Nigdy więcej nie zjem grzybów

by anonymous

Anonim

Kategorie

Odsłony

6811
Ten wieczor zaczal sie calkiem niewinnie. Siedzialem upalony, saczylem browarek i pisalem list do kumpla. W trakcie pisania (moze dlatego, ze niejedno zjedlismy z tym kumplem) wpadl mi do glowy pomysl, coby sie dobrac do grzybow, ktore czekaly w szufladzie. Mialem paczuszke ok. 100. Rozsypalem je na teczce obok siebie i zaczalem pogryzac jak chipsy do piwka. Zwykle jadam
ok. 50 i tak tez chcialem zrobic tym razem. Na skutek rozkosznego i beztroskiego stanu, w jaki wprowadzily mnie fajeczka i piwko, przestalem zwracac uwage na ilosc pochlanianych przeze mnie kapeluszy. Strasznie fajnie i plynnie mi sie pisalo, wiec zorientowalem sie ze wystarczy, dopiero gdy litery na kartce zaczely sie rozmywac i zmieniac ksztalty, a ja nie moglem zmusic dloni do stawiania tych precyzyjnych znaczkow. Zorientowalem sie, ze zjadlem wiecej niz zwykle - na teczce zostalo ok. 25-30 grzybow. Poczatkowo czulem sie dosyc normalnie nagrzybiony. Pozniej wszystko zaczelo sie intensyfikowac. Kanty zniknely, wszystko bylo zaokroglone i plynne. Zaczalem widziec podwojnie - ten sam obraz nalozony na siebie z lekkim przesunieciem. Dawalo to taki efekt, jakby wszystko bylo przezroczyste, takie na wpol materialne. Muzyka rysowala mi niesamowite rzeczy w glowie. Czulem sie b. dobrze i leniwie. Lezalem na lozku i toczylem jakies powolne rozmyslania o wszystkim. Do tego momentu wszystko miescilo sie w granicach tego co znalem z innych jazd grzybowych lub kwasowych. Rozgladajac sie po pokoju zauwazylem wygladajaca jak b. delikatna siec strukture. Byla jakby rozpieta na niewidzialnych slupkach (a moze podwieszona na niewidzialnych niciach ?) i mienila sie kolorami. Wstalem i zaczalem jej sie przygladac. Oprocz tego ze moglem przez nia swobodnie chodzic (zajmowala spora czesc sporego pokoju i znikala w scianach), jak na halucynacje zachowywala sie b. realistycznie. Pozostawala zawieszona w tym samym miejscu
a jej obraz, gdy patrzylem z roznych katow zmienial sie zgodnie z zasadami optyki. Moja glowa pedzila coraz szybciej, tracilem kontrole nad strumieniem (rzeka) mysli. Owladnela mna idea, ze jest jakis obszar rzeczywistosci (jakas druga strona), do ktorego maja wstep tylko nieliczni. Bylem przekonany, ze istnieje jakis prosty rytual, zaklecie, ktory pozwala na przejscie do tego rownoleglego swiata. Spedzilem sporo (chyba) czasu zastanawiajac sie co musze zrobic, by sie tam dostac. Odtanczylem kilka tancow, wypowiedzialem mnostwo potencjalnych zaklec, wykonalem wiele rytualnych gestow i nic. Kolejna mysla bylo popelnienie samobojstwa. W glowie odezwalo mi sie wielkie `EUREKA`. `Jakie to banalne, prosty rytual przenoszacy w inna rzeczywistosc` myslalem sobie ` musze sie po prostu zabic`. Na drodze b. racjonalnego, jak przyznacie, rozumowania, doszedlem jednak do wniosku, ze nawet, jesli o to wlasnie chodzi, to smierc mi nie ucieknie i w zwiazku z tym nie ma sie co spieszyc. Wiec dalem sobie spokoj z poszukiwaniem rytualu i poszedlem sie odlac. Zwykle po psychodelikach lustro jest dla mnie cudowna zabawka, lecz tym razem przerazilo mnie moje odbicie. Wygladalem jak minotaur mniej wiecej - przekrwione oczy palajace nienawiscia, twarz wykrzywiona w okrutny grymas. Odwrocilem sie od lustra, choc postac ktora w nim widzialem bardzo mnie przyciagala. Mocno rozedrgany i zaniepokojony odlalem sie a wychodzac z lazienki zaslonilem sobie oczy, zeby nie patrzec na siebie w lustrze. Czulem, ze jeszcze nie osiagnalem apogeum jazdy i to co przede mna budzilo moj strach. Polozylem sie z powrotem. Zamknalem oczy i wsluchalem sie w muzyke. Robila mi w glowie tak niesamowite zamieszanie, ze w pewnym momencie przeczolgalem sie przez pokoj (nie bylem w stanie chodzic) aby ja wylaczyc. Wrocilem na lozko i staralem sie uspokoic. Lezalem przerazony i powtarzalem `nigdy wiecej nie zjem grzybow`, `nigdy wiecej nie zjem grzybow`. Wtedy zaczalem miec strasznie intensywne halucynacje. Otworzylem oczy, ale to w ogole nie zmienilo mojej sytuacji. NIe widzialem pokoju, widzialem za to ludzi. Pojedyncze postaci pokazywaly mi sie przed oczami. Byli to ludzie, ktorych znalem z widzenia, kumple, przyjaciele, brat. Kazda na tle bezksztaltnej czerni, niektore patrzyly mi w oczy, inne w przestrzen. Niektore sie usmiechaly, inne nie. Pojawilo sie wtedy we mnie przekonanie, ze osoby, ktore zobaczylem, sa w jakis sposob w tej drugiej rzeczywistosci, o ktorej pisalem wczesniej. Wygladalo to jak pokaz slajdow i bardzo sie uspokoilem podczas ogladania go. Lezalem tak jeszcze dosc dlugo po tym jak halucynacje zniknely. Zostalem z jazda grzybowa mieszczaca sie w granicach normy, ale bylem tak wycienczony psychicznie, ze uspilem sie za pomoca marihuany.
Aha, wracajac do tytulu - zjadlem znowu dwa dni pozniej. :)

Komentarze

no tak (niezweryfikowany)

nie ma co komentowac.spokao jazda ja tez mialem jazdy np raz zkolega w zaduszki poszlismy na cmentarz po zarzuceniu pokilkadziesiąt z wywarem ..przy grobach (bylo ciemno)swiecilo sie mnostwo swiec przy kazdym grobie -zamiast krzyza -siezala wielka żaba w kapturze trzymajac swieczkę.............grzyby to niezla sprawa ALE NIE SAMEMU

danielek (niezweryfikowany)

LUSTRO TO BARDZO DOBRY MOTYW :] MÓGŁBYM PATRZEĆ W NIE GODZINAMI, GDYŻ ZMIENIAJĄCE SIĘ W NIM POSTACI SĄ DLA MNIE BARDZO INSPIRUJĄCE I DAJĄ MI WIELE SZCZĘSCIA !!! METAFORA PATRZENIA W LUSTRO TO DOBRY PRZYKŁAD ZAOBSERWOWANIA JAK PIĘKNIE "NASRANE " MAM W GŁOWIE :D:D:D:D:D:D

dziewczynka (niezweryfikowany)

jadlam sobie sama fungi(50), ok 2 godz chodzilam sobie po miescie troche mi sie to znudzilo wiec zobaczylam sie z ziomami oni nieee jedli itez mi bylo z nimi dobrze.ogolnie bylo bardzo przyjemnie. moim zdaniem to jest kwestia tego czy jest sie pogodzonym ze soba i z innymi.

CHEEROCKE (niezweryfikowany)

...od sets&settings .Ja zawsze najlepsze jazdy zaliczałęm sam w zamkniętym pokoju.
Zresztą ufam sobie w 100% i wiem że nie wyskoczylbym przez okno.

HUGH MORTENSON (niezweryfikowany)

LUSTRO TO BARDZO DOBRY MOTYW :] MÓGŁBYM PATRZEĆ W NIE GODZINAMI, GDYŻ ZMIENIAJĄCE SIĘ W NIM POSTACI SĄ DLA MNIE BARDZO INSPIRUJĄCE I DAJĄ MI WIELE SZCZĘSCIA !!! METAFORA PATRZENIA W LUSTRO TO DOBRY PRZYKŁAD ZAOBSERWOWANIA JAK PIĘKNIE "NASRANE " MAM W GŁOWIE :D:D:D:D:D:D

WNWJTD (niezweryfikowany)

zetka jest bardzo dobra polecam

a_c (niezweryfikowany)

jestes zwyklym cpunem nic nie wiesz jestes walniety jak naprawde chciales umrzec to bys mial niezly opor przed sprubowaniem jeszcze raz ZA 2 DNI!!!! Czubek

Ciesla z paryza (niezweryfikowany)

Jadlem sporo halo ale takiej jazdy jeszcze nie mialem w paryzu jestem od 2 lat i bardzo mi brakuje tej fazy tu sa wszystkie dragi oprucz halo i kwasa lipa bo niema nawet gdzie nazbierac

Ciesla z paryza (niezweryfikowany)

Jadlem sporo halo ale takiej jazdy jeszcze nie mialem w paryzu jestem od 2 lat i bardzo mi brakuje tej fazy tu sa wszystkie dragi oprucz halo i kwasa lipa bo niema nawet gdzie nazbierac

Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Fentanyl

Set & Setting: Najpierw akademik, następnie park "cytadela".

Wiek: 22

Doświadczenie: DXM, ketamina, kodeina, tramadol, fentanyl, morfina, diazepam, benzydamina, amfetamina, mdma, mefedron, metkatynon, LSD, LSA, 2C-e, grzyby, marihuana

Zupełnie jak z czarnej głębi stanęła przede mną wielka pompka-piątka. Panika. Strach. Nie, uciekam, za dużo. Czy ja tego właściwie chcę? Zostać starym ćpunem z trzęsącymi się rękoma z manią na punkcie podawania sobie wszystkich substancji i.v. cz i.m. Cofam się parę kroków.

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Bardzo pozytywne nastawienie w stosunku do nadchodzącego tripa. Sam w mieszkaniu.

Zakładam swoje ulubione bokserki z myszką Miki.
Czuję się taki męski.
Jestem w nich niczym superbohater.
Narkotyk już powoli wchodzi. Stopniowo zaczyna mnie smyrać swoimi niematerialnymi mackami po odbycie świadomości.
Tra ta ta, muzyka gra
Skaczę. Skoczno mi.
Podaj mi moje sandały,
Znaczy narty. Ale bym chciał w stanie upojenia deksem
Wyjebać się na nartach. Achhh.
Czuję się jak Adam Małysz.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Wspólne mieszkanie, lekkie zmęczenie całym dniem, wieczór - godzina 21. Kot z rójką trochę opętany. Ogólnie lekki stresik ale to normalka. Oczekiwania to poukładanie sobie trochę w głowie, odrzucenie niepotrzebnych myśli, które wywołują w nas presję i niepokój.

Hej, na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to moj pierwszy trip raport jednak uważam, że uda mi się go w miarę dobrze napisać. Piszę go drugi dzień po zażyciu 3,5 grama Psylocybe Cubensis w formie czekoladki. Dostałem takie dwie od pewnej osoby, powiedziała mi, że smak jest okropny i zrobili z tego właśnie taki przysmak. Działa! Nie było czuć nic innego poza intensywnie czekoladowym smakiem.

 

Teraz przedstawię Wam jak wyglądał po krótce cały trip, później opiszę każdy z etapów.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Trip z najlepszym przyjacielem (23 lata) oczekiwany przez cały weekend, pozytywne nastawienie na kolejne doświadczenie psychodeliczne, chęć wyłączenia się z życia codziennego i przeżycia czegoś wyjątkowego. Setting: Pokój przyjaciela, obrzeża dużego miasta, miejsce sprzyjające, w domu obecni rodzice przyjaciela. Chłodna noc nadchodzącej wiosny.

Słowo wstępu

Od dłuższego czasu będąc zachwycony klimatem psychodelików, pomimo niewielkiego doświadczenia ze względu na różnorodność, ale za to licznych spotkaniach z THC, postanowiłem opisać Wam moje ostatnie przeżycie z ową substancją.