"Ciasteczkowy" wikary z zarzutami

Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim postawiła już zarzuty młodemu wikaremu z Gorzowa, który na plebani przy ulicy Gwiaździstej w Gorzowie hodował konopie. Miał z nich później wypiekać ciasteczka. Teraz śledczy sprawdzają, kogo młody ksiądz nimi częstował.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

gorzowianin.com

Odsłony

179

Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim postawiła już zarzuty młodemu wikaremu z Gorzowa, który na plebani przy ulicy Gwiaździstej w Gorzowie hodował marihuanę. Miał z nich później wypiekać ciasteczka. Teraz śledczy sprawdzają, kogo młody ksiądz nimi częstował.

Jak wiecie z portalu gorzowianin.com, młody ksiądz został zatrzymany przez policję tuż przed świętami Wielkanocnymi. Śledczy znaleźli w jego pokoju urządzenia do hodowli marihuany, sam narkotyk oraz ciasteczka z jej zawartością. Mężczyzna trafił do aresztu, ale po przesłuchaniu go opuścił. Dziś już wiemy, że wikary odpowiadać będzie za posiadanie i hodowanie marihuany.

Nie wiadomo, czy 32-letni Dariusz T. wypiekane przez siebie ciastka jadł sam, czy częstował nimi inne osoby. Zapytany o to rzecznik prasowy gorzowskiej prokuratury, zasłania się dobrem prowadzonego śledztwa, ale z naszych informacji wynika, że również i ten wątek jest szczegółowo badany - W tej chwili nie mogę komentować tych informacji, dlatego że on podlegają weryfikacji. Z uwagi na dobro postępowania o pewnych rzeczach nie mogę opinii publicznej informować – mówi prokurator Roman Witkowski.

Policja wpadła na trop hodowli po tym, jak młody wikary zakupił w monitorowanym przez służby sklepie urządzenia do hodowli marihuany. Śledczy odczekali kilka miesięcy i zapukali do drzwi plebani. Przypomnijmy, ksiądz z parafii pw. Świętego Wojciecha przy ul. Gwiaździstej został natychmiast odsunięty od swoich obowiązków. - Do czasu wyjaśnienia sprawy, biskup diecezjalny polecił duchownemu, by wycofał się z posługi duszpasterskiej. Ksiądz nie będzie więc odprawiał dla wiernych mszy św., spowiadał, uczył religii w szkole, ani podejmował innych działań duszpasterskich - komentuje ks. Andrzej Sapieha, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Zielonej Górze.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Latem 98 byłem w Giżycku z kumplami. Po tygodniu ostrego imprezowania postanowiłem sprowadzia tam moją dziewczyne. Zadzwoniłem - zgodziła sie; miała przyjechać następnego dnia o piątej rano. Ponieważ była dopiero 11.00 (dzien przed jej przyjazdem), a kumple pojechali do Rynu (miałem do nich dojechaa nazajutrz), zamelinowałem sie w pub-ie "Płetwal", gdzie koleś o ksywce Diabeł handlował tym i owym. No wiec kupiłem dwa worki marii. Po dwóch piwach, obiedzie i mocnej dawce marii zacząłem iść w strone dworca PKP, gdzie chciałem przenocować do przyjazdu mojej dziewczyny.

  • Kofeina
  • Pierwszy raz
  • Pseudoefedryna

Stan psychiczny: raczej zły, chęć uszczęśliwienia się Nastrój raczej neutralny, odprężenie Nastawienie pozytywne, poczucie : "I tak nic nie poczuję", W domu, wśród rodziny, głodny

Postaram się dokładnie odtworzyć moje myśli i to, co  robiłem.

Otóż pewnego sobotniego ranka obudziłem się w domku rodzinnym w Górach. Wyjechaliśmy na weekend, miałem masę wolnego czasu. W domu znalazłem opakowanie Claritine Active. Przeczytałem, że zawiera 120mg pseudoefedryny siarczanu. Stwierdziłem, że 2 tabletki to będzie odpowiednia dawka i zabrałem się do eksperymentalnej ekstrakcji. Przebiegała następująco:

  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Retrospekcja

Zmienny.

Wstęp.

GBL to dziwna substancja. Jedni zachwycają się jej działaniem, na innych nie robi ona wrażenia.
W UK osoby cierpiące na fobię społeczną próbowały się leczyć GBL'em i to całkiem skutecznie.
Bo narkotyk ten rzeczywiście poprawia jakość interakcji społecznych. Pomysł ten okazał się na tyle zgubny, że środek ten uzależnia fizycznie i to bardzo silnie.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Wieczór, ostatni dzień roku, brak dzieci, czysty umysł. Mieszkanie i ulice śródmieścia Warszawy.

 

Mamy taki zwyczaj: fotografujemy swoje stopy na tle różnych miejsc, które odwiedzamy w podróży. Oto więc dziś podróżujemy bez ruszania się z miejsca, na naszej kanapie. Robimy zdjęcia rozczapierzonych palców naszych stóp, na tle ogniska buzującego wesoło na środku naszego pięknego salonu. Mlaśnięcie migawki, rzut oka na wyświetlacz i rechot. Wiecie, na kwasie każda głupota potrafi rozśmieszyć, pomimo że te paluchy na tle gorących jęzorów wyglądają, jakbyśmy cykali pamiątkę z piekła…

* * *