Marycha na depresję

W Holandii postęp znów został pogłębiony. Im jest łatwiej pogłębiać cywilizację współczesną, bo się wprawili w pogłębianiu kanałów. Nie to co my, na wyżynach dziczy i jeszcze ciągle popędzani przez wsteczników, żeby piąć się w górę.

Anonim

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Maciej Rybiński

Odsłony

11022

W Holandii postęp znów został pogłębiony. Im jest łatwiej pogłębiać cywilizację współczesną, bo się wprawili w pogłębianiu kanałów. Nie to co my, na wyżynach dziczy i jeszcze ciągle popędzani przez wsteczników, żeby piąć się w górę. W Holandii będzie teraz można kupować marihuanę na receptę w aptekach. Zupełnie jak pigułki poronne na chorobę ciążową albo zastrzyk eutanazyjny na wszelkie inne przypadłości, łącznie z życiem w holenderskim społeczeństwie. Marihuana będzie dostępna jako lekarstwo w aptekach, bo dobrze robi ludziom cierpiącym na załamanie nerwowe. Czyli na depresję, a to znaczy, że do aptecznej marychy będą uprawnieni wszyscy Holendrzy, bo przecież wszyscy żyją tam w depresji.

Przypomina mi to bardzo dzieje amerykańskiej prohibicji. Amerykanie walczyli z demonem alkoholu jak Holendrzy z plagą narkotyków, ale w każdym drugstorze można było kupić bez problemów wino lecznicze, a nawet leczniczego szampana, którego produkował niejaki Paul Masson, twórca jednej z największych dziś firm winiarskich w Kaliforni, której wyroby są i u nas w sklepach. Jak ktoś był ciężej chory - oczywiście na depresję - to lekarz przepisywał mu koniak, brandy albo rum, które stały w aptekach obok wody gulardowej i kropli Inoziemcowa. Był jeszcze jeden sposób, który polecam Holendrom - alkohol można było produkować dla potrzeb religijnych, a ponieważ każdy mógł założyć kościół, życie religijne kwitło. Myślę, że doczekamy się w Holandii utworzenia przez tych, którym marihuana nie wystarcza, kościoła z doktryną wymagającą konsumowania heroiny. Grupowe wstrzykiwanie sobie narkotyku będzie się nazywało nabożeństwem, a potem wszyscy dostąpią objawienia.

Pytałem u nas w aptekach - marychy ani na lekarstwo. Jesteśmy strasznie zacofani i na załamanie nerwowe, które występuje przecież w Polsce powszechnie po obejrzeniu każdego dziennika telewizyjnego, musimy sięgać do starych środków medycyny ludowej. Ćwiartka na głowę i papieros. I żaden lekarz nie chce tego przepisać na receptę. Może "Wysokie Obcasy" zajęłyby się tym problemem, inaczej znów jako troglodyci Europy oddalimy się od nowoczesności.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

robak (niezweryfikowany)

ja nie mam nic przeciwko legalizacji to dobra sprawa kraj bedzie bardziej wyluzowany wiem co to jest bo sam tego spróbowałem i nie załuje tylko czysta marycha jest najlepsza a taka by byla gdybyzalegalizowali ten sprzet :D a nie taki syf jak maczana w kwasach.... itp bardziej kopie to prawda ale to nie jest to samo kto jarał czysta ganje wie co to jest a nawiazujac do tego wszystkiego smiech to zdrowie :P pozdro
Zajawki z NeuroGroove
  • Mieszanki "ziołowe"

Wiek i masa ciała:19 lat, 78kg
Doświadczenie: Alkohol, MJ, DXM, mieszanki 'ziołowe', Benzydamina
s&s: We wtorek wieczorem po przeczytaniu kilku
TripRaportów naszła mnie ochota na spróbowanie pills'ów "Druid Fantasy" z LSA.


Trip raport pisany nad ranem tego samego dnia.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Chęć umilenia popołudnia wyrażona Tęsknotą za Utraconym.

 

Minęło już kilkadziesiąt minut odkąd wyciumkany papier znalazł się w moim żołądku. Głowa zaczęła przeczuwać nadchodzący obłąkańczy stan. Ciało zaczyna drżeć, motam się chwilę; szukam odpowiedniego rytmu z którym mogłabym popłynąć; Hallucinogen – The Lone Deranger. Widzę odbicie samej siebie.

  • MDMA (Ecstasy)


W życiu czegoś takiego nie doświadczyłem.




zarzuciłem pół czerwonej mitsu




po około 15min grawitacja się zmniejszyła

polubiłem ludzi

miałem niesamowite natchnienie, potrafiłem mówić elokwentnie i ciekawie jak

profesor

poszedłem ze znajomymi na dyskotekę (też wzieli, w podobnych dawkach)

jazda całkiem niezła




za godzinę prezent od dila




pół białej pigóły z wyrytym minusem



  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • N2O (gaz rozweselający)

pokój hotelowy, wieczór, 2 pijących i jarających kolegów (D i J), pozytywne nastawienie na w miarę "imprezowy" klimat.

29.02.2008

Jest to mój pierwszy TR, więc z góry przepraszam za jakieś niedociągnięcia i zbędne pierdoły. Trip miał miejsce tydzień temu, więc na pewno nie jest tak dobrze opisany jakby mógł być.