WSTĘP
Hiszpańska policja zatrzymała młode małżeństwo, które podawało swojemu dziecku środki psychoaktywne. Badania laboratoryjne potwierdziły, że w jego organizmie występowała kokaina, jak też ketamina.
Hiszpańska policja zatrzymała młode małżeństwo, które podawało swojemu dziecku środki psychoaktywne. Badania laboratoryjne potwierdziły, że w jego organizmie występowała kokaina, jak też ketamina.
Hiszpańska policja zatrzymała na Ibizie młode małżeństwo, które - jak wynika ze śledztwa - podawało swojemu dziecku substancje psychoaktywne.
Policja krajowa (Polica Nacional) przekazała, że zatrzymana para rodziców to 27-letnia obywatelka Kolumbii oraz pochodzący z Republiki Południowej Afryki 31-letni mężczyzna. W trakcie dochodzenia, co potwierdziła policja w komunikacie, każde z rodziców przyznało, że regularnie spożywa narkotyki.
Sprawa podawania dziecku substancji psychoaktywnych wyszła na jaw, kiedy w szpitalu na Ibizie przyjęto w piątek malucha z objawami zapalenia wyrostka robaczkowego. Badania laboratoryjne potwierdziły, że w jego organizmie występowała kokaina i ketamina.
"Dziecko w trybie pilnym zostało odebrane rodzicom i skierowane do ośrodka opiekuńczego" - podała hiszpańska policja, precyzując, że oboje rezydentów Ibizy jest oskarżonych o nadużycie w stosunku do dziecka.
Dom Nastawienie pozytywne chęć przeżycia w końcu właściwego Szałwiowego tripu.
WSTĘP
Dzikie, rozkopane pole nad rzeczką, gdzieniegdzie wielkie, betonowe studnie nazywane mariobrosami, wszechogarniający sceptycyzm z nutką wewnętrznego podjarania, sam na sam z kumpelą.
20:15 zjadłyśmy po 15 tabletek. Po upływie pół godziny zaczęła mnie swędzieć głowa, nogi miękły. Wrażenie wchłaniania się w ziemię. Lekko przerażona wdrapałam się na 1.5 metrową studzienkę. Zajebiście kołysało. Przeszyła mnie fala gorąca, zrzuciłam szalik, kurtkę i sweter. Słońce paliło mi skórę. Wypłynęłam w rejs. Ja na pokładzie statku, wraz ze mną całkiem spora załoga (miałam wrażenie, że otacza mnie grupa bardzo bliskich mi osób, chociaż w rzeczywistości byłam sam na sam z A.). Od tego kołysania zaczęło mnie mdlić. Choroba morska?
Na kodeinę trafiłem w najgorszym momencie, w jakim tylko można trafić na opiaty. Ciężki okres w życiu, problemy zawodowe, problemy z związku. Przez pełne stresu miesiące, nie potrafiłem się zrelaksować choćby na minutę, potrzebowałem przerwy i tak oto jestem. Samotny, piątkowy wieczór. W zanadrzu czeka playlista z ulubioną muzyką i woda w razie potrzeby. Jestem dość podekscytowany, mam spore oczekiwania i ciekaw jestem, czy rzeczywistość pokryje się z wyobrażeniami. Biorę na pusty żołądek, jestem też nieźle zmęczony fizycznie.
Gdyby mój pierwszy raz, zamienić z drugim, to wziąłbym to tylko raz w życiu i zapomniał...
Dlaczego? Ponieważ drugim razem efekty były delikatne, mało euforyczne, słabe i zwyczajnie nudne. Ale pierwszy, który tu opiszę, pokazał mi na co stać tą substancję.
Komentarze