BBC Magazine: Kokainowy paradoks

W ostatnich dniach prasa kolorowa żyła informacjami o narkotykowych wpadkach gwiazd popkultury. Najpierw świat obiegły zdjęcia Kate Moss wciągającej biały proszek, później informacje o zatrzymaniu Boya George\a za posiadanie kokainy.

Anonim

Kategorie

Źródło

BBC

Odsłony

3204
Takie sytuacje w świecie pięknych, sławnych i bogatych to nie wyjątki, lecz coraz powszechniejsza reguła. Powiedzmy to bez ogródek - gwiazdy ćpają na potęgę.

Najciekawsze jest to, że doniesienia tabloidów mało kogo tak naprawdę zbulwersowały. Informacje o narkotykowych ekscesach spowszechniały. W brukowej prasie anglojęzycznej słowa takie jak ćpać, czy narkotyzować się zastępuje zwrot imprezować (partying).

- Gwiazdy często mówią w wywiadach, że ktoś tam ostatnio sporo „imprezował” - stwierdza Anna Blundy, dziennikarka „Timesa”. - Chcą w ten sposób dać do zrozumienia, że dana osoba była w ciągu narkotykowym.

Kokaina powoduje stany euforyczne, daje energię i pewność siebie. Mimo że zażywanie białego proszku może doprowadzić do uzależnienia, zarówno psychicznego jak i fizycznego, stał się on środkiem napędowym śmietanki towarzyskiej. I to nie tylko gwiazd z najwyższej półki, lecz większości osób lubiących bawić się w tych kręgach społecznych – w tym ludzi mediów. Stąd nie może dziwić wypowiedź Robbiego Williamsa, który oburzony hipokryzją dziennikarzy krytykujących postawę Kate Moss, oświadczył, że na bankietach wciągał kokainę razem z tymi samymi żurnalistami, którzy teraz tak ochoczo pastwią się nad przyłapaną na gorącym uczynku modelką.

Stanowczą postawę wobec wybryków gwiazd przyjmują nie tylko media, lecz także ci, którzy zarabiają na wizerunku celebrities. Dlatego sieć odzieżowa H&M zerwała w połowie września kontrakt reklamowy z Moss. Ze współpracy z modelką wycofują się domy mody Burberry i Chanel oraz kosmetyczny gigant Coty.

Biznesowi potentaci muszą liczyć się ze zdaniem swoich klientów. A opinia społeczna dotycząca narkotyków, przynajmniej ta prezentowana w prasie czy telewizji, jest nieprzejednana.

Rzeczywistość natomiast, jak to zwykle bywa, jest nieco bardziej skomplikowana. W przypadku kokainy mamy do czynienia z pewnym paradoksem – władze i media twierdzą, że nie ma przyzwolenia na jej zażywanie, jednak zarówno gwiazdy, jak i bywalcy klubów chóralnie przyznają się do stosowania białego proszku.

Według zeszłorocznych danych brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości prawie 2,5% mieszkańców Wysp w wieku od 16 do 59 lat przyznaje się do zażywania kokainy. Oznacza to czterokrotny wzrost w porównaniu z 1996 rokiem. W tej grupie najwięcej przybyło osób w wieku 25 do 34 lat. Tu odsetek wyniósł 6% w stosunku do ogółu ludności. Widać więc, że problem przybiera poważne rozmiary. Przewiduje się, że za kilka lat ten narkotyk może być bardziej popularny niż o wiele bezpieczniejsza, choć także nielegalna marihuana.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

zewsząd i znikąd (niezweryfikowany)

Na szczęście wątpię, żeby koks stał się popularniejszy od trawki, w końcu słynie jako środek drogi... Ale szokująca jest dla mnie lekkomyślność tego całego środowiska. Zakładając nawet, że tak niebezpiecznych środków da się używać w sposób kontrolowany (w co powątpiewam), trudno mi uwierzyć w możliwość uniknięcia konsekwencji przy takim trybie życia. "Imprezowanie "... niezależnie od tego, czy to określenie ma być eufemizmem na wciąganie proszku, czy oznaczać to, co znaczyło pierwotnie - taki styl życia jest możliwy tylko na krótką metę.
drut (niezweryfikowany)

Na szczęście wątpię, żeby koks stał się popularniejszy od trawki, w końcu słynie jako środek drogi... Ale szokująca jest dla mnie lekkomyślność tego całego środowiska. Zakładając nawet, że tak niebezpiecznych środków da się używać w sposób kontrolowany (w co powątpiewam), trudno mi uwierzyć w możliwość uniknięcia konsekwencji przy takim trybie życia. "Imprezowanie "... niezależnie od tego, czy to określenie ma być eufemizmem na wciąganie proszku, czy oznaczać to, co znaczyło pierwotnie - taki styl życia jest możliwy tylko na krótką metę.
mdz (niezweryfikowany)

gwiazdy ćpają na potęgę - mialem to napisac xD
I-szy stopień d... (niezweryfikowany)

i tak bedzie coxik staje sie co raz ciekawszy pomału powoli...
Armageddon (niezweryfikowany)

BBC ahh. Dziennikarskie mistrzostwo świata :D <br> <br>Nie ma przynajmniej wymuszonego koleżeństwa. Zero podlizywania się, chorych indywidualistycznych egogenerycznych dewiacji. Sama czysta informacja - yummy ! :D
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Inne
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Wesoły wieczór na działce z dwoma kumplami

To co chcę tu opisać, ma być po pierwsze, przykładem działania rośliny (ekstraktu), a po drugie, przykładem, że można się bawić względnie zdrowo, bez uzależnień, zjazdów i większych (a przynajmniej żadnych zauważalnych) konsekwencji.

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Przeżycie mistyczne

Set: ciekawy co się stanie, jak posiedzę w ciemnościach i spalę się tą mieszanką ziołową. Settings: ciemno, całkowicie ciemno. Brak bodźców słuchowych i wzrokowych.

UWAGA!!!!! Czytanie tego raportu może wam się spodoać i też zapragniecie takiej fazy. Jednak odradzam takie coś. Gdybym więcej tego spalił, to pewnie był nie wrócił do zmysłów. To, co mnie spotkało jest jak dotąd najlepszym moim przeżyciem. Składnia będzie pewnie tragiczna, ale pisałem to kilka minut po całym zdarzeniu i jeszzce troche dziwnie mi się myśli. Tak więc odradzam palenia mieszanek "ziołowych" w całkowitych ciamnościach, bo możecie skoczyć gorzej, niż ja i już nie wrócić. Chociarz uważam, że dla tekiej fazy warto zwariować. To tylko moje zdanie.

  • Bad trip
  • Marihuana

Poranek po imprezie, kac

Uprzedzam, to wszystko będzie brzmiało niedorzecznie, nierealnie, jak ćpuńskie gadanie, jak science fiction, ale przysięgam, że opowiadam z największymi szczegółami i nie zmyśliłem tego. 
Byłem strasznie zmęczony z samego rana, zakwasy po burzliwej nocy, kac i do tego spaliłem sobie nieco zioła, żeby nie żyć samym kacem. Normalny poranek po imprezie. W pewnym momencie poczułem, że coś się dzieje nie tak. Zacząłem czuć niepokój i autentyczny lęk bez żadnego powodu. 

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Dobre nastawienie, brak jakiegokolwiek stresu przed próbą. Spotkanie przebiegało u kolegi w mieszkaniu niedaleko szkoły, gdzie bywaliśmy po lekcjach. Spotkaliśmy się naszą paczką z gimnazjum, żeby zajarać.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem informatykiem i nie mam duszy pisarza, ale podzielę się z wami przeżyciami z mojego pierwszego spotkania z Marry Jane. Całe zajście miało miejsce w gimnazjum, alę było to na tyle przełomowe, że pamiętam wszystko, jakby to było wczoraj. Jako introwertyk z paroma kolegami na krzyż nigdy nie ciągnęło mnie na imprezy i większość czasu spędzałem w domu. Zanim zapaliłem pierwszego skręta, raz w życiu miałem alkohol ustach. Od zawsze do wszystkiego w moim życiu podchodziłem od naukowej strony.