REKLAMA




Łódź: sukces władz miasta w walce z dopalaczami?

Z mapy Łodzi zniknie wszystkie sześć sklepów, w których handlowano dopalaczami. Dwaj ostatni właściciele nieruchomości, którzy pierwotnie zlekceważyli prośby urzędu miasta i nie zamierzali zrywać umów najmu, ugięli się.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet Wiadomości
Magdalena Gałczyńska

Odsłony

126

Z mapy Łodzi zniknie wszystkie sześć sklepów, w których handlowano dopalaczami. Dwaj ostatni właściciele nieruchomości, którzy pierwotnie zlekceważyli prośby urzędu miasta i nie zamierzali zrywać umów najmu, ugięli się.

Właśnie dziś do sądu trafić miały dwa pozwy przeciwko kamienicznikom, którzy nie pojawili się na spotkaniu w magistracie w sprawie dopalaczy i nie zamierzali zrywać dotychczasowych umów z handlarzami tzw. materiałami kolekcjonerskimi. Każdego z nich miasto chciało pozwać o milion złotych odszkodowania w ramach tzw. immisji czyli szkodliwego wpływu na sąsiedztwo i obniżania wartości budynków w otoczeniu.

- Na szczęście pozwy nie będą konieczne. Obaj właściciele nieruchomości poszli na ustępstwa – mówi Onetowi Łukasz Goss, który w łódzkim magistracie koordynuje walkę z dopalaczami.

- Pod koniec tygodnia dotarły do nas informacje od obu kamieniczników, że umowy najmu zostały zerwane, potwierdzenie otrzymaliśmy faksem. W tej sytuacji pozwów nie będzie – dodaje Goss. Jak przekonuje strategia miasta polegająca na wywieraniu nacisku na właścicieli nieruchomości okazała się skuteczna.

- Możemy powiedzieć jasno, wszystkie sześć sklepów z dopalaczami znika z mapy Łodzi. To niewątpliwy sukces, a my naszą walkę zamierzamy kontynuować, bez względu na to, że część osób była wobec naszej strategii krytyczna – dodaje przedstawiciel magistratu Łukasz Goss.

Przypomnijmy, łódzka walka z dopalaczami rozpoczęła się gdy urząd miasta zaczął na wszelkie sposoby utrudniać funkcjonowanie sklepów. Najpierw były nieustanne kontrole policji, sanepidu oraz straży miejskiej, później remonty chodników i zakazy ruchu przed sklepami z dopalaczami. Realne skutki przyniosło dopiero postraszenie właścicieli nieruchomości wynajmujących lokale na punkty w których sprzedawane są tzw. materiały kolekcjonerskie wielomilionowymi pozwami.

W najbliższym czasie miasto planuje uderzyć też w samych handlarzy przez działania rzecznika praw konsumentów.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness