Ten TR będzie zlepkiem dwóch mocnych przeżyć z MJ. Chciałam przedstawić jak marihuana (która często uważana jest za cipeks wśród psychodelików) w postaci oleju potrafi wejść na głowę. Niby niepozorna roślina, a jej oblicza wielu są jeszcze nieznane.
Oto najsłuszniejszy sposób celebrowania Ustawy C-45!
Legalizacja marihuany jest przez Kanadyjczyków celebrowana na wiele sposobów, czasem bardzo kreatywnych (co powiedzie na loterię w stylu WillY'ego Wonki, w której wygrać można darmowe konopne kulinaria?), trudno jednak będzie komukolwiek przebić prostotę i elegancję pomysłu firmy Leaf Forward, która zadała sobie trud przedrukowania historycznej ustawy – co do słowa! - na produkowanych przez siebie bletkach.
Tak, dobrze czytacie, a my nic nie pokręciliśmy. Objętość dokumentu wyklucza rzecz jasna zawarcie jego treści na pojedynczej bletce, ale w całej ich paczce...? Całą złożoność liczącego sobie 152 stronic dokumentu zgłębiać można teraz sukcesywnie i z należytym namysłem, skręcając kolejne jointy. Użyty atrament jest rzecz jasna nietoksyczny, cały zaś pakiet honoruje mądrość kanadyjskiego rządu przy użyciu oficjalnie wygladającej woskowej pieczęci.
Alex Blumenstein, CEO Leaf Forwards, zaznaczył wyraźnie, że nie chodzi kolejny zabawny gadżet dla miłośników trawki, ale o uhonorowanie wszystkich osób, których zaangażowanie pozwoliło doprowadzić zmiany legislacyjne do szczęśliwego finału.
I. Koniec zimy, pierwszy raz w miejscu publicznym. Liczyłam na mocny peak w dobrym towarzystwie. II. Wieczór, wszyscy w domu, trzy dni pod rząd z ciastami, chciałam mocniejszy peak niż wcześniej.
Ten TR będzie zlepkiem dwóch mocnych przeżyć z MJ. Chciałam przedstawić jak marihuana (która często uważana jest za cipeks wśród psychodelików) w postaci oleju potrafi wejść na głowę. Niby niepozorna roślina, a jej oblicza wielu są jeszcze nieznane.
Podekscytowanie; Dom Babci; Trip z Przyjacielem i Dziewczyną; Waga: 65kg
Spis treści:
-3 stopnie; sypie śnieg; 16:00; dom kolegi jedynie na konsumpcję;
Zaczęło się, gdy kolega zadzwonił na telefon. Ubrałem się w miarę ciepło, żeby móc przeczekać fazę na dworze. Zwykle po dwóch lufkach upchanych na maksa miałem wyostrzone zmysły i potężny chillout. Tym razem wszystko miało być inaczej.
16:20 - cztery wiadra gotowe do konsumpcji, po dwa na łeb.
mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)
Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?