Mój pierwszy kwas...

by Shymen

Anonim

Kategorie

LSD

Odsłony

2634
Caly dzien chodzilem troche nakrecony faktem ze to DZISIAJ po raz pierwszy sie zkwasze..
Wieczorem pojechalem do qmpla spalilismy troche gandzi izaczelismy ciuckac kawalek papierku z wizeruniem diabla tasmanskiego - wtedy ogarniala mnie niepewnosc jak cos tak malego ma mnie tak konkretnie zponiewierac ale co tam...joosh z kwasem w gembie poszlismy do sklepu po kilka pivek & cos do zarcia - bo gastrofaza po gandzi dokuczala nam dosc konkretnie..wtedy bylo nas 3. Ja i qmpel na kwasie + jeszcze jeden koles ktory tylko palil grass. kolo 8 wieczorem zaczelo nas konkretnie czesac - poczatkowo ciarki na plecach- czylem jakby mnie cos wykrecalo - bylo dziwnie & przyjemnie. Postanowilismy cos zjesc i napic sie wkoncu tego piwa... Osobiscie mialem problem z ukrojeniem kromki chleba bo noz ktory lezal na stole jakos "nie chcial" zebym wziol go w reke :) na szczescie kumpel nie mial takich problemow. Otwozenie piva tez bylo mala przygoda jakoz ze nie moglismy znalesc otwieracza - i wtedy zobaczylem napis
"Twist off" - wystarczy przekrecic - LOL - dluzsza chwile rozmawialismy o tym jak zajebiscie ktos wymyslil taki odkrecane butelki piwa. W miedzeczasie zostalem sam w pokoju ipostanowilem odsluchac nagranie na sekretarce telefonu komurkowego - dzwonek profilaktycznie wylaczylem zeby przypadkiem nie odebrac telefonu od matki itd..
Zadzwonilem na poczte i tu pojawila sie niespodzianka ....- odebrala moja mama -tak przynajmniej mi sie wydawalo -zaczolem sie tlumaczyc ze nic nie bralem idt. - malo sie nie poplakalem :) - jakos udalo mi sie wylaczyc telefon i uciec do kumpli zeby o tym zcizie nie myslec.. Rozmawialismy jeszcze przez chwile o budowie samolotow -szlo nam calkiem niezle - ale nadszedl czas zeby wyjsc po jeszcze jednego kolesa co mial z nami kwasic. przez 10 min czegos tam szukalismy - gdyby nie chwilowy przeblysk swiadomosci jednego z nas krzatali bbysmy sie tak chyba bez konca :)
Wyjscie na dwor - LOL - byla jakas 21-22 - calkiem ciemno ale jakos niczego sie niebalismy poczekalismy chwilke na tramwaj i wsedlismy - te 2 przystanki byly najbardziej niesamowite w moim calym zyciu - migajace swiatla, dzwiek jadacego tramwaju + spojzenie kilku jadacych z nami pasazerow = w polowie drugiego przystanku chcialo mi sie krzyczec :P ale jakos sie powstrzymalem... z tym kolesie msie minelismy wiec trzeba bylo wracac z powrotem. teraz joosh bez tkich sensacji w tramwaju ale i tak czule msi ejak w rakiecie albo Formule1 :) w koncu spodkalismy tego kolesia -on wciol kwasa i przypalilismy ziela. nie pamietam c odzialo sie przez nastepne 30-40minut -ale poterm postanowilismy w 4 (3 na kwasie , 1 zjarany) wyruszyc na jakis spacer... przejscie przez osiedlowy park bylo dosc ciekawym doswiadczeniem -dzungla to mala pestka w porownaniu z TYM. na szczesci park nie byl duzy itrafilismy na plac zabaw -wbilismy sie w 4-ech na chustawke -i w miare jak chustalismy sie coraz wolniej ja przysypialem... nie wiem dokladnie ile to trwalo bo na kwasie zdawalo mi sie ze cos trwalo z godzine a w zeczywistosci 10min. jak sie obudzielem zdecydowalismy sie wejsc na gore ktora jest na tym osiedlu - i oto na szczycie spodkalo nas wielkie zaskoczenie b okazdy z nas - zupelnie niezaleznie zobaczyl na jej szczycie pentagram (ja widzialem 2 ale postanowilem sie z tym nie ujawniac - w sumie tonie wiem czemu :) troche to wszystkich przestraszylo wiec udalismy sie na baze... byla (dobrze to pamietam ) 23.50 a ja postanowilem wracac do domu -rowerem jakies 4km przez 2 dzielnice :) Sama jazda na rowerze nie byla problemem -byl na tomias inny duzo wiekszy, a polegal na tym ze : kiedy jechalem jakas ulica - a wlasciwie chodnikiem bo stwierdzilem ze jechanie ulica w stanie zchodzacego kwasu moze byc calkiem niebezpieczne wszystko bylo OK. Jednak kiedy dojezdzalem d ojakiego kolwiek skrzyzowania to natychmiastowo mialem pustke w glowie - niewiedzialem z kad przyjechalem gdzie jestem, dokad jade -bylo to wqrzajace bo na kilku kolejnych skrzyzowaniach musialem przypominac sobie cala dotychczasowa droge i kilka razy wracac sie z powrotem... potem zostal mi dosc dlugi ale za to prosty kawalek drogi - zapieprzalem na nim zdrowo - jazda rowerem sprawiala mi niesamowita przyjemnosc, czylem wiatr na twarzy itd. cala droge pokonalem w czasie 35 min - co jest absolutnym rekordem bo zwylkle jade kolo godziny. W domu kuzynka zapytala mnie gdzie tak dlugo bylem - z najwyzszym trudem zdolalem opanowac sie przed wylaniem z siebie potoku slow :).. potem czekalo mnie jeszcze kilka zadan: -spakowac sie bo nastepnego dnia mialem jechac na oboz -troche mi to nieszlo zastanawialem sie nad ludzmi ktorzy wyprodukowali te ciuchy idt. - o wielu zeczach zapomnialem :) - zasnac- postanowilem przed snem posluchac muzy - album Prodigy "Expirience" -takiej muzy trzeba sluchac - zajebiscie sie jej slucha

Nastepnego dnia bylem wypoczety i mialem nowe zdanie na temat swiata - podobno troche wolno kontaktowalem o czym do mnie ludzie mowili :) - ale co tam bylo warto -na pewno jeszcze kiedys sie zkwasze :)

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie. Dobry humor. Duża łąka poza miastem. Razem z moim kumplem jako przewodnikiem.

Była to kolejna podróż z grzybami. Przygotowywałem się do niej psychicznie dość długi czas. W końcu nadszedł ten dzień. Poniedziałek – początek tygodnia, pogoda idealna, ciepło, lekki wiaterek. Razem z moim przyjacielem (nazwijmy go Zenek) postanowiłem udać się na oddaloną od miasta polankę gdzie panował cisza i spokój. Poza kilkoma traktorami w oddali nic nam nie przeszkadzało :)

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Dom ziomka, jesienny dzień, dobry klimat, nuta w głośniku, nastrój jak zawsze pozytywny.

 

Siema, to mój pierwszy raport, więc na starcie chciałem powiedzieć że zdarza mi używać lokalnego slangu, jeśli jakikolwiek wyraz bądź fraza nie byłaby zrozumiała, piszcie w komentarzach a wszystko wyjaśnię ;)

  • Zolpidem

Raczej ponury. W swoim pokoju w nienajlepszym humorze. Chciałem iść spać.

 

Tabletkę Stillnoxu kładę pod językiem. Po chwili zmywa się cukrowa otoczka. Moje usta wypełnia gorzki smak. Czekam parę minut i z minuty na minutę zaczyna mi się robić lżej, jakby moje ciało pływało w cieczy. Kończę pisać jedną ważną wiadomość do przyjaciela i zamykam komunikator. Cały czas ze słuchawkami na uszach wybieram utwór (Archive – Again), by wyciszyć się przed snem.

Po chwili, ledwo powstrzymując odruch wymiotny podchodzę do umywalki. Popijam gorzkie błoto po rozpuszczonej tabletce i wracam do komputera.