Świadek wezwany na przesłuchanie został zakatowany przez policję?

syncro

Kategorie

Odsłony

1738
Poszedł na przesłuchanie jako świadek i zaginął - o takim zdarzeniu w poranku Radia TOK FM opowiedział prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zdaniem profesora 24 maja - 31-letni mężczyzna - poszedł na komisariat przy ul. Grenadierów w Warszawie. Mężczyzna nie wrócił na noc do domu. Nie pojawił się też w domu następnego dnia. - Policja mówiła rodzicom, że nie wie co się dzieje - opowiadał Rzepliński. - Dopiero 27 maja dostali telefon z komendy dzielnicowej Praga Południe, że ich syn się powiesił. Po kolejnych dwóch dniach mogli obejrzeć ciało. Nie miało jednak śladów powieszenia się, lecz obite nerki i czarne jądra. To słabo wskazuje na samobójstwo - mówił Rzepliński. W rozmowie z TVN 24 prof. Rzepliński użył mocniejszych słów: - Jeśli został ciężko pobity przez policjantów i skutkiem tego zmarł, to mamy do czynienia z zabójstwem popełnionym przez funkcjonariuszy publicznych. Trzeba postawić hipotezę, że sprawcami mordu byli policjanci - mówił Rzepliński. Sekcja wskazuje na samobójstwo - Sekcja zwłok mężczyzny, który powiesił się w jednym z warszawskich komisariatów, nie wykazała, by na jego ciele były jakiekolwiek obrażenia oprócz śladu po pętli - poinformowała rzeczniczka praskiej prokuratury okręgowej Renata Mazur. Jak dodała, prokuratura nadal będzie prowadzić śledztwo. "Chcemy m.in. wyjaśnić, czy nie doszło do innych nieprawidłowości ze strony funkcjonariuszy. Mieli oni m.in. obowiązek kontrolować go co pół godziny" - dodała. Rzecznik stołecznej policji Mariusz Sokołowski powiedział portalowi Gazeta.pl, że prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Jego zdaniem dotychczasowe ustalenia nie wskazują, by funkcjonariusze dopuścili się złamania prawa w tej sprawie. Rzecznik policji: Aresztowany powiesił się na fragmencie koca. Sokołowski podkreślił natomiast, że trudno mu powiedzieć, na jakiej podstawie prof. Rzepliński wysnuł tak poważny zarzut w stosunku do policjantów. "Zależy nam na bardzo dokładnym wyjaśnieniu tego tragicznego zdarzenia" - dodał. Według jego relacji młody człowiek zgłosił się na policję 25 maja. Był podejrzewany o udział w rozboju, do którego doszło 23 lutego bieżącego roku i dostał wezwanie do stawienia się na komisariat. "O 20.15 przebadał go lekarz, który nie stwierdził żadnych nieprawidłowości ani przeciwwskazań do zatrzymania go. Następnego dnia przewieziono go do sądu, który rozpatrywał wniosek o areszt. Wrócił stamtąd ok. godz. 15 i trafił do celi" - relacjonował Sokołowski. Według niego jeszcze o 16.30 obserwujący mężczyznę policjanci nie zauważyli nic niepokojącego - siedział na pryczy. Pół godziny później w trakcie kontroli zobaczyli, że wisi na fragmencie koca. "Odcięto go, natychmiast wezwano pogotowie. Był reanimowany. Zmarł następnego dnia ok. 4.30 w szpitalu" - dodał Sokołowski. Zaznaczył też, że rodzice o śmierci syna zostali powiadomieniu w dniu, kiedy to nastąpiło - 27 maja. Ekspert: Powstanie zabarwień na plecach i jądrach jest możliwe Ekspert z zakresu medycy sądowej Bronisław Młodziejowski powiedział, że powstanie zabarwień m.in. na plecach i jądrach osoby, która się powiesiła, jest możliwe. To - jak dodał - tzw. plamy opadowe powstałe w momencie, gdy ustaje krążenie, a krew pod wpływem siły grawitacji przemieszcza się do naczyń żylnych i włosowatych w najniżej położonych częściach ciała. "Osoba przeprowadzająca sekcję zwłok nie ma jednak żadnych problemów z rozstrzygnięciem, czy takie przebarwienia to efekt urazu, czy właśnie przemieszczenia się krwi" - dodał. gazeta.pl / TOKFM

Komentarze

Oskar (niezweryfikowany)
Gdyby go nie zajebali to by tego nie ukrywali :/
Anonim (niezweryfikowany)
jak nie zalegalizuja za te kilka lat bedzie ginelo tyle niebieskich kurw ze nie zdarza liczyc HUJE JEBANE Napinaja klimat za mocno jak sie zacznie zapierdalanie palarzy moze przestana wpierdalac sie wszedzie gdzie za odezwanie powinni dostac sezny WPIERDOL BETONOWA PALA !!! gdyby tak zaczac ich zapierdalac .. mam nadzieje ze tepienie pal bedzie w koncu kiedys na porzadku dziennym ;d
Anonim (niezweryfikowany)
tylko czlowieku nie wypisuj bzdur, bo rzeczą jest oczywistą, że policja musi stacjonować w każdym mieście. Sęk w tym, żeby nie dopierdalali się o byle gówna, byli tolerancyjni wobec marihuany, oraz nie znęcali się nad ludźmi.... Powinni mieć ograniczone prawa jednym zdaniem, a marihuana powinna być zalegalizowana.
Paris Hilton (niezweryfikowany)
"mam nadzieje ze tepienie pal bedzie w koncu kiedys na porzadku dziennym" "Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie." Paulo Coelho, grafoman. http://www.youtube.com/watch?v=1afVYLa44MI
AntyBurek (niezweryfikowany)

Burki podwórkowe robia co chcą. W d... mają prawa czławieka, czy jakiekolwiek przepisy. A jak już trafisz na komendę to masz przej...! U mnie ostatnio mieli interwencje W DOMU i jeden gówniarz w mundurze tak przegiął pałę, że napisałem zażalenie na szczeniaka. Ale wiadomo było odrazu jak bedzie odpowiedź, bo kundle trzymają sie razem.

Zajawki z NeuroGroove
  • Diazepam
  • Użycie medyczne

Nastawienie: Bardzo złe, Czas: późne popołudnie (przy pierwszej dawce), Otoczenie - szpital psychiatryczny

Ostatnio wylądowałem w psychiatryku i nadal w nim jestem. Byłem przypięty w pasach przez 5 całych dni. Relanium dostaję 3 razy dziennie, domięśniowo (czyli w dupę XD).

 

Do tej pory dostałem 22 zastrzyki po 10mg, czyli 220mg w przeciągu właśnie tych niecałych 5 dni (dostaję dwa zastrzyki po 10mg równocześnie). W tym momencie, kiedy to piszę, będzie dawka popołudniowa moich leków (tych leczących) i znowu szpryca w dupsko.

 

Nie mam pojęcia, przez jaki czas będą mi jeszcze podawać ten diazepam... Czuję się trochę dziwnie, ciężko to opisać, ale się postaram.

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Marihuana

Witam, jestem tu nowa i chciałam podzielić się z wami swoją historią. Jestem młoda, niedoświadczona etc.. nieświadomie, ale jednak, miałam derealizację kilka ładnych lat. Pierwszy raz spotkało mnie to bodajże w 1 klasie gimnazjum, ale to zignorowałam. Później co jakiś czas miewałam owo odczucie, zaczęłam się martwić, latałam po kardiologach, neurologach i nic... Nikt nie wiedział co to, ja również. Dawałam sobie z tym radę, paliłam rzadko, lecz regularnie po 3-4 buszki ze skręta, było fajnie, miło, aż do czasu...

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Sobotni wieczór. Pierwszy naprawdę ciepły w tym roku. Jestem 120km od domu, przyjechałem dzień wcześniej pomóc przyjacielowi w zakupie samochodu. Obydwoje jesteśmy nieco przygnębieni, bo ów samochód po dojechaniu pod dom zdążył się zepsuć. Wracamy od kolegi, mam zamiar zaraz zbierać się do siebie. W ciągu paru minut zapada spontaniczna decyzja, że zarzucamy kwas, który czekał na nas już od dawna i ciągle przekładaliśmy jego przyjęcie. Wcześniej z psychodelików mieliśmy doświadczenie z grzybkami, z resztą bardzo pozytywne doświadczenie. Zarzucamy z przyjacielem (R.) kartonik na pół.

  • DMT
  • Pierwszy raz

Październik 2014. Zaciszny leśny zakamarek. Ekscytacja, obawa przed nieznanym.

Dimetylotryptamina - zawarta w połyskującej żywicy koloru sraczkowatego błota - miała tego dnia inwokować duchowe doświadczenie najwyższej klasy, drastycznie zmienić jakość mej świadomości, a i być może dopuścić mnie do wielkiego misterium psychodelicznej paschy, odsłonić kotarę codzienności, ukazać co się kryje pod spódnicą matki Ziemi...