Kolejna podróż

by blou

Anonim

Kategorie

LSD

Odsłony

1502
I stal sie cud, a moze tylko tak ja to odbieram Rano wpadl do mnie przyjaciel, rzucil dwa zdania ze nie mozna na mnie patrzec i wreczyl mi prezen, powiedzial ze moze to mi pomoze....
Usiadlam w pokoju, w dloni male puzderko z symbolem czi na pokrywce, doskonale wiedzialam co w nim jest, on zawsze daje mi taki sam prezent. Otworzylam, w srodku male zawiniatko aluminiowej foli i karteczka, zjedz i potraktuj to jak sesje u psychonalityka.... usmiechnelam sie do siebie, pytajac sie jednoczesnie czy moge sobie na to pozwolic, czy to dobry moment, pomysl. Rozwinelam zawiniatko i moim oczom ukazal sie malutki kamyczek, usmiech stal sie wiekszy. A co tam to zawsze pomagalo. Zlapalam plecak, wrzucilam do niego ciely sweter, termos z kawa, maly notes, pastele kilka arkuszy kartonu i wyszlam z domu. pojechalam na wzgorza morenowe. usiadlam sobie w lesie wdychajac swierzosc wiosny i zrobilo mi sie cudownie dobrze, czulam ze nic wiecej mi nie trzeba, ale zamiar byl inny. Nalalam sobie kawy, wyciagnelam puzderko. Chwila wachania i kwas znalazl sie pod jezykiem. Siedzial skupiona wpatrujac sie w ledwo rysujaca sie zielen otoczenia. Blogosc rosla co sugerowalo ze magiczna substancja zaczela dialac, lek powoli zmniejszal sie, mysli ustawaly, nasilily sie zmysly powoli przepelniac zaczelo mnie uczucie jednosci, czulam jak moje komorki chlona powietrze mieszaja sie z nim tworzac kosmuiczny koktajl. Po chwili nie wiedzialam gdzie konczy sie moje cialo a gdzie zaczyna sie pien drzewa na ktorym siedzialam. Czulam jak przeplywa energia pomiedzy mna a tym kawalkiem drewna.
Otworzylam oczy, a moze tak tylko mi sie wydawalo i zobaczylam to. Dziwne w ulamku sekundy zobaczylam jak wszystko do okola mnie zaczyna rozkwitac i budzic sie, drzewa puszczaly paki, widzialam jak powoli z tych pakow rozwijaja sie liscie, rosna, slyszalam trzaskanie, krople wody spadjace na liscie, soki krazace wewnatrz pni drzew, szum wyrastajacej trawy, lopot skrzydel motyli, ogluszajacy spiew ptakow, wszystko to mieszalo sie z ogluszajacym lomotem mego serca. Potem pojawily sie kwiaty, feria barw mnie przytloczyla, a potem zobaczylam jak liscie czerwienieja zaczynaja spadac z drzew, a zielen przeradza sie w szarosc. I swiat stal sie taki jak na poczatku. Nie wiem ile tak siedzialam, nie nosze zegarka. Podnioslam sie z pnia, wrzucilam termos spowrotem do plecaka i ruszylam w droge, chodzilam po lesie, dotykajac drzew, galezi, kielkujacej trawy, ziemi. I czulam sie szczesliwa. Swiat zatacza kregi, pory roku, budzi sie i umiera, by znowu sie przebudzic, moje zycie tez akie musi byc, to nic ze teraz
jest sroga zima klopotow, niedlugo przyjdzie wiosna, znowu zobacze kolory. jakiez to proste, wrecz banalne, czy musialam brac kwas by to zrozumiec? Zaczelo robic sie szaro i chlodno, zarzucilam na siebie swetr, i poszlam spowrotem na autobus. Powrot do domu przez miasto byl koszmarny ludzie-mrowki-automaty, nieczuli, niemyslacy, wszechobecna szarosc, z ulga dotarlam do domu. Teraz siedze rzed kompem, wiem ze jeszcze nie wrocilam do realnego postrzegania swiata, bo uczucie jednosci trwa, jakzebym chciala by pozostalo. Slucham muzyczki z Pi i wiem ze juz jest duzo lepiej.
To byl jeden z intensywniejszych tripow w mym zyciu, ale dawno nie zarzucalam kwasu, wiec moze dlatego.......

Komentarze

aes (niezweryfikowany)

nic ciekawego kto to pisał św. Jerzy

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

Ostatnie grzybienie w tym sezonie, mieszkanie kolegów, 2 osoby "trzeźwe" (względnie:] ) 7 grzybiarzy z różnym doświadczeniem.

Będę mówił o doświadczeniu które spotkało mnie i mojego towarzysza i jego dziewczynę, powiedzmy Kojota i Bekszę i jedzącego po raz 2 łysice Rombajrła ( myślę że będzie z niego dobry psychonauta do swojego kuzyna Ś potrafi czerpać z tripa). Reszta psychonautów chyba nie doświadczyła tego co my, nie zintegrowali się zbytnio z nami (tak przynajmniej mi się wydaje) ciężko jest mi zachować chronologię zdarzeń ale postaram się jak mogę.

18:30 T+00 popijam wodą około 50 większych suszonych łysiczek wcześniej pociętych na wiórki.

T+10 min dołącza do mnie K, zjada 105 sztuk

  • Mefedron

S&S: ja i R, noc po przeprowadzce do pierwszego wspólnego mieszkania, co samo w sobie jest już bardzo euforycznym doświadczeniem.

Wiek: 19

Dawka: 1g mefedronu na pół

Doświadczenie: MJ, amfetamina, kodeina, efedryna, dxm, bieluń, benzydamina, haszysz

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Mieszkanie, pokój. Oczekiwania pozytywne, ze względu na wcześniejsze kontakty z tym psychodelikiem. Nastrój neutralny.

Ok. 23 zarzuciłem pół blottera 220ug. Obawiałem się, że pełny może mnie za bardzo pozamiatać, a wcześniej brałem też tylko 110. Byłem sam w mieszkaniu. Na pierwsze efekty czekałem do około 24. Ogólna zmiana nastroju na bardziej pozytywny, chęć rozmowy. 

  • Ketamina

Dawka: 25 mg ketaminy dożylnie.



Doświadczenie: trawa, hasz, grzybki (kilka razy), amfetamina, kokaina.



Set&setting: akademik, ranek (cisza i spokój), chęć wypróbowania, sprawdzenia jak to jest, przeżycia czegoś (zroobiłem sobie taki mały prezent na urodziny, które tego dnia obchodziłem).