REKLAMA




Liczba zatruć po dopalaczach "wraca do normy" sprzed epidemii

Zaledwie dziewięć przypadków zatruć środkami psychoaktywnymi odnotowano w pierwszym półroczu na terenie Lubelszczyzny. Lekarze potwierdzają, że na początku epidemii koronawirusa było takich pacjentów zdecydowanie mniej niż we wcześniejszym okresie. Jednak zaczęły się wakacje i te dane niestety są już nieaktualne. Wszystko wróciło do "normy".

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Kurier Lubelski
Gabriela Bogaczyk
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

154

Zaledwie dziewięć przypadków zatruć środkami psychoaktywnymi odnotowano w pierwszym półroczu na terenie Lubelszczyzny. Lekarze potwierdzają, że na początku epidemii koronawirusa było takich pacjentów zdecydowanie mniej niż we wcześniejszym okresie. Jednak zaczęły się wakacje i te dane niestety są już nieaktualne. Wszystko wróciło do "normy".

- Ludzie zaczęli wyjeżdżać nad jeziora, życie społeczne wraca do normy. Może nie codziennie, ale co drugi dzień na oddziale zdarzają się nowe przypadki zatruć substancjami psychoaktywnymi. Głównie to właśnie dopalacze. Młodzi ludzie często nie wiedzą co zażywają, dlatego później niektórzy trafiają do szpitala. Przeważnie są przywożeni przez policję lub pogotowie, bo są pobudzeni, agresywni, stanowią zagrożenie dla siebie i innych. Część pacjentów nawet sama się zgłasza, bo są przerażeni reakcją swojego organizmu i szukają pomocy. Zazwyczaj są to objawy ze strony układu krążenia, jak np. kołatanie serca czy wzrost ciśnienia - wyjaśnia Ewa Gołacka, zastępca kierownika oddziału toksykologii w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie.

Główny Inspektor Sanitarny przestrzega, że do Polski trafił nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk - etazen. Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Był oferowany jako dopalacz na terenie Łodzi w postaci szarego proszku. Narkotyk ten, będący zamiennikiem heroiny lub fentanylu, może również przybierać postać suszu do palenia, liquidu do e-papierosa oraz sprayu donosowego.

- W Lublinie jeszcze nie było żadnego pacjenta po zażyciu tego środka. Być może to kwestia czasu, choć mam nadzieję, że ludzie jednak będą kierować się rozsądkiem - dodaje lek. Gołacka.

Dodajmy, że w czasie epidemii koronawirusa na lubelskim oddziale toksykologii było zdecydowanie mniej pacjentów po zatruciach dopalaczami. - Sądzę, że spowodowane było to tym, że dostęp do środków psychoaktywnych był znacznie ograniczony. Poza tym sama izolacja przyczyniła się do tego, że młodzi ludzie siedzieli w domach pod okiem rodziców - podejrzewa zastępca kierownika oddziału.

Potwierdzają to statystyki inspekcji sanitarnej. W zeszłym roku odnotowano 82 przypadki zatruć dopalaczami na terenie woj. lubelskiego, przy czym dwie osoby (16-latek z Lublina i 37-latek z pow. ryckiego) zmarły po zażyciu dopalaczy. Dla porównania w pierwszym półroczu 2020 roku, kiedy zaczęła się epidemia koronawirusa, było zaledwie 9 przypadków zatruć substancjami psychoaktywnymi. Dotyczą one siedmiu osób z pow. bialskiego i po jednej z pow. biłgorajskiego oraz zamojskiego. W tym roku jeszcze nie odnotowano żadnego zgonu z tego powodu.

A jak w czasie epidemii wyglądała sytuacja w Szpitalu Neuropsychiatrycznym, do którego trafią osoby uzależnione od narkotyków albo alkoholu?

- Mieliśmy zajęte około połowy łóżek, zarówno na całodobowym oddziale terapii uzależnienia od alkoholu, jak i na oddziale detoksykacyjnym, do którego trafiają osoby przewlekle, chronicznie uzależnione od narkotyków. Natomiast muszę powiedzieć, że na oddział zakaźny często przyjmowaliśmy pacjentów z kwarantanny, którzy w międzyczasie - ze względu na swoje uzależnienia - dostawali psychozy lub popadali w delirium (gorączkę alkoholową). Jeśli test na COVID-19 okazywał się ujemny, to trafiali na właściwe oddziały w celu dalszego leczenia - tłumaczy Piotr Dreher, dyrektor Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 25B-NBOMe
  • 3-MeO-PCP
  • Miks

50 mg 3-meo-pcp przyjęte donosowo przez dwie osoby w rozłożeniu na 3 dawki (w odstępach godzinnych). Ok. pół godziny po ostatniej dawce 3-meo-pcp przyjęte kartony z 2 mg 25b. Z początku 3-meo-pcp wydawało się wykazywać bardziej działanie relaksacyjne, aniżeli stricte dysocjacyjne.  Błogostan i niedosyt nakłonił nas do dorzucenia 25b. Już po upływie pół godziny czuć było nadchodzący kataklizm, ale z uwagi na głębokie poczucie komfortu, przekonanie, że nastąpi coś kompletnie nieprzewidywalnego, nie niosło ze sobą lęku.


Substancja: Atarax, lek przeciwhistaminowy, uspokajający i przeciwlękowy substancja czynna: chlorowodorek hydroksyzyny

Doświadczenie: spore