REKLAMA




Łódź: sukces władz miasta w walce z dopalaczami?

Z mapy Łodzi zniknie wszystkie sześć sklepów, w których handlowano dopalaczami. Dwaj ostatni właściciele nieruchomości, którzy pierwotnie zlekceważyli prośby urzędu miasta i nie zamierzali zrywać umów najmu, ugięli się.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet Wiadomości
Magdalena Gałczyńska

Odsłony

128

Z mapy Łodzi zniknie wszystkie sześć sklepów, w których handlowano dopalaczami. Dwaj ostatni właściciele nieruchomości, którzy pierwotnie zlekceważyli prośby urzędu miasta i nie zamierzali zrywać umów najmu, ugięli się.

Właśnie dziś do sądu trafić miały dwa pozwy przeciwko kamienicznikom, którzy nie pojawili się na spotkaniu w magistracie w sprawie dopalaczy i nie zamierzali zrywać dotychczasowych umów z handlarzami tzw. materiałami kolekcjonerskimi. Każdego z nich miasto chciało pozwać o milion złotych odszkodowania w ramach tzw. immisji czyli szkodliwego wpływu na sąsiedztwo i obniżania wartości budynków w otoczeniu.

- Na szczęście pozwy nie będą konieczne. Obaj właściciele nieruchomości poszli na ustępstwa – mówi Onetowi Łukasz Goss, który w łódzkim magistracie koordynuje walkę z dopalaczami.

- Pod koniec tygodnia dotarły do nas informacje od obu kamieniczników, że umowy najmu zostały zerwane, potwierdzenie otrzymaliśmy faksem. W tej sytuacji pozwów nie będzie – dodaje Goss. Jak przekonuje strategia miasta polegająca na wywieraniu nacisku na właścicieli nieruchomości okazała się skuteczna.

- Możemy powiedzieć jasno, wszystkie sześć sklepów z dopalaczami znika z mapy Łodzi. To niewątpliwy sukces, a my naszą walkę zamierzamy kontynuować, bez względu na to, że część osób była wobec naszej strategii krytyczna – dodaje przedstawiciel magistratu Łukasz Goss.

Przypomnijmy, łódzka walka z dopalaczami rozpoczęła się gdy urząd miasta zaczął na wszelkie sposoby utrudniać funkcjonowanie sklepów. Najpierw były nieustanne kontrole policji, sanepidu oraz straży miejskiej, później remonty chodników i zakazy ruchu przed sklepami z dopalaczami. Realne skutki przyniosło dopiero postraszenie właścicieli nieruchomości wynajmujących lokale na punkty w których sprzedawane są tzw. materiały kolekcjonerskie wielomilionowymi pozwami.

W najbliższym czasie miasto planuje uderzyć też w samych handlarzy przez działania rzecznika praw konsumentów.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-ACO-DMT
  • 4-HO-MET
  • Metoksetamina
  • Problemy zdrowotne

Wieczór, pokój, nastrój wyrównany.

Data tripa: 10.04.2014
 Od początku wybór poszedł na metodę podania domięśniowego. Wszystko wymieszałam razem i rozpuściłam w 3,5 ml wody. Zwykle nie mam problemu z wejściem do mięśnia, tutaj nie chciałam ewentualnie marnować materiału podając go podskórnie. Dlatego też zanim poszedł strzał upewniałam się. Zdawało mi się, że weszłam w mięsień, do tej pory w sumie nie jestem pewna jak w końcu było. Bliżej jest wersji tego, że poszło IV, co jak wiadomo = duże zaskoczenie, bo szybsze wejście i zdecydowanie mocniejsze.

  • Grzyby halucynogenne

Widzieliście "Piąty Element" ? Zajebisty film. Mi się wydał strasznie realistyczny. Ale nie o tym będę pisał. Przedstawię wydażenie które miało miejsce tuż przed seansem...

  • Chloropromazyna

DAWKA: nie pamiętam, ale na pewno przekroczyliśmy dzienną kilkukrotnie :)

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

randomness