25I-NBOME nie ma smaku, ale nie je się go dla kulinarnych walorów. Pozwala za to zostać fraktalem.
by Hannibal
Ostatnio zassalem z qmplami kwasa (alez jestem odkrywczy) =)
Caly kwadrat.Jazda niesamowita.Ale po kolei...
Bylismy w Zakopcu,teraz tanie noclegi,snigu ni ma :[ ale moze to i lepiej.
Zarzucalismy na noc,bylo nas 4,kazdy wzial po pelnym.
A noc- full pelnia ksiezyca,gwiazdy jak na dloni,jasno jak cholera.Jakies
zadupie,wynajety
domek,zero innych ludzi.Spox.
Pomine `typowe` wrazenia kolorystyczno-fraktalowo-kalejdoskopove,tylko
przejde do peak`a
jazdy.Mianowicie siedzielismy w pokoju i ogladalismy jakis film w tv.Film
jak to film (nie pamietam
co to bylo :) ) patrzalismy w pudlo co chwila zataczajac sie ze smiechu z
byle powodu.
W pewnym momencie bylo ujecie z kamery,znajdujacej sie na torach [polozonej
na nich] a
z oddali nadjezdzal pociag.Zblizal sie do kamery > czyli do NAS.Na poczatku
wszyscy smialismy
sie cholernie glosno,az nagle wszyscy po kolei zamilkli.Ktos [chyba
Rybaq-pozdro :) ] ale nie jestem
pewien rzucil haslo nakrecajace jazde - `qrva,on jedzie prosto na nas`.Co
sie potem dzialo,to trudno
opisac: dwoch kolo zostalo w pokoju patrzajac sie dalej na `nadjezdzajacy
pociag` a my z Rybaqiem
rzucilismy sie do ucieczki,kiedy dobiegalismy do drzwi frontowych,uslyszalem
jakby odglos
ciecia blachy czy metalu i mysle sobie `jezu,juz tu jest!` wybieglem z domku
[co z kolem sie dzialo
nie wiem bo bieglem jak szalony] i zaczalem zachrzaniac wprost przed siebie
jakas druzka lesna,
bo bokach rosly drzewa...bieglem sam nie wiem ile,zatrzymalem sie po
chwili,jakis czas pozniej
spotkalem Rybaqa a on mi mowi,ze musimy uciekac,bo [nie pamietam dokladnie
txtu] `on tu jest`
ja sie go pytam po chyba minucie zwloki ;) `kto?` i nie zdazyl mi
odpowiedziec,kiedy przypomnialem
sobie `morderczy pociag` .Zaczalem sie rozgladac-i co widze?Dym z komina
pociagu!!!Znow biegne....
jak szalony...dobiegam do jakiegos rozstaju drog,sprawdzam tyl,ok.Nie ma go
:))) Pozniej sie juz
uspokoilo i nie ma co pisac :]
(potem mi powiedzieli,ze ten `dym` to byla mgla :D )
Z tego co mowi tych 2 co zostali w domku,to lezeli na tapczanie i
lamentowali cos w tym stylu:
`qrva,przejechal nas...zyjesz?Jarek zyjesz?` :))) No totalny schiz.
Mam w zwiazku z tym t-reportem pytanko do was:jakie mieliscie wrazenia
podczas jazdy na
gribkach,papierach czy czym tam podczas [podczas,podczas wszedzie to gowno
:) ]
ogladania jakichs ciekavych filmooof :)))
Musze przyznac,ze mnie to nastroilo,i nastepny kwas jaki wezmiemy z qmplami
bedzie
przy jednym z filmow s-f, np. Matrix,Mumia [hehe,to bedzie niezle]
Predator,Obcy, lubTerminator
Jak zwykle wynajęty pokój. Dobry humor z okazji końca sesji.
25I-NBOME nie ma smaku, ale nie je się go dla kulinarnych walorów. Pozwala za to zostać fraktalem.
Spokojny wieczór, sam w pokoju, który oświetla tylko blask monitora i lampka stołowa. Podekscytowany na myśl o przeżyciu nowego doświadczenia.
Pierwszy raz z 4CMC
Z precyzją kruszę kryształ, który podsypał dostałem w prezencie od kolegi. Kładę kryształ na kartce papieru, zginam kartkę na pół tak, aby kryształ znalazł się pomiędzy cienkimi stronami.
Biorę pałeczki do sushi. Zaczynam działać, czuję się jakbym wałkował ciasto na pizze.
Odklejka
Wszystko jest wszystkim, czyli psychoza nad psychozami
Tak, to kolejny raport częściowo o DXM, jednak inny niż wszystkie. Jeśli ktoś kojarzy moje jazdy z kosmitami, naprawianiem linii czasowych i byciem innymi ludźmi to gwarantuję, że tu będzie jeszcze grubiej, niż w tych wszystkich przygodach razem wziętych. Opowieść jest dość długa i żeby zrozumieć czemu znalazłem się na tym dziwnym stanie przeplatającym Sigma Plateau, 3 z 4 Plateau, stupor, konfuzję, akinezję i chuj wie co jeszcze, muszę najpierw przedstawić pokrótce co zmieszałem przez poprzednie 20 godzin.
Mnie sie sylvek zaczal dosc wczesnie, cos kolo 9 rano. co 4-5 godzin pol warszawskiego mitsu (pozdro dla tego co on juz wie :)) w sumie jakies 150-200mg w ciagu 12 godzin. wszystko na pusty zolad4k, w ciagu calego dnia nie bylo mowy o uczuciu glodu a po jakichs 16 godzinach postu poczulem ze cos tam ssie w srodku. ale nic nieprzyjemnego. z poltorej godziny od pierwszego gorzkiego przyszlo to genialne ciepelko. pani szefowa restauracji byla aniolem, teraz mi sie nasunelo zajebiste okreslenie- muminek. kobieta byla czysto muminkowa.
Komentarze
no nie dolam, siedze popalony i czytam to faze i se wyobrazam jak ta faza mogla wygladac, i wyobrazalem siebie w niej, tez bym uciekal jak najszybciej z tego domku jakbym zobaczyl nadjezdzajacy pociag(: cos wspanialego, musze sprobowac tych kartonikow:) ale nigdzie nie moge znalesc): moze juz niedlugo...(:
hahahahahaaha
DObre, serio. Zgadzam sie z panem najaranym- tez bym spierdalala. to ejst pewne.