REKLAMA




Narkotyki są wszędzie? W niewielkiej wsi każdy wie, gdzie handlują środkami odurzającymi

Mieszkańcy alarmują o problemach z narkotykami, tajemniczym rabunku i późniejszym podpaleniu tego samego budynku a nawet o spotkaniach dilerów przy miejscowym „lasku”. Co się dzieje w Brzeźnie?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Kociewska

Odsłony

635

Niewielka, malownicza miejscowość. Zadbane drogi, estetycznie uporządkowane obejścia wokół posesji. Miejsce, które swego czasu chętnie wybierano jako to do życia, spokojną przystań, do której chce się wracać. Wszystko to jednak trwało do czasu. Dziś mieszkańcy alarmują o problemach z narkotykami, tajemniczym rabunku i późniejszym podpaleniu tego samego budynku a nawet o spotkaniach dilerów przy miejscowym „lasku”. Co się dzieje w Brzeźnie?

Zgłosił się do nas mieszkaniec Brzeźna Wielkiego, któremu kilka lat temu podpalono dom. Jak twierdzi mężczyzna, podpalenie było efektem porachunków miejscowej grupy przestępczej. – Nasz dom stał pusty, razem z żoną pracujemy za granicą. Z tego co udało mi się ustalić, funkcjonowała tam dziupla dilerów narkotykowych – informuje Marek Winkelmann. - Pod koniec stycznia 2013 roku doszło tam do włamania i kradzieży. W nocy z 3 na 4 lutego dom podpalono... – dodaje nasz rozmówca.

Zmowa milczenia?

Jak tłumaczy mężczyzna, zgodnie z ustaleniami, jakie poczynił na własną rękę, w jego domu przechowywano bez jego wiedzy kilkaset porcji narkotyków, które były pochowane w pustych kanistrach w garażu.

- Włamanie i rabunek miał na celu egzekucję długów od dilerów narkotykowych. Ustaliłem, że wmieszany w to był członek mojej rodziny, mieszkający również w Brzeźnie Wielkim. Wszyscy wiedzą, że w naszej wsi handel narkotykami kwitnie bez jakiejkolwiek kontroli. Z moich ustaleń wynika, że jeden z członków grupy przestępczej może mieć znajomości na policji i dlatego nic się z tym nie robi. Policja chyba straciła tutaj orientację i poczucie sprawiedliwości. Po czyjej stronie oni tak naprawdę stoją? Dilera i jego wspólników czy ofiary? Mija już trzeci rok od tych wydarzeń i do tej pory nie udało się policji ustalić żadnych konkretów. Przecież tak być nie może. Czuję się pokrzywdzony, zdradzony i oszukany. Ktoś splądrował mój dobytek, podpalił dom a winnych nie ma. Wysyłam już któreś z rzędu pismo do prokuratora, staram się sam dostarczać dowodów, szukać świadków. Ale nikt z tym niczego nie robi. Jakby nad całą tą sprawą panowała jakaś zmowa milczenia – dodaje rozżalony mężczyzna.

10 tys. zł za pomoc w odnalezieniu sprawców

Marek Winkelmann zamieszcza też na słupach ogłoszeniowych prośbę do mieszkańców, którzy mogliby pomóc w dojściu do tego, co wydarzyło się na terenie jego posesji. W zamian za pomoc oferuje nagrodę finansową w wysokości 10 tys. zł. Kontaktować należy się pod adresem mailowym: informacje-o-spaleniu@wp.pl.

- Z tego co mi wiadomo, w Starogardzie Gd. i okolicach nie było takiego przypadku, żeby najpierw nastąpiło włamanie do budynku a potem jego podpalenie. I rzeczą wprost bulwersującą jest fakt, że moim zdaniem, policja od roku 2013 do dzisiaj nie zrobiła tyle co mogła, żeby znaleźć tych sprawców. W moim rozeznaniu w Brzeźnie Wielkim mieszka trzech albo i czterech policjantów i to chyba powinno być w ich interesie, żeby tę sprawę wyjaśnić. A oni wszyscy milczą. Z tego co mi wiadomo narkotyki do Brzeźna Wielkiego były dostarczane również w biały dzień. I dziwny jest fakt, że nikt z mieszkańców nie próbował chociaż spisać nr rejestracji samochodów. Ja nikogo nie złapałem za rękę, dlatego nie mam prawa wskazywać, kto to zrobił. Czy był to ktoś obcy, czy może ktoś z mojej rodziny? Ale jednego jestem pewien, że do tej tragedii doszło przez narkotyki i długi narkotykowe – zauważa M. Winkelmann.

Nasz Czytelnik dodaje również, że nie da się żyć w ciągłej niepewności i strachu, a póki sprawa nie zostanie wyjaśniona, trudno zasnąć ze spokojem. - Tak naprawdę to ja i moja rodzina żyjemy w ciągłym strachu, że ludzie, którzy nam to zrobili mogą posunąć się jeszcze dalej. Ujawniam wiele nowych dowodów i świadków i mam prawo żądać odniesienia się przez prokuraturę do tych nowych okoliczności – dodaje mężczyzna.

Nie ma dowodów, nie ma winnych

Jak ustaliliśmy, postępowanie w sprawie domu państwa Winkelmann zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

- Podpalenia to są trudne sprawy do wykrycia. Podpaleń w ciągu roku jest sporo, ale mało jest wykryć w tych sprawach - mówi Zbigniew Sulewski, zastępca prokuratora rejonowego w Starogardzie Gd.

Nasz Czytelnik dostarcza jednak do Prokuratury wciąż nowe pisma, w których wskazuje dodatkowych świadków czy tropy, którymi mogliby podążyć badający sprawę funkcjonariusze.

- Sprawa została zakończona, tylko że ten pan po czasie przypominał sobie o różnych osobach, które ponoć mają jakąś wiedzę w tej sprawie. Większość z tych osób została przesłuchana, a jedna osoba przebywa za granicą. Bodajże w weekend majowy ma się pojawić i też zostanie przesłuchana. Jeśli ten pan sobie czegoś życzy i ma jakąś wiedzę w tej sprawie, to my to robimy – zaznacza Zbigniew Sulewski.

Prokurator tłumaczy, że nie wskazano do tej pory winnych z powodu braku dowodów.

– Nie ma na tyle mocnych dowodów, żeby komuś przedstawić zarzut. Rozumiem, że ten pan został bez dachu nad głową i jest to tragedia. Ale to nie znaczy, by komuś na ślepo stawiać zarzuty, bo wówczas bylibyśmy państwem bezprawia – dodaje Z. Sulewski.

Co ciekawe, przesłuchiwani świadkowie, jak mówi zastępca prokuratora rejonowego, nie potwierdzają tego, co ustalił nasz poszkodowany Czytelnik. – Plotki nie są żadnym materiałem dowodowym, a tutaj nawet rodzina tego pana nie potwierdza jego ustaleń – zauważa zastępca szefa starogardzkiej prokuratury.

Narkotyki są wszędzie

Dowiedzieliśmy się również, że temat narkotyków jest tematem powszechnym w niemal każdej miejscowości naszego powiatu.

– Narkotyki... Narkotyki są wszędzie, na każdym terenie. Starogard nie jest zieloną wyspą, na której nie ma narkotyków. Narkotyki są w Lubichowie, w Skórczu, w Brzeźnie. Wszędzie mamy narkotyki a ten pan twierdzi tak, jakby tylko w Brzeźnie czy Rywałdzie były narkotyki. W ten sposób dochodzimy do pewnych absurdów – informuje Zbigniew Sulewski.

Postanowiliśmy odwiedzić Brzeźno Wielkie i dowiedzieć się od mieszkańców, jak to jest z tymi narkotykami w tak niewielkiej zdawałoby się wsi, gdzie każdy każdego zna i o każdym wszystko wie. - Spotykają się tam za laskiem – powiedziała jedna z mieszkanek, wskazując miejsce przy drodze dłonią. – Nikt tam nie podchodzi, bo ludzie się po prostu boją. Nikt nie chce być następny, jeden podpalony dom wystarczy. Mamy dzieci, domy – dodała nasza rozmówczyni.

Kilkoro innych mieszkańców stwierdziło podobnie. Każda z przepytanych przez nas osób zastrzegała sobie anonimowość w obawie przed zemstą dilerów.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

wylajtowany c_u... (niezweryfikowany)
paranoja..... i nic więcej
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: Z racji tego, że jestem osobą uzależnioną miałem lekkie obawy przed przyjęciem grzybów, tym bardziej iż uczestniczę aktualnie w terapii uzależnień. Z drugiej strony miałem świadomość tego co robię, jaki wpływ ma na mnie psylocybina i co chcę osiągnąć (zgłębić siebie, nawiązać kontakt z naturą). Nie używałem żadnych innych substancji psychoaktywnych od ponad czterech miesięcy. Z przyjęciem grzybów czekałem na odpowiedni moment w życiu od ich ususzenia, to jest od pół roku. Setting: Z samego początku mieszkanie w bloku. Następnie, gdzie odbyła się większa część podróży - łąki, lasy i góry. To był słoneczny, wiosenny dzień. Cały czas byłem z trzema znajomymi, z tymże jedna z tych osób była mi szczególnie bliska - był to mój przyjaciel.

Wstałem rano z myślą, że to właśnie dziś jest ten dzień. Czekałem na niego pół roku, nie śpieszyło mi się. Wiedziałem, że jeśli chodzi o psylocybinę nie ma się co pośpieszać - w końcu nadejdzie odpowiedni moment.

T -60 do -30 minut
Wypiłem nektar z czarnej porzeczki.

T 0
Zjadłem z przyjacielem po około trzy i pół grama ususzonych cubensisów.

  • 4-HO-MET
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Ekscytacja, ciekawość, pozytywne nastawienie do wszystkiego.

Sobota rano. Dzień piękny, wyczekiwany. Jeszcze nie wiemy jak piękny jest dziś świat, bo światło przysłania nam słomkowa roleta. Jest może koło 11 rano, umówieni jesteśmy na mieście dopiero o 14. Ja i G. ogarniamy się powoli, jemy śniadanie, pijemy kawę. Pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy. Maluję się, palimy lufkę, pokładam się ze śmiechu na podłodze, kończę makijaż. Wychodzimy. Jadąc na rowerach podziwiamy wiejski krajobraz. Mam wrażenie, że czytanie masowej ilości tripraportów o psychodelikach na kilka dni przed wywarło wpływ na moje postrzeganie świata.

  • Szałwia Wieszcza

Set & Setting: Samotne spotkanie ciepłym letnim popołudniem z ekstraktem Salvi 10x w swoim mieszkaniu, 2 buchy spalone zapalniczką żarową przez metalową lufkę.

Waga: 80kg

Wiek: 28lat

Doświadczenie: MJ,Gałka,Salvia,Kodeina,Benzo.

Działo się to 3 lata temu ale dokładnie pamiętam przebieg tej fazki.może dlatego że była pierwszą:]

0:00 Rozpakowanie dostarczonej przez kuriera przesyłki

+0:05 Załadowałem do lufki odrobiny (1/4 grama ) ekstraktu 10x Salvia

  • Gałka muszkatołowa
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tabaka

Doświadczenie: Gałka Muszkatołowa, thc, winko

Wiek: 19 lat (48 kg)

Ilość: 50 g (2 gałki) świeżo ztartych

Oczekiwania: Pierwszy raz- przeżycie mistyczne

Ludzie: koleżanka A i koleżanka P.

Treść:

Dzień 1, 30.10.11