samara

by polo

Anonim

Kategorie

Odsłony

6948

nazwa substancji: benzyna do zapalniczek, ale to samo mógłbym napisać o butaprenie, hermolu (można jeszcze kupić taki klej?) czy nitro

poziom doświadczenia użytkownika: inhalanty - pierwszy raz po wielu, wielu latach; inne narkotyki od kilkunastu lat: thc, lsd, amfa, xtc, kokaina, grzyby, gałka, dxm, efedryna, atropina

dawka, metoda zażycia: kiranie z samary, czyli wdychanie oparów z torebki foliowej

"set & setting": zupełnie nieistotne

efekty: poniżej

Przy każdym kolejnym wdechu samara szeleści coraz intensywniej. Właściwie istnieje tylko ten narastający szelest, bzyczenie, brzęczenie - przecież jestem w jego centrum, a może ja sam nim jestem? Przestaję analizować, czuję błyskawicznie zbliżajacy się KOP, który jest tak niewiarygodny i ekstremalny, że nawet myśl o uchwyceniu jego natury jest nie do uchwycenia! To nie jest podobne do niczego innego z czym miałem do czynienia! Niczym błysk trwa ta owa chwila, która wstrzymuje prace mózgu i zapętla bieg myśli w pojedynczych, wibrujących głoskach. Przypominam sobie zagubiony gdzieś w dawnych czasach, ale wciąż istniejący tu, w samarce świat. Wciąż próbuję sobie coś przypomnieć. Nie zdarzenia, lecz smaki, zapachy, tęsknoty, emocje... Mam uczucie doganiania czegoś nieosiągalnego. Ale czego? Nie wiadomo, bo nie da się tego dogonić. Ponieważ trip szybko się kończy kiram jeszcze trzy razy i za każdym razem czuję to samo. A co najciekawsze, czuję to samo, co wtedy, gdy kirałem ostatnio wiele lat temu! Później już tylko kilkanaście minut oszołomienia, quasi-alkoholowego stanu i obrzydliwy smak w ustach. Ta krótka chwila, trwajacą zaledwie sekundę, może dwie jest NAJDZIWNIEJSZYM i NAJMOCNIEJSZYM i jednocześnie najtrudniejszym do ogarnięcia ze znanych mi tripów, jednak stanowczo odradzam wszelkie kontakty z inhalantami, ponieważ ich destrukcyjny wpływ na komórki mózgowe jest bezdyskusyjny. Ale czego nie robi się dla dobra nauki ;)

Komentarze

Theopij (niezweryfikowany)

Kurde, ale fajnie:) Sprobowalbym :)

sp00n (niezweryfikowany)

ja tam zachalem butapren,
nic ciekawego jazda trwala kilka minut, do tego sztuka zajebistego skuna i browary.
ale to chujnia i wiecej tego nie zrobie

pozus (niezweryfikowany)

nie zebym kusil, ale sprobowac zawsze mozna...

Theopij (niezweryfikowany)

nie zebym kusil, ale sprobowac zawsze mozna...

pozus (niezweryfikowany)

nie zebym kusil, ale sprobowac zawsze mozna...

Radek (niezweryfikowany)

Jak ty jestes w stanie zapamietac te fazy?

fizzzi (niezweryfikowany)

ja tam zachalem butapren,
nic ciekawego jazda trwala kilka minut, do tego sztuka zajebistego skuna i browary.
ale to chujnia i wiecej tego nie zrobie

potas (niezweryfikowany)

szczeze mowiac to ostatni raz mialem kiranko okolo 15 lat temu(mam 35) ale przyznac to musze ze jest to jedna z przyjemniejszych jazduniek na swiatku calym , a do tego tanio.
nie mozna jednak zapomonac o tym ze ta jazdeczka jest zarazem najwiekszym pozeraczem szaroweczki z glowki.obecnie trzymam sie twardo " natury " (sporadycznie kwasik) i staram sie nienazbyt czesto.wachanko polecam ale aby sie nie zapomniec.bo jesli sie juz nie ma innych ambicji zyciowych to tych kilka szarych lepiej zachowac chociazby na inne jazdeczki.w milym upalo-nagrzybio-bronkowym nastroiczku pozdrawiam tych trzezwych nietrzezwych.

potas (niezweryfikowany)

szczerze mowiac to ostatni raz mialem kiranko okolo 15 lat temu(mam 35) ale przyznac to musze ze jest to jedna z przyjemniejszych jazduniek na swiatku calym , a do tego tanio.
nie mozna jednak zapomonac o tym ze ta jazdeczka jest zarazem najwiekszym pozeraczem szaroweczki z glowki.obecnie trzymam sie twardo " natury " (sporadycznie kwasik) i staram sie nienazbyt czesto.wachanko polecam ale aby sie nie zapomniec.bo jesli sie juz nie ma innych ambicji zyciowych to tych kilka szarych lepiej zachowac chociazby na inne jazdeczki.w milym upalo-nagrzybio-bronkowym nastroiczku pozdrawiam tych trzezwych nietrzezwych.

herka17 (niezweryfikowany)

Oczywiście żartuję sobie. :-))) Hehe.
Osobiście uważam, że wąchanie takich rzeczy jak klej zbytnio ryje mózg. Nie zamierzam tego nigdy spróbować.

siny (niezweryfikowany)

w sumie moze byc... najlepsza w kleju jest chyba cena( i samo wachanie). za bardzo rozpierdala mozg. raz mozna sprobowac ale ja jednak wole juz spliffy albo lsd. (i stilnox :P )

toksykomaniak 666 (niezweryfikowany)

fajny opis tripa
właściwie kwintwsencja butaprenu

AMEN

glue_girl:P (niezweryfikowany)

Raz sprobowalam...faza fajna...przyjemny szelescik, fajne dzwieki...humorek...ogolnie zajebiscie na poczatku.Ale pozniej napierdala glowa, niemily smak w ustach, smrod. Poza tymi od razu widocznymi wadami jest jeszcze to niszczenie komorek mozgowych... Nie radze wam probowac jak macie slabo wole bo sie szybko mozna uzaleznic...Pozdrowionka

Zajawki z NeuroGroove
  • Damiana
  • Kodeina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tytoń

dom, ogródek, na początku strach przed jakością ekstrakcji, potem coraz lepiej

Ekstrakcję zrobiłem z pomocą Boba oraz Psycho, którzy mi na gg sporo doradzili. Zimna woda>mokry ręcznik>szklanka i zaczynamy, skruszone tabletki wsypałem do ~80ml niemal lodowatej wody włożyłem jeszcze na 15 minut do lodówki, po czym zacząłem zabawę w młodego kodera Płyn wyszedł nawet nawet, wypity na pusty żołądek o 9:03.

  • Marihuana


Ludzie, nawet nie wiecie....


Nawet nie wiecie jaka jazde sobie mozna zrobic.


Oh, men...

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Acodin zażywałem w życiu kilkanaście razy i nigdy nie przekroczyłem ilości 35 tabletek (1 opakowanie = 30 tabletek). Nigdy nie zjadałem także mniej niż 25 tabletek. Za każdym razem bania wchodziła w bardzo różnych odstępach czasu, od 40 minut do nawet 3 godzin. Także ich moc bywała różna, pomimo identycznej ilości zjadanych tabletek. Do dziś nie wiem od czego to zależy. Kilka pierwszych razów spędziłem na badaniu efektów podczas życiowych czynności. Śmiesznie się po tym chodziło, inaczej się mówiło, a wszystko było zadziwiające albo dziwne, odrealnione.

  • Grzyby halucynogenne
  • Lophophora williamsii (meskalina)
  • Pozytywne przeżycie

Pozytywne wyluzowane nastawienie.

   Miałam styczność z różnymi psychodelikami, ale meskalina była mi nowa. Czytałam „Drzwi percepcji” Huxleya, wspomnienia Witkacego, słyszałam opowieści znajomych, ale nie byłam szczególnie podekscytowana kiedy miałam już w ręce butelkę z miksturą z peyotlu. W życiu próbowałam wielu różnych substancji i powoli zaczęłam odczuwać, że  nie wynoszę już zbyt wielu  nowych doświadczeń z zażywania psychodelików, tak jak to było na początku.