REKLAMA

Albania: policja i straż graniczna przemycają marihuanę do Unii Europejskiej

Polecany odnośnik: hyperre.al/isd
pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

EurActiv.pl
Krzysztof Kokoszczyński

Odsłony

85

Wczoraj (17 kwietnia) albańska prokuratura poinformowała o rozbiciu gangu przemytników szmuglujących hurtowe ilości marihuany do Włoch. Gang nie składał się jednak ze zwyczajnych przestępców – tworzyli go funkcjonariusze służb mundurowych: policji i straży granicznej.

Albania rozbiła w niedzielę 16 kwietnia grupę policjantów i celników przemycających marihuanę do Włoch. Przestępczość zorganizowana, korupcja i handel narkotykami są wśród głównych przeszkód stojących przed Tiraną na drodze do członkostwa w UE.

Gang z Durrës

Gang operował z Durrës, głównego portu Albanii. Należał do niego szef tamtejszej policji, lokalni policjanci z wydziału narkotykowego, a także policjanci i celnicy z Durrës, Tirany oraz z przejścia granicznego z Macedonią.

Problemy dla gangu zaczęły się w lutym br. 5 lutego włoscy celnicy w portowym mieście Ankona przejęli jadącą do Belgii ciężarówkę z 8 tonami marihuany, która przypłynęła z Durrës (a do Albanii wjechała z Macedonii). Wzbudziło to ich zaskoczenie, jako że narkotyki nie były dobrze ukryte, a sprzęt kontrolny na granicy w Durrës regularnie wychwytywał bardziej zaawansowany próby przemytu.

Policja w Durrës zaprzeczyła jakimkolwiek próbom manipulacji czy nieprawidłowościom po albańskiej stronie. Po kilku tygodniach aresztowano jednak czwórkę policjantów pracujących na przejściu granicznym z Macedonią.

Dwa miesiące później, 24 marca, Włosi przechwycili kolejną ciężarówkę, tym razem z dwiema tonami marihuany. To doprowadziło do dokładniejszego śledztwa, prowadzonego przez zespół ds. poważnych przestępstw albańskiej prokuratury we współpracy z Włochami. Zaowocowało ono niedzielnymi aresztowaniami. „Prokuratura uważa, że [aresztowani] stworzyli siatkę, która miała umożliwić przerzucanie narkotyków z Albanii do Włoch” – poinformowała prokuratura krajowa.

Albańskie problemy z marihuaną

Produkcja marihuany jest od lat problemem dla Albanii, uznawanej za największego producenta tej rośliny w warunkach nieszklarniowych w Europie. Jest to tłumaczone m.in. wysokim stopniem ubóstwa ludności, która postrzega uprawę marihuany jako często jedyną możliwość zdobycia środków potrzebnych do życia, zwłaszcza, że Albania posiada sprzyjające warunki klimatyczne konieczne do uprawy tej rośliny.

W 2014 r., rok po objęciu władzy, obecny premier Edi Rama, starający się wówczas uzyskać dla Albanii status państwa kandydującego do Unii Europejskiej, zapowiedział ostrą wojnę z hodowcami. Rozpoczął ją od szturmu na Lazarat, wieś na południu kraju, w której wytwarza się ok. 900 ton marihuany rocznie, o szacowanej wartości 4,5 mld euro. Była to prawie połowa ówczesnego rocznego PKB Albanii.

Brak efektów akcji w Lazaracie

Szturm wymagał prawie tysiąca funkcjonariuszy służb mundurowych, w tym policji. Przejęto ok. 80 ton roślin, resztę upraw puszczono z dymem. Mieszkańcy bronili się z użyciem broni maszynowej.

Jednak mimo zakończenia produkcji w Lazaracie, hodowla marihuany w Albanii nie ustała. Prokuratura, według poufnej notatki, jaka wyciekła do mediów w czerwcu 2016 r, uważa, że hodowcy starają się teraz unikać koncentracji produkcji i rozproszyli się na terenie całego kraju. Mają też wykorzystywać dzikie tereny będące własnością państwa – np. lasy – a nie prywatne działki. Szacunki mówią, że łączne uprawy są dziś jeszcze większe niż przed akcją w Lazaracie.

Włosi na prośbę Albanii monitorują sytuację upraw za pomocą samolotów. Zgodnie z danymi z misji obserwacyjnych, które pokrywają tylko część terytorium albańskiego, między 2015 a 2016 rokiem powierzchnia upraw wzrosła pięciokrotnie.

Co na to Bruksela?

Problem hodowli narkotyków i ich przemytu od lat pojawia się w unijnych raportach na temat Albanii. Jako że jest to państwo kandydujące, to co roku stan jej przygotowań do rozpoczęcia negocjacji jest oceniany przez Komisję Europejską.

W ostatnim raporcie z listopada 2016 r., KE zwraca uwagę, że śledztwa nie sięgają osób najwyżej postawionych w strukturach przemytników i hodowców, a także, że tylko 40 proc. aresztowań w sprawach o hodowlę i dystrybucję narkotyków kończy się wyrokiem dla zatrzymanych.

KE przyznaje też, że wzrosła liczba spraw o korupcję i nadużycia władzy wśród celników w ciągu ostatnich trzech lat, nie komentuje jednak efektywności tych działań w faktycznym zatrzymaniu korupcji. Podkreśla natomiast, ze konieczne jest zmniejszenie ilości narkotyków przechowywanych przez służby do czasu rozpoczęcia procesu.

Oceń treść:

Brak głosów