Fałszywy kucharz podał gościom narkotyki z sosem sojowym. Siedem osób w szpitalu

Policja na Florydzie aresztowała bezrobotnego mężczyznę, który wkradł się do japońskiej restauracji w Pace (hrabstwo Santa Rosa) i przebrany za kucharza podał gościom metamfetaminę w sosie sojowym. Siedem osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia narkotykami, ale fałszywy kucharz nie odpowie za swoje skandaliczne zachowanie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

o2.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

94

Policja na Florydzie aresztowała bezrobotnego mężczyznę, który wkradł się do japońskiej restauracji w Pace (hrabstwo Santa Rosa) i przebrany za kucharza podał gościom metamfetaminę w sosie sojowym. Siedem osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia narkotykami, ale fałszywy kucharz nie odpowie za swoje skandaliczne zachowanie.

Wizyta w japońskiej restauracji Nikko Japanese Steakhouse w Pace na Florydzie z pewnością zapadnie w pamięć niektórym gościom. Jak się okazało, jeden z kucharzy potrawy przyprawiał... narkotykami, które dosypał do sosu sojowego. Siedem osób trafiło z objawami zatrucia do szpitala, a fałszywy szef kuchni w ręce policji. Ta jednak nie ma dowodów, że to on podawał zakazane środki.

Zapewne nie tak wyobrażali sobie wizytę w knajpce goście, którzy raczyli się sushi i specjałami japońskiej kuchni na początku czerwca. Jak się okazało, siedem osób musiało zgłosić się do placówek ochrony zdrowia, bo po wizycie w lokalu źle się poczuło. Goście skarżyli się na nadmierne pobudzenie, mieli nudności i nie mogli zasnąć.

Badania toksykologiczne potwierdziły, że ktoś podał im metamfetaminę. Śledczy szybko odkryli, że wszystkich łączy jedno: każde spędzało wieczór w japońskiej restauracji Nikko Japanese Steakhouse w Pace. Policja z Florydy zbadała dodatkowo jedzenie, bo jeden z gości zdecydował się wziąć posiłek na wynos. I tutaj znaleziono ślady narkotyków.

Skąd w japońskim jedzeniu zakazane i toksyczne substancje? Z sosu sojowego, co również wykazały badania. Policjanci ruszyli więc do lokalu, zbadali kilkadziesiąt butelek z sosem i w dwóch odkryli ślady narkotyków. Później poszło już z górki, śledczy ustalili, że w felerny wieczór do lokalu dostał się nieznany mężczyzna. Był w stroju kucharza.

Biuro szeryfa hrabstwa Santa Rosa przekazało mediom, że szybko wytypowano sprawcę. Okazał się nim być bezrobotny kucharz, który w ten sposób zemścił się na właścicielach lokalu. Według relacji menedżera mężczyzna złożył podanie o pracę w restauracji, ale nigdy nie został zatrudniony. I to miał być motyw jego działania.

Do restauracji dostał się w przebraniu kucharza, a współpracownikom powiedział, że dopiero zaczyna pracę. Gotował, przyprawiał dania i używał sosu sojowego przy tradycyjnym palenisku hibachi. Według raportu policji pracownicy zgłosili jego obecność kierownikowi, który wyprosił intruza z lokalu.

Zanim mężczyzna został poproszony o wyjście, odwiedził kuchnię około trzy razy i z pełną swobodą przyrządzał i podawał dania. Nikt jednak nie widział, by dodawał narkotyków do potraw. A jako że nie ma twardych dowodów na ten proceder - poza śladami narkotyków w jedzeniu - nikomu nie postawioni zarzutów.

Goście restauracji zastanawiają się, czy nie pozwać właścicieli za narażenie życia i zdrowia.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

jesienny wieczór ze znajomymi, w domu i w mieście, trzeźwy przewodnik.

Jesień 1996 – to były czasy! Papierek załatwił mi Marcin, mój kumpel z liceum – po prostu wszedł do pierwszej lepszej szulerni przy Piotrkowskiej i wróciwszy po chwili, nie kryjąc się specjalnie, wręczył mi dilerkę z kartonikiem. W akademiku czekał na mnie Witek, znajomy mojej dziewczyny oraz Luke, doświadczony podróżnik, który miał nas (samemu będąc trzeźwym) prowadzić w pierwszą podróż. Podkreślam jeszcze raz – był to jeden kartonik, więc wszystko co stało się potem było efektem działania połowy dawki!

  • LSD-25

To było siedem lat temu, dokładnie 1 sierpnia 1996. Takich dat nigdy się nie zapomina, takie dni pamięta się do końca dni na tym świecie, przynajmniej ja:)
Był słoneczny dzień, olimpiada w Atlancie i Hoffman do podjęcia z BABĄ NA ROWERZE - taki obrazek jak wiecie:) Było dwóch kumpli i trochę żetonów już na koncie. Jednak BABA NA ROWERZE z 1 sierpnia 1996 była najbardziej wyjątkową z bab! Przywieziona prosto z Amsterku aż kleiła się w łapach. Była świeżutka a jej oleistość napawała nadzieją niezłej jazdy...

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Późny wieczór, początek nocy. Własny pokój, cisza i spokój, nastrój pozytywny bo dopiero co wróciłem z pracy a następne kilka dni mam wolne.

Zacznę od tego, że dobrych parę lat temu usłyszałem o nastolatkach ćpających lek do irygacji pochwy. Nie obeszło mnie to zupełnie, ot taka informacja jak każda inna. Jednak kowal losu uderzył w swoje kowadło i nadszedł dzień (a raczej noc). Prawdę mówiąc miałem ułatwione zadanie, bo znalazłem w domu trzy saszetki. Gdyby nie to, to raczej nieprędko wybrałbym się do apteki, bo nie miałem aż takiego parcia.