14.11.2008
Timing: było to w okolicach marca 2008.
W szpitalu walczy o życie 14-latek spod Ełku, który spożył nasiona bielunia rosnącego na podmiejskich łąkach. Ta ozdobna roślina ma właściwości halucynogenne i jest bardzo trująca
Chłopiec zgłosił się do ośrodka zdrowia w Kalinowie z objawami ostrego zatrucia, a w pewnym momencie stracił przytomność. W kieszeniach jego ubrania znaleziono nasiona bielunia, stąd przypuszczenie, że mógł zażywać ten narkotyk. - Z uwagi na poważny stan zdrowia dziecko przewieziono do szpitala w Suwałkach - mówi Bożena Przyborowska, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji.
Nie był to pierwszy na Warmii i Mazurach przypadek zatrucia bieluniem. Na początku tego roku nasiona tej rośliny zażyło dwóch nastolatków z Olsztyna.
- Jeden z chłopców był bardzo agresywny, nie kontrolował swojego postępowania - mówi Anna Apanasewicz, wówczas policjantka w wydziale ds. nieletnich. - To bardzo niebezpieczna roślina, a na dodatek bardzo łatwo dostępna.
Zatrucie bieluniem w naszym regionie po raz pierwszy odnotowano przed trzema laty. Nastolatek z Elbląga po zażyciu bielunia stracił przytomność, a życie uratowała mu tylko szybka pomoc lekarska.
Bieluń dziędzierzawa
(łac. datura stramonium), zwany jest też diabelskim zielem. Pochodzi z Ameryki Środkowej. Jest rośliną jednoroczną, wysokości nawet do jednego metra. Jej duże, białe kwiaty mają ciężki, słodki zapach. Owoce to kolczaste torebki, w których przechowywane są nasiona. Bieluń jest rośliną śmiertelnie trującą. Zawiera alkaloidy: hyoscyaminę, scopolaminę i atropinę. Zatrucie nim może powodować objawy podobne jak przy przedawkowaniu atropiny: przyspieszona czynność serca, zaczerwieniona skóra, podwyższona ciepłota ciała, zaburzenia wzroku. W związku z tym, że powoduje rozluźnienie mięśni gładkich, wywar z liści tej rośliny stosowano w dawnych czasach przy dolegliwościach kolki nerkowej i wątrobowej.
Setting: dosyć nietypowy – pusty pokój "jedynka" w hotelu w Lyonie, dookoła tylko łóżko, TV, łazienka. Set: pozytywny, chęć nagrodzenia się po dwóch tygodniach intensywnej pracy, chociaż w momencie łuskania tabletek z blistra odruchy wymiotne i wahanie.
14.11.2008
Timing: było to w okolicach marca 2008.
S&S dobry, trip zaczął być planowany już wiele dni wcześniej i zadbaliśmy o dobre otoczenie i parę dni wolnego, oczekiwania jak najbardziej dobre, chęć miłego spędzenia wspólnych urodzin oraz z mojej strony poznania działania LSD i MDMA
Dzień 1
Przyjechałem do pewnego miasta w sobotę wieczorem. Z peronu odebrała mnie XYZ. Zaczęliśmy od przygotowania do tripa. Zrobiliśmy zakupy na kolację i kupiliśmy słodycze na niedzielę. Wspólne sprzątanie było ważnym elementem dla mojego S&S, bo pomogło mi bardziej poczuć się jak w domu. Jak już wszystko było gotowe to XYZ poczęstowała mnie ziołem, walnąłem jedno wiadro i po chwili zrobiło mi się miękko. Miałem potrzebę się położyć, a następnie zaczęło się nasilać działanie.
Moja przygoda z XTC jest bardzo dluga i barwna, jednakze pragne podzielic sie z wami wrazeniami z mojego pierwszego
doswiadczenia z fantastycznym zwiazkiem zwanym MDMA.
A bylo to tak....
12.30 – parny, letni dzień, ogród botaniczny, w tym oranżeria z roślinami tropikalnymi i figurami bóstw hinduskich; 15.00-16.00 – obiad, kuchnia fusion; 16.30-18.00 – Muzeum Narodowe, wystawa Zofii Stryjeńskiej. Czas działania: 38 godzin (sic!)
Wstęp
Komentarze