(imiona zostały zmienione w celu ochrony danych osobowych)
27-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju został złapany przez policjantów, którzy znaleźli u niego marihuanę oraz halucynogenne grzybki. Teraz mężczyźnie grożą 3 lata więzienia.
27-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju został złapany przez policjantów, którzy znaleźli u niego marihuanę oraz halucynogenne grzybki. Teraz mężczyźnie grożą 3 lata więzienia.
W piątek w piwnicy jednego z bloków mieszkalnych na os. Pionierów w Jastrzębiu-Zdroju został zatrzymany 27-letni mężczyzna, przy którym policjanci znaleźli woreczek z marihuaną.
- Chwilę później policjanci natrafili także na inne, zabronione substancje. W wyniku przeszukania mieszkania jastrzębianina funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 27 gramów halucynogennych grzybków - mówi mł. asp. Magdalena Szust z jastrzębskiej komendy policji.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Podczas przesłuchania 27-latek przyznał się do popełnienia przestępstwa. Grożą mu 3 lata więzienia.
Opisane w raporcie
(imiona zostały zmienione w celu ochrony danych osobowych)
Set: Z grupką bliskich znajomych pojechaliśmy do innego miasta na zaproszenie naszego kolegi - wiadomo było tyle że impreza będzie gruba więc poziom ekscytacji też był gruby, nastawieni byliśmy na klasyczną imprezę z wódką i tańczeniem (chociaż w głębi ducha coś przeczuwałem). Setting : późny sierpień, bardzo ciepło, prywatna impreza w lesie na totalnym odludziu. Kulturka i ludzie mimo że w większości mi nieznani to "sami swoi".
Koło godziny 21 zajechaliśmy na miejsce imprezy. Powitał nas niesamowity widok – noc, lampki choinkowe lekko rozświetlają densflor, leżaczki, stanowisko dj z poważnymi kolumnami i bardzo dużo osób (może z 70)
Zaczęło się dość drętwo, mam fobie społeczne i boję się grup nieznajomych mi ludzi zatem nie od razu się dobrze bawiłem – po trzech piwkach jednak się atmosfera wyluzowała, tak samo jak wyluzowały się języki, była muzyczka, było milutko.
Tu wspomnę że muzyka gra ogromną rolę w moim życiu i jestem na nią bardzo wrażliwy.
Wolna chata, ekscytacja i lęk. W pokoju, gra cieni i świateł.
Piszę ten raport następnego dnia na zjeździe. Od razu powiem, że dół jest przeokropny w porównaniu do tego, co brałem wcześniej, wrócę do tego wątku pod koniec tra. Godzin nie piszę, bo gubiłem się w czasie, poza tym przez większość czasu miałem problem z czytaniem i nie widziałem cyfr. Wydarzenia chyba nie są po kolei, bo było tego za dużo. Trwało od ok. 22.20 i skończyło się chwilę przed 8 i zjazd do 13.00.
Umówiłem się z kolegą na cipacza. Pierwszy raz obchodzę się z tym czymś, kolega z resztą też. A jako że miałem wolną chatę, to trzeba było jakoś z tego skorzystać.
impreza, rozluźnienie następnego ranka brak zjazdu, lekkie zdenerwowanie