Słowem wstępu zaznaczę, iż raport ten został przekopiowany z mojego posta na hyperealu, na życzenie użytkownika ''Trydzyk''(Pozdrawiam, dzięki za docenienie) Wstawiam go tutaj, ja jestem jego osobistym autorem...Więc nie ma mowy o plagiacie :D
Policjanci piskiej prewencji, pełniąc służbę nocą na terenie miasta, zauważyli pojazd marki Ford Focus wyjeżdżający z okolic cmentarza. Wzbudziło to podejrzenia funkcjonariuszy. Zatrzymali ten samochód do kontroli drogowej. Jechało nim czterech młodych mieszkańców Pisza.
Policjanci piskiej prewencji, pełniąc służbę nocą na terenie miasta, zauważyli pojazd marki Ford Focus wyjeżdżający z okolic cmentarza. Wzbudziło to podejrzenia funkcjonariuszy. Zatrzymali ten samochód do kontroli drogowej. Jechało nim czterech młodych mieszkańców Pisza.
W trakcie czynności wykonywanych przez policjantów jeden z pasażerów był mocno pobudzony i poddenerwowany. Jak się okazało miał ku temu powody. W jego plecaku funkcjonariusze znaleźli dwa woreczki strunowe, wagę elektroniczną oraz telefon komórkowy. W jednym z woreczków było dziewięć zawiniątek z zawartością suszu roślinnego. W drugim także był susz przypominający marihuanę. Wstępne badanie testerem wykazało, że są to konopie indyjskie. 17-letni mieszkaniec Pisza przyznał się, że rzeczy te należą do niego. Zostały one zabezpieczone przez policjantów. Nastolatek natomiast trafił do policyjnego aresztu.
Następnego dnia usłyszał zarzut posiadania 8,51 gramów konopi indyjskich. Nastolatek nie kwestionował swojej winy. Powiedział policjantom, że sam wyhodował sobie konopie ze znalezionych nasionek. Dodał, że miał świadomość, że krzak, który mu wyrósł to konopie indyjskie, bo jak sam powiedział: „Jest XXI wiek i wiem jak wygląda marihuana”.
Posiadanie środków odurzających jest przestępstwem. 17-latkowi grozi teraz kara nawet 3 lat pozbawienia wolności.
Cały dzień w pozytywnym nastroju, przed zażyciem swoisty ''lęk przed nieznanym'', dreszczyk emocji. Generalnie nie oczekiwałem zbyt wiele, ale ostatecznie bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Towarzystwo w trakcie tripu, to dwóch dobrych znajomych zażywających razem ze mną, oraz jeden zaufany kolega ''z zewnątrz'' który był w 100% trzeźwy. Miejsca w których przebywałem były mi od wielu lat znane, to rodzinne miasto w którym dorastałem i tereny które znam jak własną kieszeń.
Słowem wstępu zaznaczę, iż raport ten został przekopiowany z mojego posta na hyperealu, na życzenie użytkownika ''Trydzyk''(Pozdrawiam, dzięki za docenienie) Wstawiam go tutaj, ja jestem jego osobistym autorem...Więc nie ma mowy o plagiacie :D
Zima, małe miasteczko w środku Polski, park i wzgórze.
Mam 17 lat i od dłuższego czasu jestem zainteresowany enteogenami, doświadczaniem stanów mistycznych. Dużo o tym czytam, zbieram informacje o przeróżnych substancjach, takich jak psylocybina, meskalina, lsd, mdma, thc, mefedron, kokaina, meta, mąka i tym podobne. Jestem zainteresowany chemią jako dyscypliną naukową. Od dawna marzy mi się spróbowanie dietyloamidu kwasu d-lizergowego, lecz nie mam dobrych dojść, a loklanego rynku się boję zwłaszcza po czytaniu niektórych raportów na Neuro Groove, w których często ludzie na początku myślą, że dostali kwas, a potem okazuje się, że to np.
domek w lesie, nastawienie na doznania mistyczne, ukochana osoba jako współpodróżnik, kot i dwie osoby dbające o bezpieczeństwo w pobliżu
To miała być nasza druga przygoda z kwasem, ale pierwsza poważna. Poprzednia próba niecałe pół roku wcześniej była delikatna, nieśmiała i choć bardzo udana, to jednak czuliśmy, że to nie był Kwas przez duże K. Wzlecieliśmy wtedy na 100 µg ponad atmosferę, a chcieliśmy lecieć poza galatyki i poza znany nieboskłon. Uznaliśmy, że majówkowy wyjazd do domku w lesie będzie doskonałą okazją do głębokiego zaznania swojej Jaźni i swojego Wszechświata.
Witam!
Mój trip raport pragnę zacząć tymi słowami:
Jeżeli komukolwiek przyjdzie do głowy wąchanie kleju, rozpuszczalnika itp. to mam dla ciebie radę. Najlepiej weź z piwnicy taki młodek ok. 5kg albo ustaw się naprzeciwko ściany i pierdolnij głową z całej siły. Po tym powinny przejść Ci takie myśli. Bo mimo że mam 17 lat to wiem co mówię.
Cały raport to jak w tytule, wspomnienia z mojego ostatniego roku życia. Mam nadzieję że choć jedna osoba przetrwała ten wstęp i czyta to teraz.