REKLAMA




Ceny wina i piwa pójdą w górę? Minister Zdrowia chce walczyć z alkoholizmem w Polsce

Alkohol w Polsce jest za tani, zbyt łatwo dostępny i za mocno reklamowany - uważa minister zdrowia. W sejmie na konferencji "Ku trzeźwości Narodu" padły propozycje, by zmniejszyć liczbę sklepów z napojami wyskokowymi i zakazać ich reklamy. Odciągnąć Polaków od butelki miałyby też wyższe ceny.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Money.pl
Mateusz Ratajczak

Odsłony

91

Alkohol w Polsce jest za tani, zbyt łatwo dostępny i za mocno reklamowany - uważa minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. W sejmie na konferencji "Ku trzeźwości Narodu" padły propozycje, by zmniejszyć liczbę sklepów z napojami wyskokowymi i zakazać ich reklamy. Odciągnąć Polaków od butelki miałyby też wyższe ceny.

- Polska zmienia się na lepsze. W tym żywiołowym rozwoju gospodarczym, który napawa nas dumą i daje powodu do optymizmu, tworzą się nowe możliwości. Także (...) spędzania wolnego czasu, zabawy, rekreacji. Nie możemy jednak zapominać o istotnych problemach, które się z tym wiążą. Są one spychane na margines, ale przecież wciąż istnieją. W Polsce jest potężna grupa osób, które są uzależnione od alkoholu. To jest pół miliona ludzi - zaczął przemówienie Konstanty Radziwiłł.

I dodał, że z alkoholizmem należy walczyć. Co niepokoi ministra? Dostępność alkoholu, niska cena i powszechna reklama. Jego zdaniem należy rozpocząć dyskusje na te tematy. Choć nie padły żadne propozycje, to można odnieść wrażenie, że jest to zapowiedź zmian.

Za tani, zbyt mocno reklamowany

- Alkohol można kupić wszędzie. W sklepie, sklepiku, na stacji benzynowej. Gdzie się nie obejrzymy, tam jest dostępny. Polska jest niechlubnym wyjątkiem. Z doświadczeń międzynarodowych wynika, że to jeden z głównych czynników nadmiernego spożycia. Musimy podjąć zbiorową refleksję na ten temat - powiedział minister.

Po tej wypowiedzi można odnieść wrażenie, że resort będzie chciał ograniczyć dostęp do alkoholu. I nie powinno to dziwić. Z perspektywy budżetu NFZ walka z alkoholizmem i związanymi z nim chorobami jest kosztowna. Polska gospodarka traci przez picie przynajmniej 30 miliardów złotych rocznie.

Co jeszcze, zdaniem Radziwiłła, sprzyja alkoholizmowi w Polsce? Cena.

- Alkohol jest tak tani, jak nigdy. To jest zachęta, to jest ułatwienie dla tych, których chcemy chronić. Chodzi o dzieci, młodzież, osoby niezamożne. To jest przedmiot, nad którym też warto się zastanowić - wyjaśniał.

Radziwiłł jest zdania, że w Polsce za dużo jest reklam alkoholu.

– Promocja alkoholu w Polsce coraz bardziej odstaje od standardu międzynarodowego. Alkohol i jego możliwości reklamowe są niemal takie, jak dla każdego innego produktu. Musimy się nad tym pochylić i to wymaga pewnych ograniczeń - wyjaśniał.

Dodał na koniec, że rozumie, jak istotna dla polskiej gospodarki jest produkcja alkoholu i akcyza, która zasila budżet. Dlatego Radziwiłł podkreślił, że "potrzebne są kompromisy".

Według ministra istotne jest promowanie postaw abstynenckich. To od lat jest domeną Kościoła, który był współorganizatorem konferencji. Według ministra zdrowia istotną rolę ma również harcerstwo.

- Z wielkim niepokojem widzę dyskusję w harcerstwie o trzeźwości. Tutaj też dotarły jakieś wątpliwości. To jest bardzo niedobre. To środowisko tradycyjne wspierało tę postawę - mówił Radziwiłł.

"Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu" - konferencję pod takim tytułem zorganizował w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień. Wśród gości, poza ministrem zdrowia, byli też m.in. Marek Kuchciński, marszałek Sejmu i Stanisław Szwed, wiceminister w resorcie rodziny, pracy i polityki społecznej. Patronem honorowym spotkania została Konferencja Episkopatu Polski.

Spotkanie zaczęło się od wspólnej modlitwy. Zebrani prosili Matkę Boską o trzeźwość narodu i owocną konferencję. Imprezę rozpoczął marszałek Marek Kuchciński, który w krótkim powitaniu podkreślał, że demokratycznie wybrani przedstawiciele władzy muszą zajmować się trudnymi tematami. W tym alkoholem.

Wódka jak narkotyk

- Alkohol to jest narkotyk, a naród, który używa alkoholu etylowego jest narkonarodem. Polacy w sposób nierozsądny używają alkoholu. Nie możemy nic z tym nie robić - argumentował prof. Krzysztof Wojecieszek, ekspert od uzależnień współpracujący z Konferencją Episkopatu Polski.

On również przedstawił swoje propozycje walki z alkoholizmem. Przede wszystkim potrzebna jest zmiana skali i stylu picia. Zdaniem profesora można to osiągnąć przez ograniczenie dostępności. Powołał się przy tym na model włoski. Włosi wypijają 2/3 tego co Polacy, ale mają aż 10 razy mniej uzależnionych osób.

Zdaniem prof. Wojcieszka istotna jest też walka z reklamą.

- Konieczna jest redukcja ataków reklamowych i marketingowych. W ten sposób osłonimy młodzież. Trzeba sobie zdawać sprawę, że większości uzależnionym nie udaje się pomóc. Mniej więcej 40 proc. uzyskuje wsparcie. Trzeba więc robić wszystko, by ktoś nie wszedł w ten stan - wyjaśniał.

PARPA chce podnosić ceny

Następnie na mównicę wyszedł Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Brzózka od dawna postuluje, by alkohol kosztował więcej. Im wyższa cena, tym mniejsze spożycie.

- Alkohol to narkotyk. To najgorszy legalny narkotyk, obrośnięty mitami i lobbingiem - zaczął. PARPA od dawna ma swoją receptę na walkę z problemem. Przede wszystkim Brzózka postuluje całkowity zakaz reklamy alkoholu.

- Marketing przyczynił się do tego, że alkohol jest zwykłym towarem. Polacy traktują alkohol najbardziej liberalnie w Europie, jesteśmy na pierwszym miejscu. To efekt reklam na ulicy wlewających się w nasza świadomość - wyjaśniał.

Co jeszcze? PARPA postuluje zmniejszyć liczbę punktów sprzedaży alkoholu. Poza tym sposobem na odciągnięcie Polaków od butelek ma być wyższa cena alkoholu.

- Nie ma wątpliwości, że wysokość podatku i ostateczna cena wpływa na spożycie alkoholu. To wychodzi jak na dłoni, gdy spojrzymy na dotychczasowe podwyżki cen wódki w Polsce i na świecie. Akcyza szła w górę, liczba kupionych butelek w dół - tłumaczył Brzózka money.pl. I, jak argumentował, w 2014 roku rząd popełnił błąd i podwyższył tylko akcyzę na wódkę, a w przypadku piwa i wina pozostawił dotychczasowe stawki.

Oceń treść:

Brak głosów