-Od 10 minut kompletnie nie czaje co sie dzieje.
-Bardzo wysoko ponad walką!
Kalifornia chce eksportować legalne produkty konopne, w tym marihuanę, do innych stanów. Wszystko przez fakt, że lokalny rynek jest już nasycony i przez to spadają ceny produktów w hurcie. Swoje dokłada też nielegalna konkurencja, która odbiera część klientów legalnym biznesom – pisze Bloomberg.
Kalifornia chce eksportować legalne produkty konopne, w tym marihuanę, do innych stanów. Wszystko przez fakt, że lokalny rynek jest już nasycony i przez to spadają ceny produktów w hurcie. Swoje dokłada też nielegalna konkurencja, która odbiera część klientów legalnym biznesom – pisze Bloomberg.
Agencja podaje, że kalifornijski Department of Cannabis Control (pol. Departament Kontroli Konopi), czyli regulator rynku konopnego w tym stanie, pod koniec stycznia zwrócił się do Prokuratora Generalnego Kalifornii. Urzędnicy poprosili Roba Bonta o wydanie opinii prawnej na temat pozwolenia na sprzedaż licencjonowanej marihuany poza granicami stanu pod kątem "znaczących ryzyk prawnych" związanych z prawem federalnym.
Jeżeli opinia Roba Bonta będzie pozytywna, to kalifornijski regulator będzie mógł dać zielone światło na zawieranie umów z przedstawicielami innych stanów. Jednak wydanie opinii prawnej trochę potrwa. Ile? Nie ma pewności, a biuro Prokuratora Generalnego odmówiło odpowiedzi na pytania Bloomberga w tej sprawie.
Sami przedstawiciele branży podchodzą do kwestii eksportu z nadzieją, ale i obawą. Vince Ning, założyciel Nabis, platformy hurtowej konopi w Kalifornii, w rozmowie z agencją podkreśla, że dobrze przeprowadzona ekspansja może przyczynić się do ogólnokrajowej legalizacji. Jednak błędy popełnione na tym etapie mogą odbić się niekorzystnie na całej branży.
Bloomberg wskazuje też, że nawet jeżeli opinia Roba Bonta będzie pozytywna, to w praktyce Kalifornia będzie mogła zawrzeć umowy tylko z sąsiadującymi stanami (czyli: Nevadą, Arizoną lub Oregonem). Wszystko po to, by uniknąć transportu marihuany przez te stany, gdzie jest ona nielegalna.
Na drodze stanąć też może Waszyngton w związku ze wspomnianym konfliktem prawa lokalnego i federalnego, czyli w uproszczeniu ogólnokrajowego, w którym marihuana wciąż jest nielegalna. Aby ukrócić zapędy Kalifornii do eksportu marihuany, rząd federalny mógłby np. wstrzymać finansowanie programów państwowych realizowanych w tym stanie czy też podjąć naciski na władze lokalne – przestrzega Vince Ning.
Kalifornia jednak jest niejako postawiona pod ścianą. Od 2018 r., czyli od momentu zalegalizowania marihuany, lokalny rynek już nasycił się produktem, więc ceny hurtowe stale maleją. Uczestnicy rynku sugerują też, że brakuje miejsc sprzedaży detalicznej, a podatki są zbyt wysokie. Nie pomaga też wciąż istniejąca konkurencja ze strony czarnego rynku. Bloomberg wręcz sugeruje, że ona nadal kwitnie.
-Od 10 minut kompletnie nie czaje co sie dzieje.
-Bardzo wysoko ponad walką!
Nastawienie pozytywne. Dobra atmosfera.
Jest piątek po południu. Odebrałam swojego przyjaciela z dworca PKP, gdzie wyruszyliśmy w podróż do pobliskiej apteki w centrum miasta. Kumpel zrobił już zakupy we własnym mieście, tak więc pozostało nam kupno 750mg dimenhydrynatu dla mnie. Z łatwością dostaliśmy dużą i małą paczkę Aviomarinu- razem 15 tabletek. <idziemy w stronę parku>. Zapalamy papierosy. Czas nakarmić demona. Piętnaście tabsów na raz do buzi <zapijamy colą>.
- 'Nareszcie nam się udało! Czuję ulgę, kiedy mam świadomość, że teraz tylko czekamy na działanie substancji.'
Impreza techno, nastawienie pozytywne, potem domek.
Witam :)
Będzie to raport o szczęściu dosłownie eksplodującym ze wszystkich komórek nerwowych.
S&S: impreza techno, dwie piguły na dwie osoby (podobno MDMA). Nie testowane, ze sprawdzonego źródła. Jednak tym razem zaskoczyły.
Własny dom, późny wieczór, piwko, blancik, kumple, odpoczynek po męczącym dniu przy malowaniu drzwi i framug w domu. Chill
Na wstępie napiszę tylko, że pierwotnie nie chciałem pisać z tego TRu. Jednak z perspektywy czasu uznałem, że jest to dość wartościowe przeżycie i powinienem podzielić się nim z innymi, jednak po dwóch miesiącach, nie pamiętam już wszystkiego tak dobrze jak zaraz po przeżyciu, stąd TR nie będzie tak barwny i dokładny jak te pisane zaraz po czy też w trakcie.
Jak już napisałem, S&S przyjazny, towarzystwo doborowe, człowiek zmęczony, nie myśli już o niczym innym niż tylko o zimnym browarze i typowym MJ-owym posmaku w ryjku.