REKLAMA




Bełchatów. Sprzedawca dopalaczy z ulicy Lipowej wciąż pozostaje niewinny. Co z innymi?

Mamy człowieka, teraz szukamy paragrafu...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

belchatow.naszemiasto.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

184

Tego, że 31-letni dziś mężczyzna handlował w Bełchatowie dopalaczami, nikt nie kwestionuje. Sęk w tym, że trudno znaleźć paragraf, który pozwala uznać, że sprzedając je łamał prawo.

Zatrzymany we wrześniu 2016 roku mieszkaniec Pabianic, sprzedawał dopalacze w lokalu przy ul. Lipowej. Nie trafiali tam przypadkowi klienci, nie było szyldów czy reklamy. Klient musiał pokonać dwie pary elektrycznie otwieranych drzwi, a kupując towar nie można było zobaczyć sprzedawcy. Żeby dostać się do środka i przeszukać lokal, policjanci musieli użyć siły. Zatrzymano 28-letniego wówczas sprzedawcę. Wśród zabezpieczonego towaru były saszetki z dopalaczami.

Okazało się jednak, że mimo aktu oskarżenia wymierzonego w sprzedawcę (Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie oskarżyła mężczyznę o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez wprowadzanie do obrotu tzw. środków zastępczych) oraz kolejnych postępowań przed sądem, o karę za handel dopalaczami może być trudno.

Wszystko przez to, że w 2016 roku posiadanie, handel i wprowadzania do obrotu dopalaczy nie było zakazane. Działania te przestępstwem są dopiero od 21 sierpnia 2018 roku, gdy zaczęła obowiązywać ustawa, zgodnie z którą dopalacze traktowane są jak narkotyki.

Oskarżenie o wprowadzanie do obrotu substancji szkodliwych dla zdrowia dwukrotnie nie ostało się przed sądem. Sąd Okręgowy w Piotrkowie sprawą sprzedawcy zajmował się w 2018 roku i go uniewinnił.

Zdaniem sądu, pojęcie „szkodliwe dla zdrowia” w rozumieniu wskazanym przez prokuraturę, oznacza substancje (artykuły, środki), które nabrały cech szkodliwości np. przez wadliwe wytworzenia lub składowanie. Prawidłowo wyprodukowane lub użytkowane, nie są one ryzykowne dla zdrowia. A w tym konkretnym przypadku dopalacze były sprzedawane właśnie jako dopalacze, szkodliwe ze swojej istoty, a nie jako inne legalne produkty. Stąd uniewinnienie.

Sąd Apelacyjny w Łodzi ten wyrok uchylił przekazując sprawę do ponownego rozpoznania. Jednak w kolejnym postępowaniu piotrkowski sąd znów uniewinnił 31-letniego dziś mężczyznę. W uzasadnieniu wyroku podkreślano jednak wyraźnie, że to efekt luki w prawie, wypełnionej dopiero ustawą z sierpnia. Wskazano, że brakuje podstaw do przypisania 31-latkowi czynów, o które został oskarżony ani też do zmiany ich kwalifikacji.

Wyrok nie jest prawomocny. Piotr Grochulski, prokurator rejonowy w Bełchatowie zapowiada apelację.

Za co odpowiedzą inni?

Latem 2018 roku Bełchatów trafił na czołówki serwisów informacyjnych po tym, jak w ciągu kilku dni doszło tu do 4 śmiertelnych zatruć dopalaczami. Przy KWP w Łodzi powstał specjalny zespół (zgony po zatruciu dopalaczami były w tym czasie także m.in. w Łodzi). W Bełchatowie zatrzymano wówczas 6 osób, trojgu postawiono zarzuty związane z dopalaczami. 37-latce zarzut wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji, tzw. dopalaczy, których następstwem była śmierć człowieka. Z kolei 19-latek i 20-latka usłyszeli zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Krajowa.

Oceń treść:

Brak głosów