Dyskwalifikacja za jointa. Czy za palenie marihuany sportowca musi spotkać kara?

Dyskwalifikacja gwiazdy lekkoatletyki Sha'Carri Richardson z powodu palenia marihuany wzbudziła burzę: czy za coś takiego powinno się sportowcowi odebrać jego największe marzenie? Swoje zdanie ma w tej sprawie nawet prezydent Joe Biden.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza
Radosław Leniarski
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

71

Dyskwalifikacja gwiazdy lekkoatletyki Sha'Carri Richardson z powodu palenia marihuany wzbudziła burzę: czy za coś takiego powinno się sportowcowi odebrać jego największe marzenie? Swoje zdanie ma w tej sprawie nawet prezydent Joe Biden.

Sha’Carri Richardson uchodzi za przyszłą gwiazdę lekkoatletyki o jasności takiej jak Usain Bolt. Ma 21 lat, tipsy długości palca wskazującego, doklejone rzęsy tylko trochę krótsze niż tipsy, włosy o kolorze zmieniającym się w zależności od aury, tatuaże i niezachwianą wiarę we własny talent. A co najważniejsze, jeśli chodzi o sport - wynik 10,72 s w tym roku na sto metrów i pięć biegów z czasem poniżej 11 sekund. Jednym z nich był zwycięski finał podczas kwalifikacji do igrzysk olimpijskich amerykańskiej reprezentacji. Richardson wygrała w Eugene w czerwcu w czasie 10,86 s.

I właśnie tam test antydopingowy wykazał obecność marihuany w jej organizmie.

Czy Sha’Carri pobiegnie w sztafecie

Zawieszono ją na miesiąc, co jest najmniejszą możliwą karą. Wymazano wyniki z kwalifikacji olimpijskich, co jest z kolei karą najwyższą, bo oznacza, że dziewczyna nie wystartuje w Tokio w najważniejszej lekkoatletycznej konkurencji, ba, jednej z najważniejszych na igrzyskach. Mogła być pierwszą amerykańską mistrzynią olimpijską w najważniejszej lekkoatletycznej konkurencji od 1996 r., kiedy złoto zdobyła Gail Devers, bo w tym sezonie szybsza była tylko Jamajka Shelly-Ann Fraser-Pryce (10,63 s, 10,71 s). Jeśli amerykański komitet olimpijski i lekkoatletyczna federacja zdecydują się włączyć Richardson do drużyny, będzie mogła wystąpić w sztafecie 4x100 m pod koniec igrzysk.

Przypadek zbulwersował Amerykanów i nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady, zwłaszcza po udziale dziewczyny w niezwykle popularnym piątkowym programie „Today Show" w telewizji NBC. Richardson wyjaśniła w nim okoliczności: zapaliła marihuanę przed zawodami, po tym, jak przypadkowo dowiedziała się od reportera o śmierci jej biologicznej matki. - To wprawiło mnie w stan emocjonalnej paniki - powiedziała w programie. I dodała, że zrobiła to w miejscu zamieszkania, to znaczy w stanie Oregon, gdzie palenie marihuany w celach relaksacyjnych jest legalne.

W sobotę zdybany przez reporterów prezydent Joe Biden bez zmrużenia powieki odpowiedział rzeczowo na pytanie, co sądzi o dyskwalifikacji lekkoatletki, choć przygody sportowców nie leżą w obszarze kompetencji prezydentów USA. - Przepisów trzeba przestrzegać. Każdy je zna. Czy są to dobre przepisy, to już inna sprawa. Jestem dumny z tego, jak to przyjęła - powiedział prezydent Biden.

Dlaczego marihuana jest na czarnej liście, czyli USA na wojnie z narkotykami

Richardson i prezydent Biden dotknęli kilku bardzo ważnych kwestii.

Dlaczego marihuana w ogóle jest na liście zakazanych środków, których użycie grozi czteroletnią dyskwalifikacją, razem ze sterydami, hormonami wzrostu, EPO czy innym diabelstwem? Naukowcy zaprzeczają, aby wpływała na polepszenie wyniku sportowego w bardzo wielu dyscyplinach lub konkurencjach. Natomiast ma wpływ na łagodzenie bólu i stresu, którym poddają się sportowcy, a także - co oczywiste - zwykli ludzie. Właśnie to napisała na Twitterze sprinterka, gdy dowiedziała się o wyniku testu: „Jestem człowiekiem". Czy można w takim razie traktować marihuanę jako doping? Czy kolarz górski skorzysta na wypaleniu marihuany przed zawodami? Czy spowoduje to u niego zmniejszenie poziomu stresu? Albo u skoczka do wody z 10-metrowej wieży? Lub u łuczniczki?

Marihuana jest na czarnej liście, gdyż naciskała na to rządowa część udziałowców Światowej Agencji Antydopingowej (WADA składa się z dwóch „nóg" - organizacji sportowych i przedstawicieli rządów), gdy instytucja powstawała w 1999 r. Podobno największymi jastrzębiami byli politycy z USA. Ich rząd toczył kolejny etap "wojny z narkotykami", Kongres właśnie podpisał ustawę o mediach wolnych od narkotyków, zaś Barry McCaffrey - car narkotykowy, jak mówi się nieformalnie w USA na szefa biura walki z narkotykami - osobiście naciskał, aby marihuana znalazła się na liście środków zabronionych dla sportowców.

W większości krajów zrzeszonych w WADA marihuana jest w różnym stopniu nielegalna, a jej posiadanie jest przestępstwem. Również w Polsce. W naszym kraju od 2017 r. można używać marihuany jedynie do celów medycznych, wcześniej była całkowicie nielegalna. W kilkunastu stanach USA marihuanę można palić w rekreacyjnych celach i jest sprzedawana mniej więcej na takich zasadach jak alkohol. W kilku innych jest legalna jako lek. W kilku wciąż nielegalna. Zapewne więc nie zniknie z listy - politycy uważają, że sportowcy są wzorcami dla młodzieży i mają w tym sporo racji.

Podobnie uważają sponsorzy. Dlatego kiedy angielska bulwarówka opublikowała zdjęcie Michaela Phelpsa zaciągającego się marihuaną, nie tylko zdyskwalifikowano największą gwiazdę olimpijskiego sportu, ale też wielomilionowy kontrakt z pływakiem zerwał producent płatków śniadaniowych Kellogg’s. Płatki i marihuana? Nigdy razem. Dołóżmy tu ważny szczegół - inni sponsorzy Phelpsa, związani ściśle ze sportem, czyli Speedo i Omega, wtedy go wsparli.

Dlaczego o śmierci matki dowiedziała się od reportera?

Richardson też cieszy się wsparciem wielu sportowców. Nie przytoczymy wszystkich gwiazd NFL, NBA i WNBA, które oburzyły się z powodu wyroku na sprinterkę. Ale jedna wypowiedź jest znacząca: „Czas skończyć ze stygmatyzowaniem sportowców używających marihuany. Mam swoją kartę lekarską. Gram na najwyższym poziomie w moim sporcie i używam medycznej marihuany na stany lękowe, regenerację i sen" - napisała Natasha Cloud, gwiazda WNBA.

W przytoczonej wypowiedzi prezydent Biden wspomniał, że jest dumny z powodu stylu, w jaki Richardson przyjęła karę. Zawodniczka, wyraźnie wstrząśnięta wydarzeniami, powiedziała w programie NBC: - Przepraszam, że nie wiedziałam, jak opanować emocje i jak radzić sobie z nimi. Każde z nas boryka się z innymi problemami, ale ja muszę założyć maskę i pokazać się całemu światu. Ja muszę ukryć ból za maską. Kim jesteście? Kim ja jestem, żeby mówić wam, jak radzić sobie z problemami, z bólem, którego nigdy nie doświadczyliście, a nawet którego nie myśleliście, że kiedykolwiek doświadczycie.

I jeszcze jeden ważny szczegół na koniec, który wyjaśni jej słowa i to, dlaczego o śmierci matki dowiedziała się od dziennikarza.

Sha’Carri została porzucona przez matkę Shayarię i była wychowywana później przez rodzinę. Odejście matki spowodowało głęboką depresję. W liceum miała próbę samobójczą. Od tego czasu regularnie spotyka się z psychoterapeutą. Niechętnie mówi o szczegółach z tamtego nieodległego czasu, ale często powtarza, że sportowcy, których ogląda się w telewizji, gdy wygrywają, tam wydają się nadludźmi, ale są wrażliwi tak samo jak widzowie. Niczym się nie różnią, gdy walczą ze swoimi chorobami lub słabościami.

– Tyle że trochę szybciej biegamy – mówi 21-latka.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana


To był koniec czerwca słodki czas po maturze, i okres kiedy ma się przed sobą najdłuższe wakacje w życiu :D. Tak wiec trzeba czegoś więcej spróbować niż tylko alkohol. Oczywiście ziółko było już wcześniej konsumowane, ale zawsze pod tak dużym wpływem etanolu, że uniemożliwiał on wychwycenie skutków thc. Materiał załatwiła pewna osóbka :D, po dość kłopotliwej dla mnie wymianie w centrum miasta :D.

  • 2C-I

22:30





Wciągnąłem do nosa około 5mg 2C-I. Dawka mała, ale ten sposób działa 2x silniej niż doustne podanie, a niektórzy są zadziwiająco wrażliwi na 2C-I, więc wolałem nie ryzykować z całymi 20mg doustnie.


Po około 5 minutach nos zaczął strasznie piec. To zupełnie coś innego niż przy podaniu doustnym, fenetyloaminy nie są chyba przeznaczone do takiej absorbcji.





22:45

  • Amfetamina
  • Tripraport

Mój pokój, nastrój chujowy

Dużo czasu minęło, odkąd ostatnio pisałem. Dużo też się pozmieniało. W tej chwili leże na bombie. Porobiłem się przede wszystkim winem. Czerwonym Fresco, a dokładniej dwoma, właśnie kończę drugą butelkę. Fart, bo było na promocji w Biedronce. Dwa za pół ceny. Tylko głupiec by nie skorzystał. A jednak, jestem głupcem i skorzystałem. Zabawne prawda? 

  • Kodeina

Jak zwykle - w samotności (narzeczona śpi za ścianą), godziny wieczorne, koniec tygodnia (najczęściej piątek). W domu gra cichutko tylko radio, światła przyciemnione, ogrzewanie ustawione na około 21 stopni. Nastawienie - jak zwykle przy okazji weekendu, bardzo dobre. Przecież skończył się cały tydzień pracy.

To nie będzie "zwykły trip raport". Wolałbym, żeby traktować ten tekst jako zbiór ogólnych doświadczeń w związku z zażywaniem kodeiny, które zostaną zamknięte w pewnym schemacie, który sobie przyjąłem. Najpierw fajnie by było, żebyście się bardzo ogólnikowo ze mną zapoznali, a dopiero wtedy przejdę do bodaj najważniejszej części tego tekstu. Jestem ciekaw, czy administracja uzna to za publikację nadającą się na NG - jak nie, to nie. Robię to pro publico bono, więc szczególnie żal mi nie będzie. Przejdźmy do rzeczy.