Gimnazjaliści ze Szczecinka kupili lizaki z wizerunkiem liścia konopi indyskiej

Nie, produkty bynajmniej nie miały nic współnego z marihuaną ani innymi substancjami psychoaktywnymi. Przed wami długi news o niczym ;)

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Głos Koszaliński
Rajmund Wełnic

Odsłony

4116

Wycieczkę do Czech gimnazjaliści ze Szczecinka i ich rodzice zapamiętają na długo i to wcale nie z powodu pięknych widoków zza Sudetów.

Grupa młodzieży z Gimnazjum nr 2 w Szczecinku w połowie czerwca była na szkolnej wycieczce we Wrocławiu, która na dzień odwiedziła także Czechy. W czasie pobytu u południowych sąsiadów uczniowie odwiedzili sklepik spożywczy, w którym – mimo zakazów nauczycieli – niektórzy kupili napoje i lizaki z wizerunkiem liścia konopi indyjskiej. Uspokajamy od razu, produkty te nie miały zapewne żadnych związków marihuany i innych substancji psychoaktywnych.

Sprawa miała jednak ciąg dalszy, bo poszło o złamanie zasad. Według relacji rodziców, wieczorem nauczyciele zebrali wszystkich w miejscu, gdzie nocowali i oświadczyli, że wszyscy zostaną ukarani, choć zakazane produkty kupiło tylko kilka osób. Bo – jak twierdzą zainteresowani – inni powinni zapobiec kupieniu napojów z liściem konopi. Niektórzy rodzice twierdzą zaś, że to nauczyciele powinni sprawdzać przy kasie, kto co kupuje.

Następnego dnia wieczorem część uczniów chciała zrobić zakupy w pobliskim sklepiku, ale im nie pozwolono. To rodzice są jeszcze w stanie zrozumieć, ale tego, że nie pozwolono ich pociechom także zamówić czegoś do jedzenia z dowozem – już nie. Interweniowali rodzice, którzy pojechali na wycieczkę jako opiekunowie. Na ich odpowiedzialność, jedzenie zakupiono, bo młodzi ludzie skarżyli się, że są głodni.

Sprawa miała ciąg dalszy już po powrocie do Szczecinka. Część rodziców została wezwana do szkoły i musiała wysłuchać sporo cierpkich słów od nauczycieli. – Rozmowa dyrektora i nauczycieli polegała na oczernianiu naszych dzieci i pośrednio nas, rodziców – padają pretensje. – Zrobiono wielki problem z tego, że dzieci kupowały chipsy i lody, a nie chciały jeść przygotowanych posiłków.

Zapowiedzieć też miano że obniżenie ocen ze sprawowania, zarówno tym, którzy kupili feralne produkty, jak i ci którzy temu nie zapobiegli. Według relacji autorów pisma atmosfera na spotkaniu była bardzo nerwowa i nie mogli przedstawić swoje wersji wydarzeń, a dyrektor opierał się tylko na opisie nauczycieli. W spotkaniu nie uczestniczyli uczniowie – rodzice twierdzą, że oni starają się wypośrodkować racje obu stron, ale w szkole nie dano na to szans. Oczywiście sprzeciwiają się również obniżaniu ocen ze sprawowania.

Sprawę wyjaśnia Rafał Stasik, dyrektor Zespołu Szkół im. Jana III Sobieskiego, w którego skład wchodzi G2:- Sprawa jest niepotrzebnie eskalowana, bo większość rodziców podziela zdanie szkoły i popiera zachowanie wychowawców, którzy zareagowali prawidłowo – mówi. – Anonimowe pismo ze skargą kilku rodziców trafiło także do kuratorium, któremu wyjaśniliśmy, co się wydarzyło. Sprawą zajmowała się komisja Kultury, Oświaty i Sportu Rady Miasta, a także Klasyfikacyjna Rada Pedagogiczna. Przed wyjazdem uczniowie i rodzice zostali zapoznani z regulaminem wycieczki i zobowiązani do jego przestrzegania. Ponieważ złamano regulamin w kilku punktach zachowanie nauczycieli było adekwatne do skali przewinienia. Wobec winnych uczniów zostały wyciągnięte konsekwencje. W szkole mamy punktowy system oceny zachowania, za złamanie regulaminu są przyznawane punkty ujemne, a za właściwe zachowanie punkty dodatnie. W efekcie tego zdarzenia trzem z 45 uczestniczących w wycieczce zostały obniżone oceny ze sprawowania . Nadmieniam, że żadna z tych osób nie wniosła zastrzeżeń do rocznej oceny z zachowania.

Szef szkoły dementuje także nieprawdziwe informacje: - Produkty posiadające „marihuanę leczniczą” jest dozwolona w Czechach, w Polsce zakazana – mówi. - Nauczyciele kilkukrotnie zwracali uwagę, by uczniowie nie dokonywali zakupów produktów z charakterystycznym zielonym listkiem. Nieprawdą jest też, że nauczyciele zebrali wszystkich uczestników wycieczki w celu wyjaśnienia zdarzenia i złamania regulaminu. Zebrano tylko grypę, która mogła dokonać zakupu lub miała wiedzę na temat zdarzenia. Nikt nie zabronił zamówienia dzieciom posiłku z dowozem, gdyż takowy na prośbę części uczestników dotarł do hotelu. Żaden z rodziców nie dojechał na wycieczkę.

Uczniowie 24 godziny na dobę byli pod opieką opiekunów z ramienia szkoły. Uczniowie mieli zapewnione pełne posiłki, mogli również przygotować sobie prowiant w góry. Każdy mógł zjeść tyle ile chciał. Podsumowaniem wyjazdu było spotkanie wszystkich rodziców z opiekunami wycieczki, kierownikiem i dyrektorem szkoły. Kierownik wycieczki zdał relację z całego pobytu, odnosząc się także do omawianego zdarzenia. Kilkoro rodziców zabrało głos i uzyskało odpowiedź na swoje pytania. Nikt nikogo nie oczernił, ani dzieci, ani rodziców, co sugerują anonimowi autorzy pisma. Znaczna część rodziców i uczniów jest zbulwersowana tym, że kilkoro z nich wypowiada się w ich imieniu, szkalując dobre imię szkoły. Wszyscy zainteresowani mieli możliwość wyjaśnienia sprawy z wychowawcą i kierownikiem wycieczki. Do szkoły wpłynęły imienne dwa pisma: od Rady Rodziców i uczniów, biorących udział w wycieczce. Oba przedstawiają wycieczkę w całkowicie inny sposób niż pismo anonimowe, które dotarło do redakcji.

Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że osoby, które, jak powyżej twierdzą, „starają się wypośrodkować racje obu stron” za obiektywne uznają formy anonimów i publiczne rozwiązywanie problemów. Omawiana sytuacja posłuży mi i Gronu Pedagogicznemu do pracy nad ewaluacją prawa wewnątrzszkolnego oraz regulaminów i procedur. A tak to komentuje jeden z ojców proszący o zachowanie anonimowości: - Wiadomo, że nie upilnuje się grupy kilkudziesięciu osób, zwłaszcza młodzieży gimnazjalnej, która lubi „fiknąć”, ale szkoła niczego pod dywan nie zamiatała – mówi. – Z tego co wiem ukarany został m.in. syn jednej z osób pracujących w gimnazjum. Problem został zbyt rozdmuchany.

Oceń treść:

Average: 4 (3 votes)

Komentarze

prokurator (niezweryfikowany)

Prokurator dla szkoly!
lilith123

Czyli według tej jakże logicznej logiki skoro za lizaki z obrazkiem przedstawiającym listek obniża się zachowanie to zakup koszulki z tego typu logo da już automatyczną zmianę szkoły? :D :D :D dobrze że już nie chodzę do gimnazjum bo osobiście bym ogarnęła dużo lizaków z tego typu obrazkami bo są ogólnie dostępne i w pełni legalne oraz pewnie smaczne i o miłym aromacie a zakaz jedzenia słodyczy na przerwach z tego co wiem nigdzie nie obowiązuje i to nie zależnie od obrazków na papierku :D Z drugiej strony - na skręcikach nie ma takiego obrazka czyli zgodni z regulaminem wycieczki problemu by nie było, bo czytam że : 'Nauczyciele kilkukrotnie zwracali uwagę, by uczniowie nie dokonywali zakupów produktów z charakterystycznym zielonym listkiem.' a skoro na skręcie jakoś obrazka brak... :D Gratuluję pięknego i długiego tekstu o niczym :P
Yś (niezweryfikowany)

Twój stary
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina
  • Tripraport

Umilenie wieczoru na nudnych zajęciach, oraz forma spędzenia czasu ze znajomymi na późniejszej imprezie.

To był bardzo długi (i bardzo nudny) zimowy, piątkowy wieczór. Piątki jeszcze do niedawna śmiertelnie mnie męczyły, gdyż perspektywa prób orkiestry w godzinach 15-18:30 była przerażająca. Tego dnia nie było mowy nawet o tym, żebym się z tych zajęć jakkolwiek wymigała. Świadomość, że wszyscy już dawno mogą cieszyć się weekendem poza mną nieustępliwie nasycała moje rozżalenie już w pierwszych minutach próby. Godzina 17:00: w 20-minutowej przerwie postanowiłam się przewietrzyć i automatycznie skręciłam do nieopodal znajdującej się apteki.

  • Szałwia Wieszcza


Dotknij mnie, a ja...

WzlecÄ? ponad TobÄ? tÄ?czÄ?!

WeĹş wszystko co chcesz...

Niech wiruje Ĺ?wiat kolorami Twoich dĹşwiÄ?kĂłw!

Dotknij mnie, a ja...



CieĹźko jest ocenic kiedy sie coĹ? zarzucaĹ?o, gdy sie rzadko i nieregularnie coĹ? zarzuca. Nie moĹźna obliczyc sobie, Ĺźe w tamtym tygodni wrzucaĹ?em to, wczesniej to wiec tamto braĹ?em 3 tygodnie wczeĹ?niej.


  • Dekstrometorfan

Chęć fajnego zaczęcia weekendu nastrój: lekki stres bo dawno nie brałem i zmęczenie po tygodniu ale raczej przyjemny miejsce: szkoła później pociąg a na końcu dom

CHCIAŁBYM POINFORMOWAĆ O ZGUBNYM WPŁYWIE NARKOTYKÓW NA TAK MŁODY UMYSŁ.

WYJĄTKOWO PRZEPUSZCZAM PO POPRAWIENIU LITERÓWEK, WSTAWIENIU KROPEK, PRZECINKÓW I OGÓLNEJ KOREKCIE.

Masa:65kg

Wszystko zaczęło się dzień wcześniej, kiedy to umówiłem się z koleżanką nazwijmy - ją - O na wspólne branie. Plan był taki żeby wziąć przed ostatnią lekcją i wracać na Tr.

  • Grzyby halucynogenne
  • Użycie medyczne

Codzienna depresja

Grzybów nie jadłem już dość długo, więc, gdy udało mi się znaleźć nowego czarodzieja, byłem bardzo podekscytowany. Odliczyłem sobie "na oko" 2.5g i zaaplikowałem do ust. Uwielbiam ten smak, więc chrupałem je tak długo, aż całkowicie się rozpuściły.

Przyjaciółka obok, na swój pierwszy raz, dostała około 1.1g.

Dzięki grzybom udało mi się rzucić już trochę używek, zaś teraz chciałem zrobić coś ze swoją depresją. Grzybienie jest u mnie rzadkością i zawsze staram się w pełni wykorzystać ten potencjał.