Hip-hopowy boss zawinięty przez CBŚP razem ze swoim składem

Ponad dwie tony narkotyków i dopalaczy miał sprzedać w ciągu roku gang, w skład którego wchodzili m.in. pseudokibice Legii i Polonii. Działali oni pod auspicjami grupy markowskiej, na czele której stał Robert Sz. ps. „Śledź”, znany także jako „RS77”. Podczas akcji CBŚP zatrzymano 12 członków tej ekipy, a dwóch, w tym „Śledzia”, doprowadzono do prokuratury z aresztów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVP.INFO

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów. Pozdrawiamy!

Odsłony

278

Ponad dwie tony narkotyków i dopalaczy miał sprzedać w ciągu roku gang, w skład którego wchodzili m.in. pseudokibice Legii i Polonii. Działali oni pod auspicjami grupy markowskiej, na czele której stał Robert Sz. ps. „Śledź”, znany także jako „RS77”. Podczas akcji CBŚP zatrzymano 12 członków tej ekipy, a dwóch, w tym „Śledzia”, doprowadzono do prokuratury z aresztów.

45-letni Robert Sz. nie ma ostatnio szczęścia do organów ścigania. Pod koniec września został zatrzymany w jednym z klubów sztuk walki w Markach.

Z ustaleń policjantów stołecznej brygady „antynarkotykowej” wynikało, że lokal może być przykrywką dla magazynu narkotyków. Kiedy pod lokal podjechali w kilkuminutowych odstępach dwaj mężczyźni i weszli do pomieszczenia, funkcjonariusze postanowili ich zatrzymać.

Gangsterzy zdążyli się zabarykadować, licząc że zanim stróże prawa wyłamią drzwi, zdążą usunąć obciążające ich dowody. Nie zdążyli. W będącej na wyposażeniu klubu pralce funkcjonariusze znaleźli 13 kg klefedronu (4 CMC). Nie wiadomo czy było to miejsce, w którym przechowywano ten dopalacz, czy też może pranie miało wypłukać zakazaną substancję.

Na miejscu zatrzymano 45-letniego Roberta Sz. ps. „Śledź” i jego 33-letniego kompana. Obaj trafili do aresztu.

Portal i.pl, który jako pierwszy napisał o wpadce „Śledzia”, zwrócił też uwagę, że gangster od jakiegoś czasu udzielał się w środowisku hip-hopowym. Występował pod pseudonimem „RS77”, nawiązującym do jego inicjałów i roku urodzenia.

Ogromne ilości narkotyków

Wpadka z klefedronem to niejedyne, co obciąża „Śledzia”. Z ustaleń funkcjonariuszy CBŚP z Białegostoku wynika, że dowodzona przez niego grupa markowska na ogromną skalę zajmowała się handlem narkotykami i dopalaczami.

– Sprawa zaczęła się, gdy do policjantów dotarła informacja, że na Dolnym Śląsku dochodzi do handlu substancjami niezbędnymi do produkcji amfetaminy. Trop doprowadził do osób mających związek ze stołecznymi pseudokibicami różnych klubów sportowych. Z ustaleń śledczych wynika, że członkowie gangu tylko w ciągu ostatniego roku mogli wprowadzić do obrotu ponad dwie tony różnego rodzaju substancji psychotropowych i środków odurzających – powiedziała podinsp. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Gang nie stronił także od brutalnej przemocy, napadając na dilerów, którzy nie chcieli mu się podporządkować lub spóźniali się z rozliczeniem za towar. Ofiary były często bite pałkami, tzw. batonami, czy maczetami.

W ostatnich dniach, kilkudziesięciu funkcjonariuszy CBŚP wspieranych przez kontrterrorystów przeprowadziło operację w trzech województwach: mazowieckim, warmińsko-mazurskim i śląskim. W jej rezultacie zatrzymano 12 osób, a dwie kolejne (w tym „Śledzia”) doprowadzono do prokuratury z aresztów.

Po bandzie

W Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie podejrzani usłyszeli zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków i pobicia z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Grozi za to do 12 lat więzienia. 13 zatrzymanych, w tym dwóch liderów bandy, zostało aresztowanych na trzy miesiące.

Podczas przeszukań mieszkań i domów zatrzymanych znaleziono m.in. ponad 4 kg różnego rodzaju narkotyków (w tym kokainę i heroinę), dwie jednostki broni, cztery maczety, ponad 60 telefonów, kilkaset kart SIM i równowartość przeszło 270 tys. zł w różnej walucie. Zabezpieczono także mienie na rachunkach bankowych i nieruchomościach o łącznej wartości ponad 550 tys. zł.

Robert Sz. to postać doskonale znana stołecznej policji. Znaczną część swojego życia spędził za kratami. W więziennej podkulturze już siedem lat temu osiągnął „stopień pułkownika”, co oznacza, że odsiedział, co najmniej 11 lat.

W 2015 r. został zatrzymany, gdy robił sobie tatuaż w jednym z warszawskich studiów. Gangster miał wyjątkowego pecha. Tatuator zaczął już bowiem swoją pracę, ale Robertowi Sz. nie dane było zakończenie tatuażu.

„Śledź” trafił od razu do więzienia, w którym miał do odsiadki trzy lata. W 2018 r. został oskarżony o współudział w sprzedaży kilku kilogramów marihuany i heroiny.

Burzliwa kariera na gruzach prawobrzeżnego półświatka

Robert Sz. dotarł na szczyty półświatka z północno-wschodnich okolic Warszawy na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku. Przez wiele lat był prawą ręką Andrzeja P. ps. „Salaput”, osławionego bossa z Marek.

Kiedy policja rozbiła gang markowski i wołomiński, wyczuł okazję do awansu. Razem z Grzegorzem K. ps. „Małpa” (reprezentującym zbuntowany odłam „Wołomina”) stworzył swoisty duumwirat, łącząc niedobitki dwóch band.

W przeszłości gangstera nie zabrakło jednak i dosyć mało „zaszczytnych” dokonań. Bodajże w 2004 r. został zatrzymany, gdy razem z dwoma kompanami był w drodze na „akcję”. W bagażniku auta, którym jechali, znaleziono butelkę z benzyną. W tym samym czasie w powiecie wołomińskim doszło do 12 podpaleń sklepów, warsztatów i małych firm.

Siedem lat później ponownie nie dane mu było dotrzeć „na robotę”. Policjanci z Marek postanowili skontrolować toyotę avensis, którym jechał znanym im „Śledź”, w towarzystwie młodego mężczyzny.

Na widok funkcjonariuszy obaj zaczęli uciekać. W czasie jazdy kierowca wyrzucił przez okno pakunek. Po krótkim pościgu samochód jednak się zatrzymał. W bagażniku funkcjonariusze znaleźli dwie siekiery i trzy kominiarki. W pakunku zaś znajdowała się broń palna.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Nazwa substancji: Benzydamina


Poziom doswiadczenia: mj, xtc, dxm, lsd, efedryna, gaz ronson, amfetamina. Benzy po raz pierwszy.


Dawka, metoda zazycia: Extrakt z 2 torebek Tantum Rosa, przefiltrowany przez chusteczke, ktora (po przycieciu :-) polknalem.


"Set & Setting": Stan umyslu pozytywny, zazylem z ciekawosci, w domu.

  • Alprazolam
  • Marihuana
  • Tripraport

Ogólnie dobre to znaczy nie miałem jakiś przykrych myśli, ze znajomymi i u kumpla w domu (nie byłem jeszcze z tym u psychologa/psychiatry ale ogólnie przez ostatni dość długi czas stany depresyjne), lekkie stres przed pierwszym wzięciem alpry, taka apatia ni źle ni dobrze.

To był mój pierwszy raz z benzo, wcześniej brałem sporo można powiedzieć jak na mój wiek, bo jak moi rówieśnicy dopiero zaczeli palać marihuane, ja już brałem dekstrometorfan. Nie byłem turbo ćpunem, byłem raczej niedzielno-wieczornym entuzjastoą brania okazjonalnie co 2-3 tygodnie jakieś mocniejszej używki(bez mefedronu, ani wciągania jakiś innych dziwnych białych proszków, to jest to dla mnie tylko subiektywna opinia nie lubie dzialania tych substancji, może się to zmienić zobaczymy).

  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Miła wizyta u sąsiada.

19.00

Zaczęło się niewinnie. Poszedłem do sąsiada, który mieszka pode mną, aby mi załatwił trochę zielska. Oczywiście był z tym problem bo jakieś łapanki policja uskuteczniła w moim mieście (70 tys mieszczkańców). Sącząc piwo wpadłem na pomysł mefedronu (będę go dalej nazywać M). Dawno nie zażywałem. Pomyślałem, że warto sobie odświeżyć wspomnienia.

20.00

  • Gałka muszkatołowa


Doświadczenie: gałka 1 raz (oprócz tego marihuana, amfetamina, ectasy, alkohol)

Nazwa substancji – gałka muszkatołowa (a także marihuana i alko)

Dawka- 2 opakowania całej (niezmielonej) gałki po 13 g, przyjęte oczywiście doustnie