Lublin: Kończy się proces w sprawie Cząstki Boga. Świadek: Miałem po tym objawy paniki

Kończy się proces Patrycji M. i Jakuba G. oskarżonych o handel dopalaczami. Oboje prowadzili sklep przy ul. Furmańskiej. Dwie osoby, które zażyły produkty z „Hindupoint”, trafiły do szpitala.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Wschodni
Jacek Szydłowski

Odsłony

465

Kończy się proces Patrycji M. i Jakuba G. oskarżonych o handel dopalaczami. Oboje prowadzili sklep przy ul. Furmańskiej. Dwie osoby, które zażyły produkty z „Hindupoint”, trafiły do szpitala.

– Związki stwierdzone w próbkach tych substancji dają efekt podobny do marihuany, ale mają o wiele silniejsze działanie – tak o dopalaczach sprzedawanych przy ul. Furmańskiej wypowiedział się w sądzie biegły toksykolog. – W Polsce odnotowano już zgony młodocianych po zażyciu tego rodzaju substancji. Mogę one powodować zaburzenia akcji serca, ciśnienia i układu nerwowego – dodał specjalista.

Sprawą Patrycji M. i Jakuba G. zajmuje się Sąd Rejonowy Lublin – Zachód. Kobieta była ekspedientką w sklepie „Hindupoint” przy ul. Furmańskiej w Lublinie. Jakub G. zajmował się formalnym prowadzeniem i zaopatrywaniem placówki.

Teraz oboje odpowiadają za narażenie zdrowia i życia młodych ludzi. Przynajmniej dwoje nastolatków trafiło do szpitala po tym, jak spróbowali dopalaczy z „Hindupoint”, w tym tzw. „Cząstki Boga”.

– Miałem po tym objawy paniki. Myślałem, że serce mi wyskoczy – relacjonował podczas procesu Piotr G., jeden ze świadków w sprawie. Chłopak zaopatrywał się w dopalacze przy ul. Furmańskiej.

Przynajmniej raz trafił w sklepie na Patrycję M. Miał również poczęstować „Cząstką Boga” poszkodowanego w sprawie nastolatka.

– On wyszedł na ulicę, zaczął się trząść. Potem się przewrócił, a z ust poleciała mu piana – opisywał śledczym Piotr G.

Z zeznań świadków wynika, że choć oficjalnie dopalacze były sprzedawane jako przedmioty kolekcjonerskie, to wszyscy wiedzieli, że to narkotyki. Palili je głównie młodzi ludzie. W szkole dowiadywali się, co i gdzie mogą kupić.

Hindupoint kilka razy był zamykany przez sanepid. Po kontrolach Jakub G. zmieniał nazwę spółki prowadzącej sklep i wznawiał działalność. W międzyczasie, jak wynika z akt sprawy, do sklepu dowożono nowy towar na miejsce tego zarekwirowanego przez sanepid. Placówkę kontrolowała też policja.

– Poszłam do sklepu po dopalacze dla znajomej. Sama nie brałam, bo byłam w ciąży. Ekspedientka powiedziała, że mi nie sprzeda, bo produkty zostały wycofane. Po wyjściu zostałam spisana przez policjantów – relacjonowała w śledztwie 23-letnia Dominika T. z Lublina. W poniedziałek, na sali sądowej, zasłaniała się niepamięcią.

Proces Patrycji M. i Jakuba G. jest już na finiszu. Do przesłuchania pozostał tylko jeden świadek. Nie można jednak ustalić jego miejsca zamieszkania. Prawdopodobnie wyjechał do Wielkiej Brytanii. Jeśli policjantom nie uda się go namierzyć, to 12 maja można się spodziewać zakończenia postępowania.

To już drugi proces handlarzy z ul. Furmańskiej. W pierwszym sąd podzielił argumenty ich obrońcy i umorzył sprawę. Sędzia Artur Jakubanis uznał, że handel tzw. dopalaczami nie jest przestępstwem. Na opakowaniach widniało bowiem ostrzeżenie, że substancje te nie nadają się do spożycia. Po zaskarżeniu wyroku przez prokuraturę sprawa wróciła na wokandę. Oskarżonym grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Oceń treść:

Average: 5.3 (4 votes)

Komentarze

iLluSioN (niezweryfikowany)
Dobór naturalny :) państwo nie może sobie poradzić z tym ścierwem , to ścierwo poradzi sobie z państwem :) w końcu wypier... się na plecy wszyscy koneserzy plastikowego shitu . W ogóle w przypadku mojej osoby , totalny brak dla nich jakichkolwiek odczuć . Empatia w stosunku do ludzi , którzy pakują w siebie to gówno , z pełną świadomością wiedząc , że ludzie padają od tego jak muchy od muchozolu ... ? Widocznie życie im się nudzi , może od razu lepiej władować sobie kulę w łeb , albo takich ludzi po prostu wysyłać do miejsc gdzie mogliby godnie przedawkować ? Dzięki Donaldowi teraz jest tak , jak jest . To wina pana który teraz maśli dupkę za granicą u boku ... Jak się ta ryba nazywała hmm Makrela ? Szkoda że sam Donek nie spróbował nigdy tego co z taką łatwością wprowadził na rynek :) A pospolite zioło nadal największym złem , za blanta najchętniej zamykali by ludzi w Shawshank ... Popier... kraj , popier.. polityka ... Wszystko stoi na głowie . Oglądanie Polski z perspektywy nietoperza , może to jedyna opcja na to , by widzieć nasz kraj normalnie ?
pokolenie Ł.K.
To mówisz, że Tusk stał za dopalaczami? Ciekawa teoria :) BTW - odczuwasz empatię do umierających na raka palaczy tytoniu?
Qes. (niezweryfikowany)
Przez zioło również wiele ludzi trafia do szpitala, wszystko zalezy od psychiki. Wolny swiat, kazdy moze cpac co mu sie podoba.
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

nazwa substancji - DXM

poziom doświadczenia użytkownika - DXM, MJ, efedryna i parę innych...


dawka, metoda zażycia - 450 mg -tussidex (doustnie:))


"set & setting" - Luz na twarzy :) / dom, pozny wieczor, starzy w drugim pokoju.

  • Heroina
  • Tripraport

Pisze znajomy: załatw H. Nie załatwię, mówię, nie załatwiam tego nikomu. Weź grama, przyjadę, oddam kasę, ćwiara dla ciebie - odbija znajomy.

Siedzę w autobusie, tłok jak cholera, ludzie wracają z roboty. Telefon - 'będę czekał na przystanku, kasa w drzwiach, zostawię Ci tam gdzie zawsze'. Ok, więc nie dostanę sreberka do ręki, muszę liczyć, że faktycznie będzie leżało tam gdzie leżeć powinno. Na każdym przystanku wykręcam głowę próbując przeczytać jego nazwę. Jeszcze 3, może 4.

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Średni nastrój, lekkie poczucie samotności, szybkie tętno, brak odprężenia. Rodzice w domu, ale godzina zbyt późna by podejrzewać, że wstaną. Pierwsze samotne palenie, niepewność i ciekawość.

Nie sądziłam, że sklejenie swoich rozdziabanych myśli w zwięzłą kulę informacji będzie takie trudne. Zastanawiam się czy powinnam najpierw napisać jakiś wstęp. Może od razu przejść do rzeczy?

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Od jakiegoś czasu jestem "zajarana" tą jakże interesującą substancją. Nieco więcej uszłyszałam o niej od mojego kumpla, który w aptecznych specyfikach jest nad wyraz obeznany. Opowiadał mi o tym błogim spokoju, euforii i tym słynnym ciepełku, który ogarnia całe ciało. Postanowiłam, że i ja spróbuje tego cudeńka. Chciałam zapomnieć o moich problemach i zatracić się w muzyce. Do zakupu Thiocodinu zbierałam się pół roku aż nadszedł ten dzień kiedy kupiłam opakowanie mojego wymarzonego zapomnienia od codzienności.