Dobra, dosyć pierdolenia! moja (nie)przygoda zaczęła się pewnego sobotniego wieczoru kiedy to pod wpływem kilku piw wypitych z... komputerem zabrałem pieska na spacer i poszedłem do świątyni gimnazjalnych ćpunów... apteki.
-"Dzień dobry, mogę czymś pomóc?" - spytała farmaceutka
-"Poproszę 5 saszetek tantum rosa" - wyszeptał podchmielony placebo.
-"a czy to nie jest..."
-"tak... mama wstydziła się przyjść" - przerwał jej placebo
- Benzydamina
- Katastrofa
morale: chujowe okoliczności: zbyt skomplikowane żeby tu pisać
- 4-HO-MET
- Pierwszy raz
- Tytoń
Nieznane jezioro 50 km od domu. Chęć poznania psychodeli. Przed zażyciem na miejscu obawa przed tym co mnie czeka.
Witam. Jest to mój pierwszy trip raport więc proszę o wyrozumiałość. Dwa poprzednie wieczory nie brałem tabletek przeciwalergicznych, bo nie mam pewności, czy można łączyć je z hometem. Poprzedniego wieczora nie jadłem kolacji, a w dni tripa tylko dwie skąpe kanapki rano, żeby dać większe szanse zadziałać tryptaminie.
10:30
- MDMA (Ecstasy)
- Pozytywne przeżycie
- Tabaka
- Tytoń
Więc ogólnie dzień był słoneczny, moje nastawienie do świata zewnętrznego też było dobre. Zaczynając, przyszedłem do kolegi nazwijmy go G. (był tam jeszcze jeden - tego nazwiemy D.) Usiadłem w jego salonie, zarzuciłem spongeboba (dla mocniejszego efektu pogryzłem go [ jako iż smak był nie zbyt zachęcający zapiłem to piwem]) po odczekaniu 30 minut zażyłem kolejną pigułe ( w ten sam sposób jak poprzednią, z tym że ta to był własnie owy "smile")
T-15 minut (+ 30 minut od zarzycia poprzedniego Tabsa)
[Na wstępie pragne dodać że koleszcy z którymi wtedy byłem (chodzi o G,D.) Byli na tym samym co ja]
- Bad trip
- Kodeina
mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)
Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?



Komentarze
nikt nie mówił że nie
mam wielkie uznanie i szacunek dla pana szulgina....... ehh az brak mi slow (a moze to ta etka tak mnie klepla ;p)
swietny artykol
adrenochrom
Trzeba to zalatwic ;)[/quote] jezeli istnieje i jezeli jest to utleniona adrenalina to istnieje tylko w ludzkim organizmie, prawda?
No i już lubie gościa. Kto by pomyślał że taki starszy facet ma takie osiągnięcia :) jakby moi staruszkowie to przeczytali to "miałabym chyba wolną chate do końca życia ". Ogólnie podziwiam dr Shulgina.
Reprezentuje on pewien ton horrible w naszej światowej nauce, odkrywczy, ale zarazem podszyty chorobilwą nieodpowiedzialnością.
To jeden z gatunku tych, którzy jak jakiś dr Verhaugen mumifikują ciała na wystawy ku uciesze motłochu, jak ci którzy montowali Hitlerowi V-2, w Mandżurii przeprowadzali eksperymenty biologiczne na chińskich wieśniakach, a w kolejnych Bondach są niespełnonymi uczonymi, którzy dla swojej ambicji przy okazji nie omieszkają zagrozić światu.
I co ten koleś wynalazł ? Aspirynę, szczepionkę, zsyntezował multiwitaminę?
Reprezentuje on pewien ton horrible w naszej światowej nauce, odkrywczy, ale zarazem podszyty chorobilwą nieodpowiedzialnością.
To jeden z gatunku tych, którzy jak jakiś dr Verhaugen mumifikują ciała na wystawy ku uciesze motłochu, jak ci którzy montowali Hitlerowi V-2, w Mandżurii przeprowadzali eksperymenty biologiczne na chińskich wieśniakach, a w kolejnych Bondach są niespełnonymi uczonymi, którzy dla swojej ambicji przy okazji nie omieszkają zagrozić światu.
I co ten koleś wynalazł ? Aspirynę, szczepionkę, zsyntezował multiwitaminę?
Dla jednych demoniczny upiór a dla drugich zbawca ludzkosci . Ja jednak obstaje przy tym drugim :-).
Rewelacja
tez jak ogladalem LAS VEGAS PARANO myslalem ze to wymysl tworcow ale mialem cicho nadzieje ze to prawda i mialem racje
NIECH ZYJE DR.SZLUGIN
suuuuuuuuuuper!!!!!!!!!!!!
tak w ogole to zajebisty film ten LAS VEGAS PARANO!!!Niezla jazde tam maja chlopaki.......tez bym tak chciala...
Wiecej takich artykulow!!!!!!!!!!
Dobrze, ze tacy ludzie zyja wsrod nas i inni nie przeszkadzaja im zbytnio w robieniu tego, co robia! Cieszy tez jeszcze wzmianka o tym tlumie studentow, zafascynowanych osoba profesora i tego co robi, moze w przyszlosci oni cos wynajda ;) Artykol czytalo sie swietnie i oby wiecej takich bylo!!!
mam wielkie uznanie i szacunek dla pana szulgina....... ehh az brak mi slow (a moze to ta etka tak mnie klepla ;p)
swietny artykol