Część pierwsza
My chorzy, chcemy normalnie żyć. Chcemy pracować, chcemy móc pokonywać własnym samochodem drogę do pracy i nie chcemy być narażeni na sankcje. Nie jestem przestępcą - pisze zielonogórzanka, której lekarz przepisał "medyczną marihuanę".
My chorzy, chcemy normalnie żyć. Chcemy pracować, chcemy móc pokonywać własnym samochodem drogę do pracy i nie chcemy być narażeni na sankcje. Nie jestem przestępcą - pisze zielonogórzanka, której lekarz przepisał "medyczną marihuanę".
Dzień dobry, jestem 35-letnią mieszkanką Zielonej Góry.
Cierpię na neurologiczną chorobę, na którą lekarz zapisał mi lek o nazwie Cannabis flos S-LAB zwany potocznie medyczną marihuaną. Po okazaniu recepty lek kupiłam w aptece, jednak jeszcze go nie zażyłam, ponieważ w Internecie na różnych stronach przeczytać można, że substancja aktywna leku, czyli THC, utrzymuje się w organizmie przez dłuższy czas, nawet do kilku tygodni. Pracuję około 10 km od miejsca zamieszkania, drogę do pracy pokonuję samochodem.
Jestem skonsternowana i zaniepokojona informacjami, że przyjmując wyżej wymieniony lek, nie będę mogła prowadzić pojazdów mechanicznych kilka-kilkanaście dni po jego zażyciu, nawet kiedy lek dawno przestanie działać.
W praktyce oznacza to, że zażywając lek jednego dnia, przez cały następny tydzień, dwa (lub tak naprawdę nie wiadomo ile) nie będę mogła wsiąść za kierownicę samochodu, aby udać się do pracy, mimo że zażyty przeze mnie lek już dawno przestał działać, ponieważ w moim organizmie przy ewentualnym zatrzymaniu przez policję i skierowaniu na badania krwi będzie można znaleźć śladowe ilości substancji aktywnej leku, który zażyłam tydzień wcześniej, a który nie ma zupełnie żadnego wpływu na zachowanie, koncentrację czy percepcję już kilka godzin po jego zażyciu!
Około 1 proc. społeczeństwa, czyli około 400 tys. osób, w Polsce jest chorych na padaczkę, 46 tys. na stwardnienie rozsiane, 1 170 000 osób ma chorobę nowotworową, około 50 proc. mieszkańców Polski (!!!) cierpi na zaburzenia snu. Obywateli z chorobami, na które omawiany lek mógłby działać, jest dużo więcej, niż wymieniłam.
My, chorzy, chcemy normalnie żyć. Chcemy pracować, chcemy móc pokonywać własnym samochodem drogę do pracy i używać własnych pojazdów do załatwiania spraw osobistych.
Nie chcemy być narażeni na ewentualne nieprzyjemności, sankcje i kary tylko dlatego, że zażywamy lek pomagający nam w normalnym funkcjonowaniu, który przecież państwo polskie dopuściło do obiegu i sprzedaży w aptekach na receptę. Nie chcemy bać się jeździć do pracy!
My, chorzy, jesteśmy tak samo podatnikami oraz tak samo wyborcami jak osoby zdrowe. Jest nas wielu i to między innymi dzięki naszej pracy Polska funkcjonuje i rośnie w siłę. Sprawa jest istotna dla wielu ludzi, nie tylko samych chorych, ale również dla ich rodzin, przyjaciół i wszystkich bliskich.
Przy pełnym zrozumieniu i zgodzie, że prowadzenie pojazdów mechanicznych pod wpływem substancji psychoaktywnych jest i powinno być traktowane jak przestępstwo, proszę w imieniu wszystkich chorych obywateli o pochylenie się nad kwestią jazdy samochodem i innymi pojazdami przy prowadzeniu pod nadzorem lekarza terapii lekami konopnymi.
Z poważaniem
Obywatelka
Od parku w stolicy, przez jazdę pociągiem aż do cieplutkiego domu, także ciekawie
Część pierwsza
Autor: altWET
Substancja: Salvia Divinorum x10
Doświadczenia: Mary Jane, hasz, alkohol, extasy, jakieś dopalacze, amfetamina.
Substacja: Benzydamina
Doświadczenie: MJ i alkochol ;]
Dawka: Extrakt z 2x Tantum Rosa umieszczony w pigułkach
Efekty: Zmiana Kolorów, rażące działanie jasnych/białych przedmotów, małe zmiany widzenia (poklatkowość, małe przewidzenia)
Moje dwupokojowe mieszkanie, w którym zostałem sam na weekend.
Była niedziela, a ja miałem odpocząć. Moja dziewczyna wracała w poniedziałek rano, miałem się obudzić i wyjść po nią na przystanek, brzmiało jak dobry plan.
Wieczorkiem wypiłem końcówkę GBL'a, zapaliłem małe conieco i oglądałem sobie jakiś film, typowy chillowy niedzielny wieczór. W pewnym momencie stwierdziłem, że chyba go trochę marnuję, bo w sumie poniedziałek wolny, spać nie muszę, więc coś można by porobić.