Eksplozja w garażu. Prokuratura: produkowali tam narkotyki

Aparatura i odczynniki znalezione w garażu w Miłkowie na Dolnym Śląsku służyły do produkcji metamfetaminy - informuje prokuratura. Linia produkcyjna została odkryta, gdy doszło tam do eksplozji.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN24 Wrocław
ib/ao
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

419

Aparatura i odczynniki znalezione w garażu w Miłkowie na Dolnym Śląsku służyły do produkcji metamfetaminy - informuje prokuratura. Linia produkcyjna została odkryta, gdy doszło tam do eksplozji. Jeden z poparzonych w wyniku wybuchu mężczyzn usłyszał zarzut produkcji substancji psychoaktywnych. Drugiego szuka policja.

31 sierpnia na jednej z posesji doszło do eksplozji wewnątrz garażu. Siła wybuchu wyrwała bramę wjazdową z zawiasów. Jak informowaliśmy, wstępnie ustalono, że przyczyną był wybuch unoszących się w środku oparów. Prokuratura nadal wyjaśnia tę kwestię.

W środku przebywało dwóch mężczyzn. Obaj doznali oparzeń. Poważniej poszkodowany został przetransportowany do szpitala. Drugi miał zgłosić się sam. W szpitalu jednak nigdy go nie widzieli.

Narkotyki w garażu

Wydaje się, że mógł mieć konkretny powód, aby się ulotnić. Już po wstępnych oględzinach wnętrza garażu, pracujący na miejscu prokurator ocenił, że mogło tam dochodzić do produkcji narkotyków. Wskazywały na to przedmioty znalezione w środku - na przykład naczynia chemiczne, czy pojemniki z substancjami chemicznymi, mogącymi stanowić półprodukty środków odurzających.

Jak informuje prokuratura, po analizie dowodów, hipoteza ta się potwierdziła.

- Aparatura i substancje chemiczne znalezione w środku stanowiły linię produkcyjną metamfetaminy. 34-letni Marcin R. usłyszał już zarzut z artykułu 53 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, czyli wytwarzania środków psychotropowych, za co grozi do 3 lat więzienia. Sprawca nie przyznał się do zarzucanego mu czynu - mówi Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Jeden z zarzutami, drugi się ukrywa

Mężczyzna, jeszcze będąc w szpitalu, został zatrzymany. Również tam odbyło się posiedzenie aresztowe. Decyzją sądu R. do końca listopada będzie przebywał za kratami. Trwają poszukiwania drugiego mężczyzny. Czułowski przyznaje, że jego tożsamość jest znana. Ustalenie miejsca jego pobytu ma być dla policji kwestią czasu.

Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo dwutorowo. Oprócz wątku narkotykowego, postępowanie wszczęte jest również w kierunku narażenia wielu osób na niebezpieczeństwo.

Oceń treść:

Average: 1 (1 vote)

Komentarze

Jan (niezweryfikowany)
Do 3 lat więzienia? Chyba od 3 do 15
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina


Środek : Amfetamina (pierwsze zażycie)

Ilość : Pół worka

Doświadczenie : Haszysz, skun, amfetamina





Generalnie to nie mam dużego doświadczenia z drugami ... wszystko zaczęło się od małej imprezki gdzie miałem styczność z grudą haszu ... nie powiem żeby kopło mnie to w kosmos, ale na pewno otworzyło bramy do wspaniałego świata ...

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

ja i m. wieczór, nasze mieszkanie. za oknem zima. czas tripu 21:00. ciekawość

Siedzimy z M.  (moją ukochaną) w piątkowy wieczór w naszym domu. Z radia ospale sączy się muzyka. My na łóżku rozmawiamy o życiu, o przeszłości o ideałach i upadku moralności. W pewnym momencie proponuję, żebyśmy wzięli LSD które od dłuższego czasu zalega w lodówce. Rozpuszczamy po 2 krople w drinku. Zapalamy świece i w oczekiwaniu na efekt włączamy film. Nastrój mamy dobry a holiwoodzkiego obrazu filmu tylko poprawia ten stan. Po 40 minutach M. pyta czy dobrze się czuję. Odpowiadam lekko zawiedziony, że tak i że chyba nic z tego. M.

  • Etanol (alkohol)
  • Tripraport

Opisane w raporcie

(imiona zostały zmienione w celu ochrony danych osobowych)

  • Bad trip
  • MDMA (Ecstasy)

Sylwester, czas by bawić się do upadłego! Każdy coś ćpie, wóda się leje, opuszczamy domówkę i jedziemy do klubu ok 1:30.

Samej nocy bawiłem się nieźle, ot jazda na dragach i alkoholu do cięzkiego techno w kurewsko mrocznym zatłoczonym klubie. Dość duży nieogar panował całą noc. Wróciliśmy z dziewczyną do domu w opłakanym stanie - tragiczny, nie dający spać zjazd. Prysznic, poleżeliśmy pare godzin, pogadaliśmy, posprzątaliśmy syf w domu, poszliśmy na spacer w pierwszym śniegu, zjedliśmy rosół i ciasto. Zaczynałem czuć się lepiej, postanowiłem przypalić sobie z bonga dla rozluźnienia.