REKLAMA




Ksiądz palił trawkę ze specjalistą od uzależnień.

Czy kościół powinien być blisko ludzi? Pewnie wszyscy zgodnym chórem odpowiedzą, że tak. Księża i wierni są przecież członkami tej samej wspólnoty. Kapłani powinni być więc w pobliżu ludzkich problemów. Jednak pewien amerykański ksiądz wziął sobie tą dewizę zbyt głęboko do serca i teraz czeka na decyzję sądu.

Hunahpu

Kategorie

Źródło

onet.pl

Odsłony

1200

Czy kościół powinien być blisko ludzi? Pewnie wszyscy zgodnym chórem odpowiedzą, że tak. Księża i wierni są przecież członkami tej samej wspólnoty. Kapłani powinni być więc w pobliżu ludzkich problemów. Jednak pewien amerykański ksiądz wziął sobie tą dewizę zbyt głęboko do serca i teraz czeka na decyzję sądu.

Ksiądz Jim O'Connor, pracujący jako proboszcz katolickiej parafii, w amerykańskim mieście Charleston, jechał swoim Chryslerem wraz z jednym ze swoich parafianów, gdy w pewnym momencie jego dalsza podróż została udaremniona przez policję. Nie powinno to być jednak dla niego dużym zaskoczeniem, ponieważ jadąc z opuszczonymi szybami palił marihuanę ze swoim współpasażerem - miejscowym doradcą do spraw leczenia uzależnień. Według relacji policjanta, który dokonał zatrzymania swawolnego księdza, zapach palonych skrętów, wydobywający się z pojazdu kapłana był tak potężny, że ludzie na ulicy oglądali się za autem [pytanie tylko czy z zazdrości - przyp.Kurwik].

W samochodzie księdza znaleziono czarną teczkę, w której znajdowały się 73 gramy marihuany. Kolega księdza, prawdopodobnie w związku z tym, że zawodowo zajmował się walką z nałogami, posiadał "jedynie" 10 gramów zawiniętych w biały ręcznik. Obydwaj zostali zatrzymani, jednak tego drugiego zwolniono, ze względu na posiadaną przez niego, niewielką ilość narkotyków. Zarówno społeczność miasta Charleston, jak i osoby należące do wspólnoty kościoła są w szoku. Jest wielce prawdopodobne, że ich ksiądz zajmował się dystrybucją "ziela" w mieście. Wątpliwe jest, by taką ilość woził w teczce jedynie na własny użytek.

Ksiądz cieszył się dotychczas dużym autorytetem, ale teraz na okres śledztwa został zawieszony w pełnieniu obowiązków. Niejasna jest też przyszłość jego kompana od palenia "trawki". Mężczyzna, który zajmował się dotychczas wyciąganiem ludzi z alkoholizmu i narkomanii, najwyraźniej sam ma jakiś problem. Jak donosi gazeta "Charleston Daily Mail", parafianie nie pozostawili swojego pasterza na pastwę losu. "Takich ludzi jak nasz ksiądz, to ze świecą szukać. Żarliwie się za niego modlimy, bo zbłądził." - odpowiadają na zaistniałą sytuację jednogłośnie.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
oczywiście że zbłądził
Anonim (niezweryfikowany)
Za niego się kurwa modlą, bo zbłądził.. a w Polsce to za 0.1g chcą posyłać za kratki/terapie.
Anonim (niezweryfikowany)
No nieźle kurwa 10gr "nieznaczna ilosć" a u nas 8 lat, lol. Podajcei źródło tego newsa!
Anonim (niezweryfikowany)
Hahaha. To wygląda jakby było zmyślone. Ale tekst jest świetny ;)
Anonim (niezweryfikowany)
do piekla z nim!!! spalic jego dusze !!!
Anonim (niezweryfikowany)
palił te złe narkotyki to teraz ma! :P
Anonim (niezweryfikowany)
jak jakiegos newsa wgrac na ta stronke?