moje doświadczenia... słabe. Trochę Euphyliny.. (ktoś tego próbował?? jestem zainteresowana wymianą doświadczeń) ... Hydroxizina... inne leki... GM...
Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga dobiega końca proces "króla dopalaczy" Jana S., oskarżonego o kierowanie grupą handlującą dopalaczami oraz narażanie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób, z czego 5 zmarło.
Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga dobiega końca proces "króla dopalaczy" Jana S., oskarżonego o kierowanie grupą handlującą dopalaczami oraz narażanie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób, z czego 5 zmarło.
W środę w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga odbyła się kolejna rozprawa w procesie "króla dopalaczy". W formie widookonforencji zeznawał ostatni ze świadków Ukrainiec - Yuriy M. Mężczyzna miał odbierać i dostarczać paczki z narkotykami, za które otrzymywał kod blik, by wypłacać pieniądze z bankomatu.
Z wyjaśnień mężczyzny wynika, że nic nie wiedział, że w przesyłkach są niedozwolone środki, a jego poinformowano, że znajdują się tam gry komputerowa Zajęcie miał mu załatwić znajomy.
"Nie znam. Nigdy w życiu nie widziałem oskarżonych i nie chcę ich znać" - mówił przed sądem.
Następnie po wnioskach stron sędzia Agnieszka Brygidyr-Dorosz zdecydowała o wyznaczeniu kolejnego terminu rozprawy na 22 września. Wtedy też strony mają wygłosić mowy końcowe.
Proces przeciwko Janowi S., jego ojcu Jackowi S., partnerce "króla dopalaczy" Paulinie C. i mężczyźnie, który miał zakładać konta służące do prania pieniędzy z dopalaczy rozpoczął się w marcu 2021 roku.
Jan S. odpowiada w nim za popełnienie 17 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się wprowadzeniem do obrotu, głównie drogą sprzedaży internetowej, szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia lub życia środków zastępczych zawierających substancje o działaniu psychoaktywnym, a także wytwarzania oraz udzielania takich środków.
Ponadto zarzuca się mu sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób, wprowadzenia do obrotu ponad 350 kilogramów dopalaczy, nabycie znacznej ilości substancji psychotropowych, pranie brudnych pieniędzy, nakłanianie do pośrednictwa w obrocie dopalaczami, a także zmuszanie lub pomocnictwo do posługiwania się fałszywymi dokumentami tożsamości.
Aktem oskarżenia objęto również partnerkę Jana S. - Paulinę C, której prokuratura zarzuca blisko czteroletni udział w procederze wprowadzania do obrotu niebezpiecznych substancji, a także przestępstwo prania brudnych pieniędzy, ojca Jana S. - Jacka S., z zawodu adwokata, któremu w toku śledztwa przedstawiono zarzuty prania brudnych pieniędzy oraz mężczyznę, który na potrzeby przestępczego procederu udostępniał grupie Jana S. swoje rachunki bankowe oraz utworzył na terenie Słowacji spółkę handlową, której operacje finansowe miały ukryć stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków pieniężnych.
"Król dopalaczy" miał podżegać do zabójstwa szefa MS. "Ustalenia śledztwa uzasadniają posiadanie broni przez Ziobrę"
Z aktu oskarżenia wynika, że "król dopalaczy" pośrednio przyczynił się do śmierci 16-letniego Filipa z Warszawy, 15-letniego Damiana z Biłgoraju, 23-letniego Artura z Radomia i dwóch młodych Polaków: Mateusza i Krystiana, których ciała 12 lutego 2018 roku ujawniono w Rugby w Wielkiej Brytanii. 18-letni Bartek ze Świdnika i Ania ze Strzelec Opolskich zostali odratowani w szpitalu. Wszyscy zatruli się fentanylem zawartym w jednym ze sprzedawanych specyfików.
"Król dopalaczy" był poszukiwany dwoma listami gończymi, w tym Europejskim Nakazem Aresztowania. Ukrywał się głównie w Holandii. Był tam nawet zatrzymany w maju 2018 r., ale tamtejszy sąd nie zgodził się na jego aresztowanie i wyznaczył kolejny termin posiedzenia. W międzyczasie "król" zniknął. Został zatrzymany 3 stycznia 2020 r. w Milanówku, w okolicach domu swoich rodziców i od tamtej pory przebywa w areszcie śledczym.
Jan S. jest oskarżony także w innym procesie, który toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Odpowiada w nim m.in. za podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz prokuratora i policjantów, którzy rozbili grupę handlującą używkami.
moje doświadczenia... słabe. Trochę Euphyliny.. (ktoś tego próbował?? jestem zainteresowana wymianą doświadczeń) ... Hydroxizina... inne leki... GM...
3 miesiące temu wziąłem udział, poza granicami Polski, w ceremonialnym przyjęciu świętego wywaru - Ayahuaski. Przygotowania do tego wydarzenia powziąłem jednak już na długi czas przed i jest to element, moim zdaniem, nie do pominięcia w trip reporcie. Jak się potem okazało wszystko to miało mieć znaczenie podczas owego pamiętnego wieczora. Zacząłem przede wszystkim od diety, a zwłaszcza od odstawienia produktów mięsnych już 2 tygodnie przed (to zostało mi do dzisiaj i już się nie zmieni ;).
Nastawienie pełne ekscytacji bo był to wyczekiwany przez cały dzień moment, przygotowanie i konsumpcja nastąpiła w domu i dużą część tripa właśnie w nim spędziłem
Było to około godziny 18 wróciłem właśnie do domu szybko się przebrałem w bardziej luźne ciuchy i przystąpiłem do przygotowywania pseudo makumby, rozpuscilem pół łyżki masełka w szklance w mikrofali na 400 watach w czasie jednej minuty do tego dodałem średnio drobny susz nasączony tym oto ciekawym specyfikiem i zalalem do połowy szklanki mleczka następnie zmniejszyłem moc na 200 Wat i 3 razy po 2 minuty grzałem za każdym razem wyjmując i mieszając tak pozyskana miksturę dolalem do końca mlekiem i wypiłem bez filtrowania suszu na działanie czekałem około 20-30 minut zaczęło się niewinnie ale