Medyczna marihuana szerzej dostępna? Zapomnijmy, projekt odrzucony w całości

Publiczna dyskusja na temat legalności marihuany zatacza coraz szersze kręgi, ale jest również duszona przez partię rządzącą. 13 stycznia Sejm odrzucił projekt ustawy mającej na celu poszerzenie dostępu do medycznej marihuany.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

depesza.fm
Jakub Łaszkiewicz

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

75

Publiczna dyskusja na temat legalności marihuany zatacza coraz szersze kręgi, ale jest również duszona przez partię rządzącą. 13 stycznia Sejm odrzucił projekt ustawy mającej na celu poszerzenie dostępu do medycznej marihuany.

Medyczna marihuana

Posłanka Lewicy, Paulina Matysiak, przedstawiła projekt ustawy, wedle której dostęp do medycznej marihuany byłby znacznie łatwiejszy niż teraz. Polityczka poruszyła kwestie takie jak konieczność refundacji marihuany oraz ustalenie dopuszczalnego poziomu THC w organizmach kierowców.

Projekt odrzucony

Ustawa została odrzucona w pierwszym czytaniu za pośrednictwem głosów posłów PiS-u, Ruchu Narodowego oraz Kukiz'15. Żaden z elementów nie został poddany dalszym rozważaniom - projekt odrzucono w całości. Paulina Matysiak nie kryje swojej frustracji w mediach społecznościowych.

Czego boi się PiS?

W pełnym goryczy wpisie Matysiak możemy zapoznać się z kilkoma refleksjami posłanki:

Pewnie zastanawiacie się czego bał się PiS, skoro taki wniosek złożył i przegłosował. Bał się tego, że więcej potrzebujących osób skorzysta z terapii medyczną marihuaną. 🌿 Bał się chyba tego, że państwo pomoże tym, których na leczenie nie stać. 🌿 Bał się, że polscy rolnicy będą mogli zarabiać na eksporcie. A może bał się, że lekarze i farmaceuci otrzymają odpowiednią wiedzę na studiach. Kto to wie?

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Cel: "Refleksja nad egzystencją w wielkim mieście" - odchamienie się odrobinę. Otoczenie: zmienne

Geniusze jednogłośnie zaznaczają, że przełomowe teorie i pomysły spadają na człowieka w jednym momencie niczym uderzenie błyskawicy. Moje przeżycie, które tutaj opisze, również było dla mnie przełomowe. Ok. godz. 16 przyszedł do mnie pomysł, aby wsiąść w pociąg i pojechać do "wielkiego miasta" w celu zakupienia skromnych 450 mg specyfiku jakim jest DXM. Była niedziela, więc nie było sposobności zakupienia go w rodzimej miejscowości. Nie spodziewałem się jakoś cudów po tym tripie.

  • 25C-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Las na niewielkich wzgórzach, dom, ławka na ogrodzie. Nastawienie pozytywne.

 Swoją przygodę z psychodelikami rozpocząłem od NBOMe 25c. Z racji wielu przypadków hospitalizacji po NBOMach oraz tego że jestem bardzo podatny na wszystkie używki postanowiłem zacząć od bardzo małej dawki stopniowo ją zwiększając. Na pierwszy raz w domu zarzuciłem około 1/6 kartonika 1mg. Poczułem wtedy tylko lekkie wyostrzenie i nasycenie kolorów, niewielką euforię i empatię do członków rodziny i zwierząt.

Chciałbym jednak głównie opisać swoją drugą próbę z 25c. Byłem wtedy u rodziny w małej wiosce położonej w dolinie, gdzie po 2 stronach na niewielkich wzgórzach jest las.

  • Bieluń dziędzierzawa
  • Katastrofa

Brak satysfakcyjki z dostępnego towaru, dobry humor po kilku piwach

Witam, przeczytałem wywołujący wrażenie opis Podróżnika. Wrażenie tym większe, że bezpośrednio dotyka moich doświadczeń i mocno daje do myślenia, że równie dobrze dziś mogłoby nie być jednego z nas.

Lata 90-te, nadmorska miejscowość Dąbki koło Wejherowa. Powiedziałem moim towarzyszom, że ich towar w postaci grassu i haszyszu w ogóle na mnie nie działa i czy nie mogliby mi dać czegoś konkretniejszego. No to mi dali :))))) Pokazali gdzie rośnie :>

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie pozytywne z chęcią przeżycia czegoś nowego. Chyba podświadomie nawet oczekiwałam, że przeżyję/zobaczę coś co da mi wiarę w życie.

Zaczęliśmy razem z chłopakiem o 18:00. Znajomy chłopaka raz/dwa razy w roku ma dostawę, tym razem wypadła w połowie listopada. Przypominam sobie, że moje pierwsze bliskie spotkanie z kapeluszami odbyło się dwa lata wcześniej w podobnym czasie. "To nie może być przypadek!"- myślę i żuję każdego grzybka z osobna - dokładnie jak za pierwszym razem, kiedy żołądek nie poradził sobie i część tripa wisiałam na toalecie. Przy kolejnych razach do spożycia potrzebowałam jakiejś przegryzki. Poszatkowane nadzieniem do tosta lub posypka na bułce + kleks z  ketchupu, który skutecznie zabija smak.