03.04.2008
Trzech mieszkańców Wyspy Księcia Edwarda zostało aresztowanych za spowodowanie rozległych szkód w gospodarstwie, gdzie uprawiano chmiel. Najwyraźniej wydawało im się, że prawie 2 metrowe rośliny były konopiami indyjskimi.
Trzech mieszkańców Prince Edward Island zostało aresztowanych za spowodowanie rozległych szkód w gospodarstwie, gdzie uprawiano chmiel.
Najwyraźniej wydawało im się, że prawie 2 metrowe rośliny były konopiami indyjskimi. Jakież musiało być ich zaskoczenie, kiedy dowiedzieli się, że nie jest to marihuana tylko chmiel…
Rolnik uprawiający chmiel zadzwonił na policję, kiedy zauważył trzy osoby buszujące w jego gospodarstwie.
Gdy policja przyjechała na miejsce, okazało się, że dwóch mężczyzn i jedna kobieta spowodowali już rozległe uszkodzenia w gospodarstwie.
“Trzech sprawców powiedziało policji, że wydawało im się, że w gospodarstwie rośnie marihuana.”
Czy włamywacze byli pod wpływem jakiś używek, skoro pomylili chmiel z marihuaną? Niekoniecznie.
Chmiel i marihuana są podobne z wyglądu, smaku i zapachu, jednak rośliny znacząco różnią się od siebie.
Konopie i chmiel łączy jeszcze jedno – terpeny. Terpeny to związki aromatyczne, dzięki którym zarówno konopie i chmiel mają swój niepowtarzalny zapach.
Wielu konsumentów potrafi rozpoznać różne szczepy marihuany dzięki ich zapachowi. To samo odnosi się do chmielu i piwa.
Dawniej botanicy klasyfikowali rośliny na podstawie ich wyglądu strukturalnego, a ponieważ rośliny chmielu oraz konopi są podobne, były zgrupowane w takim samym rodzaju roślin zwanych “Cannabinaceae”, które z kolei zaliczane są do rodziny roślin “pokrzywowców”.
Miejsce: własny bezpieczny dom. Nastawienie: trochę obaw przed tak dużą dawką, ale starałem się nie panikować.
03.04.2008
Jak najbardziej poprawny
Decyzja o wzięciu "słynnego" LSD nie była łatwa, lecz mój poziom autoświadomości nie dawał mi większego wyboru. Moje życie staneło w martwym punkcie, a dzięki marihuanie wreszcie przejżałem na oczy. Ale to temat na inną historię. Postanowiłem przekroczyć kolejną granice wiedzy poprzez zażycie sławnego LSD, które rzekomo pozwala geniuszom rozwinąć skrzydła a upadłym aniołom funduje mentalne piekło na ziemi. Cel był jasny, albo stane się nowym lepszym człowiekiem, albo utone gdzieś w odmętach szaleństwa. Jak widać moje oczekiwania względem tej substancji były bardzo wygurowane.
Wjeżdzając pociągiem Intercity z Warszawy do Katowic dojrzałem fabrykę o nazwie "Montokwas", pierwszy akcent jak najbardziej na miejscu. :) W domu u J. posłuchaliśmy muzyki, porozmawialiśmy konsumując kanapki i orzeszki. Czeka nas długa noc, poszliśmy na małe zakupy. Po spacerze, dokładnie 10 minut przed północą zjedliśmy nasze kryształki, bilety na podróż do innego wymiaru. Pierwsze dwie godziny upłynęły na przemieszczaniu się między Balkonem a Pokojem z wOOx'em, słuchaniu tribalowej muzyki i rozmowach między mną a M. w stylu "- czujesz coś? - nic. - nic a nic? - zupełnie nic.".
Nastrój dobry, oczekiwałem ciężkiej loty, samotny wieczór
Godzina około 14:30 - na nowo założonego maila przychodzi mi kod odbioru paczki. Zajebiście, nie będę musiał zapierdalać spowrotem jak debil i marnować na to połowy dnia, więc z zajebistym humorem po lekcjach ogarniam jakąś border kicię i czując się zajebiście.Już nie jak zwykły ćpun z borderem, tylko prawdziwy artysta, gość co się zna i cool ziomek zmierzam z nią w moich designer jeans po moje designer drugs, próbując po drodze obliczyć łączną wartość mojego dopowego zadłużenia, co szło mi dość opornie bo chyba przesadzam ostatnio z dopami.