Jak w San Francisco rozstrzygają sprawy o marihuanę

W San Francisco powstały sądy wspólnotowe, których zadaniem jest rozstrzyganie drobnych spraw dotyczących posiadania marihuany

Anonim

Kategorie

Źródło

Drug Policy Alliance, 11.06.2003

Odsłony

4361
San Francisco, znane jako najbardziej liberalne hrabstwo w Stanach Zjednoczonych dla ludzi zatrzymanych z marihuaną, wprowadziło system sądownictwa wspólnotowego. Opiera się on o zaangażowanie członków miejscowych wspólnot mieszkaniowych. Specjalnie wybrani członkowie sąsiedzkich trybunałów sami rozstrzygają sprawy za tzw. pierwsze zatrzymanie z marihuaną, jeśli jej ilość nie przekroczyła 28.5 grama [dozwolone jest posiadanie do celów leczniczych za okazaniem recepty - luxx].

Jak stanowi prawo Kalifornii, posiadanie marihuany jest przestępstwem. Oskarżeni mają prawo do procesu z udziałem ławy przysięgłych, co jest dość drogim przedsięwzięciem, zważywszy na zwyczajowe wyroki w tych sprawach. Werdykty sędziowskie okazują się bowiem najczęściej poleceniem zapłaty grzywny, która jest ułamkiem kosztów sądowych procesu.

Dlatego prokurator okręgowy San Francisco Terence Hallinan stworzył system sądów wspólnotowych, żeby odciążyć budżet hrabstwa. Zbierają się one w budynkach kościelnych lub w centrach życia społecznego i działają jak normalne sądy. Dzięki temu sprawy trwają niewiele ponad kilka minut a wyroki rozciągają się od wyznaczenia grzywny do nakazu pracy społecznej na rzecz miejscowej społeczności.


Drug Policy Alliance, 11.06.2003

tłum. i oprac. luxx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

CHWDP (niezweryfikowany)
Juz bym kurwa pracowal jakims starym spoleczniakom za to ze mialem przy sobie blanta. <br>W polskich warunkach kazdy &quot;sedzia &quot; dostal by toporkiem w glowe i possal by jeszcze pisiora
rOxyk_ (niezweryfikowany)
- prosze miprzepisać 28,5 g. maryśi bo coś czuje że zachoruje :-) :-) :-) :-)
serfer (niezweryfikowany)
- prosze miprzepisać 28,5 g. maryśi bo coś czuje że zachoruje :-) :-) :-) :-)
Zajawki z NeuroGroove
  • Metylon

# Set & Setting - polana, słoneczna pogoda, bardzo pozytywne nastawienie i humor

# Możliwie dokładne dawkowanie - 2 razy po 500mg metylonu oralnie. Waga: 75kg, wzrost: 174cm

# Wiek i doświadczenie - 18 lat. Metylon pierwszy raz. Poza tym: mefedron, MDPV, marihuana, kofeina

Chciałbym krótko opisać moją pierwszą przygodę z metylonem.

Piękny, słoneczny dzień, siadam na polance i zawijam pierwszą bombkę. Z grama metylonu odmierzam pół i zawijam w husteczkę.

9:20 - pierwsza bombka 500mg oralnie.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Set: urlop, trwające od kilku dni radosne podniecenie w związku z tripem, w szerszej perspektywie - trochę standardowych, siedzących gdzieś z tyłu głowy problemów, nic wielkiego Setting: sobota, schyłek lata, lekko zasnute chmurami niebo. Puste mieszkanie, pobliskie jezioro wraz z okalającym je lasem, tramwaj

21:32. Stoję na maleńkim balkoniku w bloku z wielkiej płyty i palę papierosa. Stara rura ze mnie - myślę sobie - skoro o tej godzinie po urodzinowych gościach został tylko zapach łychy, paczka po bibułkach i tytoń wdeptany głęboko w ruski dywan. 

I ten zupełnie niepozorny, starannie poskładany kawałeczek folii aluminiowej, zatknięty zapobiegawczo w suchym i chłodnym miejscu, gdzieś między jajkami a kostką masła. 

  • LSD-25
  • Użycie medyczne

Dozowanie rano co 4 dni wraz ze śniadaniem

Chciałabym się podzielić z wami moją osobistą rewolucją, nowym życiem.

Z natury nostalgiczny ze mnie człowiek, wycofany i może trochę za ostrożny w stosunku do ludzi.

  • 5-MeO-MiPT

Piękna pogoda, piękny (choć zaniedbany) Park Pałacowy z ogromną ilością zieleni i starych drzew, tęsknota za radosnymi, Pięknymi podróżami psychodelicznymi.

 Po dotarciu na miejscówkę w Parku Pałacowym (pałac jest zamurowany i niszczeje, a park dziczeje) zażyłem z ekipą po 17mg 5-MeO-MiPT. Wchodzić zaczęło zaskakująco szybko, gdzieś po 20 minutach. Zaczęło się robić dziwnie, pląsały jakieś zarodki wizuali. Źle obliczyliśmy odległość miejscówki od ścieżki, po której dość często przechadzali się ludzie, więc szybko się przenieśliśmy, póki nas nie zmiotło. Już przeniesieni, odpalamy muzykę z nieśmiertelnego magnetofonu Hitachi. Brzmi inaczej, piękniej, euforycznie, ale jest zmieniona jeszcze w niewielkim stopniu.