REKLAMA




Dr Marek Bachański: „Konopie to jest coś dobrego”

„Każdy lekarz będzie mógł przepisywać te preparaty. Natomiast poważną przeszkodą jest to, że lekarze nie będą przeszkoleni” – mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą, dr Marek Bachański, neurolog, który jest w Polsce prekursorem w stosowaniu preparatów na bazie konopi. Od 1 listopada w Polsce lecznicza marihuana może być przepisywana przez lekarzy.

Krzysztof Zasada, RMF FM: Co w praktyce oznacza wejście w życie nowych przepisów?

Dr Marek Bachański, neurolog: W praktyce to oznacza nowe ramy prawne. Ramy prawne do tego, żeby leczyć konopiami medycznymi i to jest nowa jakość. Natomiast to, co jest istotne - tak naprawdę nie ma wielu lekarzy, którzy potrafią w ten sposób leczyć, więc potrzeba dalszych szkoleń i również wydaje się, że będą trudności z zaopatrzeniem aptek w te leki. Są potrzebne dalsze działania organizacyjne, ale generalnie chyba taką najważniejszą rzeczą są te ramy prawne, że jest w tym momencie skutecznie przełamany ten stereotyp, że konopie jest to coś złego. Nie, konopie to jest coś dobrego, coś co możemy wykorzystać medycznie.

Czy według pana, to że tak mało lekarzy jest przeszkolonych, to jest przeszkoda do stosowania tego typu leków? Czy to każdy lekarz może zapisywać takie preparaty?

Każdy lekarz będzie mógł przepisywać te preparaty. Natomiast poważną przeszkodą jest to, że lekarze nie będą przeszkoleni. Powiedzmy, że w takim Toruniu nie będzie żadnego lekarza, który zna się na takiej terapii, nie jest przeszkolony, nie ma odpowiedniej wiedzy. Pomimo to, że w tym Toruniu będą pacjenci, którzy by wymagali takiego leczenia, to tego leczenia po prostu nie dostaną.

Nie dostaną, bo lekarze będą się wzbraniali przed przepisywaniem?

Może nie wzbraniali tylko każdy lekarz nabywa wiedzę stopniowo i myślę, że tutaj można podać przykład też innych krajów, które wprowadzały takie leczenie. Właśnie w momencie, kiedy ustawa w tych innych krajach też wchodziła w życie, ten problem bardzo wyraźnie się pojawiał, że mało jest lekarzy, którzy na takim leczeniu się znają. Wobec tego jest taka potrzeba szkoleń lekarzy, ale nie tylko lekarzy, również farmaceutów. Tak, żeby w tym momencie ta wiedza ogólna, czyli lekarzy i farmaceutów rosła, a w tym momencie będziemy mogli objąć większą opieką pacjentów.

A w pana ocenie ile czasu może zająć wyszkolenie lekarzy tylu, żeby wystarczyło dla potrzeb pacjentów potrzebujących tego rodzaju terapii?

Ja myślę, że to będzie działo się stopniowo. To może zająć nawet kilka lat, bo to nie będzie tak od razu, tylko bardzo stopniowo. Ja myślę, że te ramy prawne, które w tej chwili zostały stworzone, to jest właśnie takie zielone światło do tego, żeby ta opieka coraz bardziej się poprawiała.

A według pana, na czym mogą polegać problemy z zaopatrzeniem Polski w preparaty? Bo te substancje muszą pochodzić z zagranicy, jak przewidział ustawodawca.

Docierają do mnie sygnały, że dla tych pacjentów którzy mają w tym momencie recepty wypisane przez lekarzy, tego leku zabrakło. ? Każdy rząd, na przykład rząd holenderski, na pewno będzie starał się zapewnić takie leczenie w pierwszym momencie swoim holenderskim pacjentom, a reszta, to co zostanie, będzie ewentualnie dla naszych polskich pacjentów. To jest właśnie ten minus, gdzie nie ma naszych narodowych upraw.

Czyli zmienia się w tym momencie tylko otoczenie prawne.

To jest jeden z najważniejszych parametrów, ale jednak mimo wszystko - dla całych tych problemów - musimy pamiętać, że sprawą numer jeden są te ramy prawne. Nikt nie może zarzucić w tym momencie lekarzowi, że działa w niezgodzie z prawem, czy są jakieś wątpliwości do takiego leczenia, nie. To już jest jakby zagwarantowane.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Ketony
  • Pierwszy raz

W momencie zarzucenia i godzine od rozpoczęcia fazy:Szkoła. Reszta czasu:Autobus i dom.

~14:30
Rozkruszam jedną pixe, i wciągam ją z telefonu w szkolnej toalecie.
Ide na lekcje, siedze z kolegą który zarzucił pół.
Luzna lekcja, rozmawiam z kolega, nudze się.
~15:00
Czuje nagły przypływ energii i euforii, chodze po klasie zeby pogadac z innymi kolegami.
Zacząłem być miły, grzeczniej się zwracać do osób z klasy których strasznien nie lubiłem, dużo osób się nawet zdziwiło ze jestem taki miły.
Moi koledzy siedzieli i słuchali jak mówie o wszystkim i o niczym, pierdoliłem takie glupoty ale bylo to ciekawe.
~15:35

  • 4-HO-MET
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Moklobemid

Zażyta substancja: ~16mg 4-ho-met + 150mg moklobemidu (+ mieszanka ziołowa)

Experience: (20 lat) LSD-25; bromo-dragonfly; 2c-b; MDxx; DXM; Szałwia wieszcza; MJ; BZP; amfetamina

S&S: obozowisko w lasku nieopodal granic Torunia; Ja, Astaroth oraz Kogo.

17.20 - Intoksykacja: Ja z Astaroth zażywamy tryptamine oralnie, Kogo postanowił ją powąchać. 30 min wcześniej każdy z nas zażył po 150 moklobemidu. Smak tryptaminy trampkowo-gorzki. Ciężko to było w jamie ustnej przytrzymać ale chwilę się udało.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

w raporcie

"Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz." I Moj. 2: 16-17

Z perspektywy lat widzę jasno: decyzja o spożyciu wynikła ze znudzenia i próżności. Dzień czy dwa wcześniej uraczyłem się srogo gałką muszkatołową, zejście było niemiłosierne. Przy końcu wzraz ze Współtowarzyszem wypiliśmy po piwie, może dwóch. W końcu wpadłem na pomysł wspólnego tripu. Sięgnęłem po zapas suszonych grzybów zbieranych w ubiegłym sezonie 2008 roku.

  • 4-HO-MIPT

Autor: Pokolenie Ł.K.

Substancja: 4-HO-MiPT w ilości odmierzonej na oko, ~20mg.

Doswiadczenie: pierwszy biały proszek jaki w zyciu zażyłem, jeśli by nie liczyć paru podejsć do ścierwianu amfetaminy w latach młodzieńczych. pierwsza syntetyczna tryptamina, jeśli nie liczyć (nie wiem czy liczyć...) LSD.

S&S: patrz opis tematu, ponadto nic mi szczególnie tego dnia nie wadziło. miła perspektywa nastepnego (dzisiejszego) dnia również wolnego.

randomness