Witam. Postanowiłem nieco zmienić formę, wybierając opis akurat tego, ale i być może kolejnych TR. Jak wiadomo, jest to oczywiście jedynie bajka:-)
Byli agresywni, pobudzeni, mieli zaburzenia świadomości, omamy wzrokowe i słuchowe.
Trójka nastolatków awanturowała się w weekend na oddziale pediatrycznym szpitala w Kielcach. Byli bardzo agresywni, pobudzeni, mieli zaburzenia świadomości, omamy wzrokowe i słuchowe. Atakowali personel szpitala i pacjentów. W końcu ich obezwładniono i przymocowano do łóżek. O sprawie napisało „Echo Dnia”.
15-latkowie trafili na oddział pediatryczny Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Jak mówią lekarze, sprawa była o tyle trudna, że na oddziale jest wielu pacjentów, ponieważ rozpoczął się już sezon na infekcje.
Agresywnych nastolatków, którzy byli pod wpływem substancji psychoaktywnych, musiały obezwładniać aż cztery osoby. O pomoc poproszono ratowników z izby przyjęć i ochroniarza. Na dyżur, na oddziale, wezwano też pilnie dodatkowy personel.
Dwoje 15-latków wypisano już do domu, trzeci musi jeszcze zostać w szpitalu.
Jak informuje dyrekcja szpitala, nieletni, odurzeni alkoholem lub narkotykami, bardzo często są przywożeni na ostry dyżur. Od stycznia do końca sierpnia tego roku na oddziałach pediatrycznych Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego przebywało 15 nieletnich, którzy najprawdopodobniej zażywali dopalacze.
Pasterka.
Witam. Postanowiłem nieco zmienić formę, wybierając opis akurat tego, ale i być może kolejnych TR. Jak wiadomo, jest to oczywiście jedynie bajka:-)
Godzina 13 w domu u koleżki. Dobre nastawienie, ładny dzień tylko troche zimno.
Set & Setting: Godzina 13 w domu u koleżki. Dobre nastawienie, ładny dzień tylko troche zimno.
Psychonauci: Ja czyli T. i koleżka M.
Ilość substancji: Metylokatynon w ilości, który powstaje po syntezie z 24 tabletek acataru(czyli po 12 na banie)
Doświadczenie: DXM(4x), MJ(15x), 4MMC(1x), bk- MDMA(1x), Pseudoefedryna(6x), Efedryna(1x), Amfetamina(1x) Benzydamina(1x), MDPV(1x), Metylokatynon(4x)
To może ja też wam opiszę mojego badtripa, a właściwie to największy koszmar jaki w życiu przeżyłem. Wyjazd do domków letniskowych na kilka dni ze znajomymi, w kieszeni zajebiście mocny joint prosto z Holandii. Późny wieczór. Nie wypaliłem nawet połowy i już się zaczęło. Jeszcze jeden buch i odlot.
Słoneczny, letni dzień. Opuszczony dom na odludziu, wakacje, kilka litrów wody, trochę zioła i changi, a do tego zjawiskowe bongo.
Dzień zapowiadał się wspaniale. Miał być to mój, K i Johnny’ego pierwszy raz z DMT i byliśmy wszyscy nieźle zestresowani. Było to w godzinach popołudniowych, około 16.-18. Pogoda dopisywała, było niesamowicie gorąco. W drodze do naszej sekretnej placówki wymienialiśmy się jeszcze nadziejami i obawami wobec tego, czego mieliśmy doświadczyć. Gdy już dotarliśmy na miejsce, szybko odpalone zostało bongo. Zioło miało zlikwidować lęki i wzmocnić doświadczenie i w tym raczej się sprawdziło.