanych przez nas osób zastrzegała sobie anonimowość w obawie przed zemstą dilerów.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)

Komentarze

wylajtowany c_u... (niezweryfikowany)

paranoja..... i nic więcej
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Wiek: 17 i pół roku (sierpień 2008r.)

Doświadczenie: fajki (rzucone - moja duma), alco kilkadziesiąt, może koło setki razy, THC kilkadziesiąt razy, efedryna 3 razy, gałka muszkatołowa 3 razy, DXM 5 razy, fuka raz (i nie podziałała), raz gaz

Dawka: 1500mg DXM na 60kg masy ciała, czyli 25 mg/kg. Podane w ciągu 15 (?!) minut - wnioskując z archiwum gg.

S'n'S: Wszystko, co trzeba, pisze w raporcie. A reszta? A co za różnica...



Otworzyłem oczy i starałem się utrzymać otwarte, jak najdłużej. Poczułem senność... Armia Dextera w coraz większych ilościach się uaktywniała. Zbuntowałem się i to był mój błąd. Zacząłem go drażnić, nabijać się z niego. Nabrałem pewności, że nic złego się nie stanie. Zamknąłem oczy i czekałem. Łóżko zaczęło dryfować po pokoju, więc otwarłem oczy, ale nie przestało od razu, jak to zwykle bywało.

  • LSD-25

Kiti, dziewczyna lat 23 i Henryk, chłopak lat 27, w ciągu ostatnich dwóch lat wielokrotnie razem i osobno brali zarówno LSD, MDMA jak i ich rozmaite kombinacje. Kiti jest studentką i kuglarką, henryk ćwiczy hatha jogę. Ich ciała są zdrowe, a umysły spokojne i zadowolone. Kartony z Hoffmanem na rowerze, sprawdzone i dobre, Kiti póltora, Tomi dwa i pół. Czwartek, piękna pogoda, częsciowo opuszczony kamieniołom.

Ok 11 schodziliśmy po skalnych półkach w dół, do wielkiej dziury w ziemi z małym skrawkiem zieleni, kilkoma kamiennymi platformami i dużym, ślicznym "jeziorkiem". Pojawił się lekki fizyczny dyskomfort, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Zaczęliśmy oczyszczać przybrzeżną wodę - cała masa plastikowych i szklanych butelek, opakowań od czipsów i "robaków czerwonych No. 2". Apel: kto zostawił śmieci w jakimś zielonym miejscu niech je stamtąd zabierze, żaby będą wdzięczne.

  • 4-HO-MET
  • Pozytywne przeżycie

Dobry humor, lekka obawa przed nową substancją.

Trip na którejś z tryptamin planowałem od dłuższego czasu, ale przedłużająca się sesja egzaminacyjna spowodowała odkładanie go w czasie. Już zdążyłem porzucić ten pomysł, ale mimo to zakupiłem kapsułkę 10mg z "prorokiem". Ku mojemu zaskoczeniu i zadowoleniu, w otrzymanej przesyłce były dwie :)

Otwierało to zupełnie nowe możliwości, ale dalej nie byłem pewien, kiedy je spożyć, myślałem nad którymś z kolei weekendem.

  • Alprazolam

Z CZYM MAMY DO CZYNIENIA


Xanax. Substancja aktywna Alprazolam. Spotykane najczesciej w postaci

drazetek 0,5mg (rozowe) i 1mg (fioletowe). Biale pudeleczko zawiera

3 listki x 10 pigul kazdy. Nalezy do grupy benzodiazepin, czyli tych co

np. popularne Relanium (Diazepam), jednak koszt Xanaxowej imprezy

jest stosunkowo wysoki, bo pudelko 30x1mg kosztuje grubo ponad 70PLN.

O bialym swistku, ktory zabiera baba zza okienka w aptece chyba nie musze