Zaczynając od początku: było to dla mnie na tyle silne przeżycie, że niewiele pamiętam do dziś. (mimo że nie wydarzyło się to jakoś bardzo dawno temu)
- Etanol (alkohol)
- Marihuana
- Miks
impreza ze znajomymi, dużo alkoholu, dobra zabawa (jeszcze lepszy nastrój)
- Grzyby halucynogenne
nazwa substancji: Łysiczka lancetowata ;)
poziom doświadczenia użytkownika: MJ, #, benzydamina, avio, DXM, troche psychotropów, tramal...
dawka: 30 grzybkooof
Wszyscy dobrze wiedzą co takiego rośnie na odsłoniętych polanach leśnych w okresie od sierpnia do października... są to grzybki halucynogenne :) Zacząłem czytać o nich parę tygodni temu na hyperrealu. Nie ukrywam że lubie psychodele a grzyby z tego co wyczytałem dają własnie to czego szukałem.
- Dekstrometorfan
Set & Settings: wakacje na wsi; pogoda zmierzająca do burzy, parno
Samopoczucie: zmęczenie, niewyspanie, ale humor jak najbardziej dobry
Cel: sprawdzenie fazy po DXM, dotknięcie muzy :]
Sposób: 150 mg w Acodinie
16:48 Start
16:53 120 mg spożyte.
17:02 Czytamy; w tle muzyka.
17:55 Istotnie wzrastają w nas wątpliwości co działania tego środku. Dodatkowe 30 mg.
- Dekstrometorfan
- Pozytywne przeżycie
Bardzo dobry humor, przyjaźni ludzie.
Około godz. 11:00 łyknęliśmy z moim chłopakiem (K) po 30 tabletek acodinu. Mieliśmy zamiar zrelaksować się, leżąc, słuchając muzyki i rozmawiając. Jednak po jakichś 40 minutach, akurat wtedy, gdy DXM zaczynało działać, wpadł do nas kumpel (M) – totalnie zakręcony człowiek, etatowy osiedlowy leń, z którym można jednak konie kraść ;). Traf chciał, że akurat dzień wcześniej spróbował on pierwszy raz DXM – 450mg i spodobało mu się. Słyszał opowieści o efektach większych dawek i był ciekaw, ale bał się trochę eksperymentować sam.

