REKLAMA




Dopalacze w Radomiu

Młody chłopak wychodzi na ruchliwą ulicę, wprost tańczy między samochodami, wykrzykuje, podchodzi do jednego z aut i... próbuje odgryźć lusterko. Takie sceny rozgrywają się w pobliżu jednego z targowisk w Radomiu.

Ponad milion złotych wyniosły kary, które sanepid nałożył na handlujących tak zwanymi środkami zastępczymi, czyli dopalaczami w 2017 i 2018 roku. Z powodu zatruć tymi specyfikami w szpitalach wylądowało 80 osób. Najstarsza miała 42 lata, najmłodsza - zaledwie 13. Czy to sprawia, że ludzie stronią od dopalaczy? Choć najbardziej popularny sklep jest zamknięty, to kilkaset metrów dalej powstał nowy.

Młody chłopak wychodzi na ruchliwą ulicę, wprost tańczy między samochodami, wykrzykuje, podchodzi do jednego z aut i... próbuje odgryźć lusterko. Takie sceny rozgrywają się w pobliżu jednego z targowisk w Radomiu, a dosłownie obok działa sklep z dopalaczami.

Z groźnymi środkami zastępczymi walczy Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna wspólnie z policją. Ciągłe kontrole i kary zadziałały na tyle, najpopularniejszy punkt z dopalaczami w centrum miasta przestał istnieć.

- W 2017 roku wspólnie z policją przeprowadziliśmy 94 kontrole w trzech sklepach na terenie Radomia. Zabezpieczono około 5 tysięcy sztuk produktów, do badań przekazano 266 próbek celem określenia składu produktów - wylicza Małgorzata Gregorczyk, rzecznik radomskiego sanepidu.

Kary finansowe i zakazy

W czasie kontroli sklepów z dopalaczami, sanepid wydaje decyzje o wstrzymaniu obrotu podejrzanymi środkami na 18 miesięcy oraz o zakazie prowadzenia działalności na okres trzech miesięcy. - W 2017 roku wydanych zostało 19 takich decyzji, 25 decyzji dotyczyło kar pieniężnych, które łącznie wyniosły około 885 tysięcy złotych - dodaje Małgorzata Gregorczyk. - W 2018 roku kontroli było już 28, zabezpieczono 51 sztuk podejrzanych produktów, a na podmioty gospodarcze, sprzedawców, czy pracowników sklepów nałożono kary w wysokości 130 tysięcy złotych. Kontrole prowadzimy na bieżąco.

Kary to wynik artykułu 52 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który mówi, że kto wytwarza lub wprowadza do obrotu na terytorium Polski środek zastępczy lub nową substancję psychoaktywną, podlega karze pieniężnej w wysokości od 20 tysięcy do miliona złotych.

Mimo, że punkt z dopalaczami w centrum zniknął, to okazuje się, że - jak informują mieszkańcy - w pobliżu może działać już nowy sklep.

Biorą dorośli i dzieci

Skuteczna pomoc po zatruciu dopalaczami jest trudna, bo stanowią one mieszankę różnych substancji, a ich skład wciąż jest modyfikowany. Dopalacze wywołują nieprzewidziane reakcje organizmu od skrajnej euforii po agresję, stany depresyjne, ataki szału, czy paniki. Mimo to, liczba zatruć jest zatrważająca.

- W 2016 rok umieliśmy 63 takie przypadki, w 2017 roku - już 78, a dotyczyły one osób w wieku od 13 do 42 lat. W tym roku odnotowaliśmy dwa podejrzenia zatruć dopalaczami, dotyczyły one osób w wieku 16 i 31 lat. Jak widać, problem uzależnienia dotyka bardzo młode osoby, ale i dorosłych - tłumaczy Małgorzata Gregorczyk. - Staramy się te osoby edukować, mówimy o szkodliwości dopalaczy, ale niektóre z nich ponownie biorą i znów trafiają do szpitala.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness