Kronika narkozy - co naprawdę dzieje się z nami, kiedy nic do nas nie dociera?

Zaoszczędza nam strasznego bólu, jaki towarzyszy operacji i jest najczęściej występującą formą śpiączki farmakologicznej na świecie. Naukowcy zdradzają, co dzieje się w naszym organizmie w trakcie znieczulenia ogólnego – i jakie niebezpieczeństwo się z nim wiąże.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

"Świat Wiedzy" 6/2017

Odsłony

1443

Zaoszczędza nam strasznego bólu, jaki towarzyszy operacji i jest najczęściej występującą formą śpiączki farmakologicznej na świecie. Naukowcy zdradzają, co dzieje się w naszym organizmie w trakcie znieczulenia ogólnego – i jakie niebezpieczeństwo się z nim wiąże.

Najczęstszą emocją, jaka łączy się z tematem narkozy, jest strach: przed utratą kontroli, przed trwałymi uszczerbkami na zdrowiu, przed odzyskaniem świadomości w trakcie operacji lub...nieodzyskaniem jej wcale. Eksperci są jednak przekonani, że nic nie ukoi lepiej tego lęku niż wiedza, co dzieje się z człowiekiem podczas znieczulenia ogólnego.

Świat Wiedzy przeprowadził rozmowę z doktorem Jarosławem Jancem, anestezjologiem z 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką we Wrocławiu, który zapewnia: znieczulenie nigdy nie było tak bezpieczne jak obecnie. Wynika to przede wszystkim z faktu stosowania nowych substancji medycznych oraz sprzętu,który umożliwia precyzyjne dozowanie specyfików, jak też monitorowanie stanu pacjenta.

Ale co dokładnie dzieje się w naszym organizmie, kiedy tracimy świadomość? I z jakimi wiąże się to zagrożeniami oraz skutkami ubocznymi? Oto poszczególne fazy śpiączki farmakologicznej...

KROK 1: JAK PRZYGOTOWUJE SIĘ PACJENTA DO OPERACJI?

Mniej więcej godzinę przed zabiegiem chory otrzymuje tabletkę uspokajającą, najczęściej z grupy benzodiazepin, którą popija łykiem wody. Substancja ta hamuje tzw. receptory GABA, jedną z najważniejszych grup"czujników" układu nerwowego,działając przeciwlękowo i relaksująco. Puls i oddech uspokajają się. Pacjent czuje się lekko senny, zamroczony. Niekiedy ma zawroty głowy.

Ponieważ w tym stanie nie powinien sam się przemieszczać, zostaje przewieziony na łóżku na salę przedoperacyjną.Tam pielęgniarka podpina do niego wszystkie urządzenia,które później będą potrzebne anestezjologowi do kontroli funkcji fizjologicznych. Na podstawie rytmu serca, ciśnienia tętniczego,wysycenia krwi tlenem, temperatury ciała oraz stężenia gazów anestetycznych i dwutlenku węgla w wydychanym powietrzu lekarz monitoruje głębokość narkozy.

KROK 2: JAK WYŁĄCZA SIĘ MÓZG I CIAŁO?

Zapadnięcie w sztuczny sen umożliwia mieszanka złożona z trzech grup substancji czynnych. W tym celu lekarz podaje w odpowiedniej kolejności różne środki anestetyczne przez wenflon założony do żyły np. na grzbiecie dłoni. Niekiedy pacjent odczuwa przy tym lekki dyskomfort w ręce, w którą dokonano wstrzyknięcia. Pierwsze są podawane środki nasenne. Przedostają się one do mózgu w czasie od trzydziestu do sześćdziesięciu sekund. Pojawia się przyjemne, wszechogarniające zmęczenie, po czym następuje utrata świadomości. Specyfiki nasenne, np. propofol, tiopental czy etomidat, działają w tak zwanej sieci aktywności bazowej mózgu- czyli obszarach odpowiedzialnych za odbiór i przetwarzanie bodźców.

Jak zachowują się te substancje? Paraliżują komunikację pomiędzy wzgórzem, korą i pniem mózgu. Nerwy przekazują wprawdzie impulsy do "centrali", ale przenoszone informacje nie są w niej opracowywane - w efekcie pacjent nie odczuwa bólu. Narkoza nie wyłącza więc tak po prostu mózgu, lecz pozwala,aby informacje się rozmywały.

KROK 3: DLACZEGO ZAWSZE PODŁĄCZA SIĘ PACJENTA DO RESPIRATORA?

Drugim składnikiem narkozy są bardzo silnie działające środki przeciwbólowe, z reguły opioidy. W wysokiej dawce ograniczają również świadomość. Razem ze specyfikami nasennymi hamują zdolność postrzegania, funkcje wegetatywne oraz ośrodek oddechowy. Kiedy tylko pacjent zapadnie w głęboki sen, otrzymuje dodatkowo środek zwiotczający mięśnie. Paraliżuje on odruchy obronne organizmu, co ułatwia lekarzowi pracę podczas operacji. Ponieważ substancje zwiotczające działają także na mięśnie oddechowe, do tchawicy jest wprowadzana rurka służąca do wentylacji płuc podczas zabiegu (respirator).

Prawdopodobieństwo odzyskania świadomości w trakcie zabiegu wynosi 1:50 000

KROK 4: JAK KOŃCZY SIĘ NARKOZĘ?

Przez cały czas trwania znieczulenia ogólnego anestezjolog na bieżąco kontroluje wszystkie funkcje organizmu. Na podstawie monitoringu i wegetatywnych, czyli nieświadomych reakcji organizmu (np. wzrostu ciśnienia lub pulsu, zmiany szerokości źrenic) ustala, jak głęboka jest narkoza i czy musi podwyższyć dawkę środka nasennego. Pod koniec operacji stopniowo zmniejsza dawkę anestetyków, aż w końcu całkowicie wstrzymuje ich podawanie. Następuje okres wybudzania.W ciągu pięciu do dziesięciu minut działanie środków ustaje. Kiedy pacjent ponownie zaczyna przejawiać odruchy obronne i oddychać, usuwa się rurkę z tchawicy.

KROK 5: DLACZEGO WYBUDZANIE JEST NAJRYZYKOWNIEJSZĄ FAZĄ NARKOZY?

Na tym jednak praca anestezjologa się nie kończy. Razem ze specjalnie przeszkolonym personelem nadal nadzoruje wybudzanie na sali pooperacyjnej. Zostają podane środki przeciwbólowe i kontrolowane są funkcje organizmu, takie jak krążenie krwi czy oddychanie. Ta trwająca kilka godzin obserwacja jest niezwykle ważna.

- Wiele osób, które zmarły na skutek błędów anestezjologicznych, padło ofiarą niewłaściwej opieki po zabiegu - wyjaśnia ekspert prof. HugoVan Aken. - Albo brakowało odpowiedniej sali pooperacyjnej, albo aparatura była niesprawna, albo pacjenci byli pozostawieni sami sobie.

W rzadkich przypadkach dochodzi do delirium pooperacyjnego, które objawia się majaczeniem lub halucynacjami. Przeważnie dotyka to osób przyjmujących regularnie środki nasenne lub tych, których rytm dobowy został zakłócony na oddziale intensywnej terapii,oraz seniorów powyżej 65. roku życia. Z reguły jednak ten stan mija po dwóch-sześciu dniach. Komplikacje nie zdarzają się często, ale: - Każda operacja jest urazem dla organizmu wywołującym reakcję zapalną, która dociera również do mózgu i może powodować halucynacje lub majaczenie - tłumaczy VanAken.

Także inne czynniki, takie jak stres związany z pobytem w szpitalu i samą operacją oraz środki użyte do narkozy, mogą skutkować zaburzeniami pamięci, utrzymującymi się nawet przez kilka miesięcy. Pooperacyjne zaburzenia funkcji poznawczych (POCD) osłabiają pamięć oraz zdolność do rozwiązywania złożonych zadań. Pozornie pacjenci czują się dobrze, ale potrzebują np. czterokrotnie więcej czasu na przeczytanie gazety. Młodsi dochodzą do siebie znacznie szybciej, leczu starszych POCD może wręcz wydobywać, zdaniem Van Akena, nieznane jeszcze formy demencji. Chcąc uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, powinniśmy przed zabiegiem zadać pytania: kto przeprowadzi narkozę? Jak wygląda opieka po zabiegu? Czy na sali pooperacyjnej jest zawsze obecny personel? Eksperci podpowiadają: dobrzy lekarze nie mają problemu z udzieleniem na nie odpowiedzi.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

  • Kodeina
  • Uzależnienie

Historia zaczęła się od momentu przepisania mi syropu z kodeiną (Pini) przez lekarza z powodu zapalenia oskrzeli. Znalazłem w internecie inne zastosowanie kodeiny niż medyczne. Z racji, że miałem i mam dużo problemów, zacząłem się nią fascynować i czytałem różne artykuły i trip raporty na jej temat. Kiedy uzbierałem trochę pieniędzy poszedłem do apteki i kupiłem za 12 zł opakowanie thiocodin 16 tab. Była wtedy jesień, więc szybko zaczęło robić się ciemno. Poszedłem do pobliskiego parku i około godziny 16:30 wziąłem pierwsze 10 tabletek.

  • 4-HO-MET
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Tripraport

W ciągu miesiąca poprzedzającego opisywane wydarzenia, miałem okazję wychodzić na tripy aż trzy razy. Opisywany miał być czwarty i ostatni. Przynajmniej na jakiś czas. Wszystkie poprzednie były z założenia lekkie, więc jeżeli pojawiła się tolerka to niewielka. Umysł również daleki był od wyżęcia, choć czułem już lekkie zmęczenie psychodelikami. Zdecydowałem się jednak tripować ze względu na to, że była okazja zrobić to z bliskimi mi osobami. Do moich dawnych towarzyszy podróży - P i S doszli jeszcze inni lokatorzy z mojego starego mieszkania - J, H i Se. Trip miał miejsce w nocy w lesie pod miastem, na najwyższym wzniesieniu w okolicy, przy ognisku.

Wstęp: Okres sylwestrowo-świąteczny, będący dobrą okazją do odwiedzin starych znajomych i stron rodzinnych dobiegał końca. Mimo tego, wciąż nie udało się zorganizować wspólnego wyjścia na tripa. Na szczęście, z okazji Święta Trzech Króli, w ledwie rozpoczętym nowym roku, przytrafił się długi weekend. Postanowiłem więc złożyć wizytę w moim byłym mieszkaniu i zgodnie z planem, potripować na homecie. Było go trochę mało, bo jakieś 75-80mg na 5 osób, jednakże wystarczyło na całkiem wesoły psychodeliczny spacer. Raport jak zwykle pisany po długim czasie (3 lata).

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

wakacyjny wyjazd, pozytywne nastawienie, w otoczeniu przyjaciół, lasy i polany

Fuck the Club! - czyli gdzie zaprowadził mnie maHOMET..