Witam wszystkich zgromadzonych, siedze na przyjemnym afterglowie i podzielę się z wami moją dzisiejszą przygodą z królem homiptem.
Ja (V) i mój tripowy kumpel Grześ (Z) odbieramy nasze zielone tabletki od mojego znajomego.
Niemieccy naukowcy wykazali, że chmiel znajdujący się w piwie zmniejsza kaca poprzez szybszą regenerację organizmu.
Niemieccy naukowcy wykazali, że chmiel znajdujący się w piwie zmniejsza kaca poprzez szybszą regenerację organizmu.
Gdy pijemy alkohol, jest on rozkładany wątrobie - powstaje wówczas aldehyd octowy, toksyczna substancja odpowiedzialna za nieprzyjemne skutki kaca.
Oczywiście im więcej pijemy, tym więcej aldehydu octowego powstaje - i tym gorszy kac. Liczy się także sen - im mniej śpimy, tym gorzej czujemy się na kacu w ciągu całego dnia.
Jak dość powszechnie wiadomo, główne objawy kaca to ból głowy (związany z rozszerzeniem naczyń krwionośnych), wysuszające usta odwodnienie (z powodu moczopędnego działania alkoholu), nudności oraz bóle żołądka (spowodowane większym wydzielaniem kwasu).
Nowe światło na ten problem rzucają badania na myszach, jakie przeprowadził zespół dr Iny Bergheim z Uniwersytetu Fryderyka Schillera w Jenie (Niemcy). Części z nich podawano specjalnie warzone piwo bez chmielu, innym - piwo o dużej zawartości chmielu (odpowiednik piw IPA czy pilsnera) lub czysty alkohol. Była też grupa, której zamiast alkoholu podawano tylko słodki roztwór cukru - informuje pismo „Alcohol and Alcoholism”.
W 12 godzin po tej symulacji całonocnego pijaństwa zbadano jego wpływ na wątrobę, jelito cienkie i krew. Okazało się, że u myszy pijących piwo z chmielem w wątrobie odłożyło się mniej tłuszczu, i sprawniej usuwała one toksyny z krwi. Wątroba "chmielowych" myszy wykazywała także mniej objawów zapalnych, niż u myszy pojonych wysokoprocentowym alkoholem czy niechmielonym piwem. Niższy był w ich przypadku również poziom indukowalnych syntaz tlenku azotu - substancji, które przyczyniają się do powstawania bólu głowy.
Pozwala to sądzić, że picie piwa o wysokiej zawartości chmielowego ekstraktu może przynajmniej częściowo ograniczyć skutki nadużycia alkoholu (co oczywiście nie znaczy, że można pić całkiem bezkarnie). Zawarte w chmielu substancje ograniczają też szkodliwy wpływ alkoholu na wątrobę. Jak komentuje dr Bergheim, lekkie alkohole, w rodzaju piwa, szkodzą mniej, niż wysokoprocentowe - brandy, koniak, whisky czy wódka.
Ponieważ mysz to jednak nie to samo, co człowiek, dalsze eksperymenty nad chmielem i alkoholem niemieccy naukowcy przeprowadzą na ludziach, którzy zgłoszą się na ochotnika. Planowane są także badania długoterminowe…
Po szkole z dobrym tripowym kumplem pozytywne nastawienie, piękna pogoda wręcz idealna
Witam wszystkich zgromadzonych, siedze na przyjemnym afterglowie i podzielę się z wami moją dzisiejszą przygodą z królem homiptem.
Ja (V) i mój tripowy kumpel Grześ (Z) odbieramy nasze zielone tabletki od mojego znajomego.
Są to fragmenty z podróży mesjasza, niektóre bardziej lub i mniej spójne. Pozwól im płynąć, unosić się na obrzeżach jaźni niczym jedwabnym zasłonom otaczającym to, co podobno stałe i niezmienne.
***
Wynurzam się pośród pustki, nie wiedząc kim, czym i czy ogóle jestem. Wątła mgiełka świadomości nabiera masy, cząsteczki poszukują się niczym neurony próbujące stworzyć nowe połączenia, a wraz z narastającym tętnem procesu pojawia się coraz więcej informacji.
Od dluzszego czasu napalalam sie na ten miks, wiec podeszlam do sprawy nacpania sie z metodycznym entuzjazmem. Miejsce: mieszkanie moje i D. oraz okolice. D to moj Partner zyciowy.
Wlasciwie nie wiem, skad w mojej glowie wziela sie idea nacpania sie benzydamina i DXM, czyli slynnego combo o nazwie BXM. Dotychczasowe proby z tym miksem nie urywaly dupy. Doszlam do wniosku, ze nie jestem szczegolnie podatna na benzydamine, do tej pory nie zaoferowala mi nic poza kilkoma kiepskimi halucynacjami (dobre i to), bezsennoscia i powidokami, ktorych ciezko sie pozbyc. Niemniej zaopatrzylismy sie wysylkowo w cztery saszetki proszku do irygacji pochwy i 3 opakowania leku na kaszel o nazwie Akodin.
Wszystko zaczęło się, gdy miałem 14 lat. Rap jako muzyka ćpunów, buntowników i degeneratów od zawsze promował narkotyki, ale to wtedy uderzyła w niego moda na purple drank. Momentalnie zaczarował mnie ten fioletowy płyn w jednorazowych kubeczkach na teledyskach. Sam wygląd tego płynu sprawił, że chciałem jak najszybciej tego spróbować.