REKLAMA




Ciąg DXM + LSD

by Gobelek

Anonim

Kategorie

LSD

Odsłony

3091

Nie jestem pewien jaki dzisiaj dzien tygodnia. Czuje sie jakbym przez ostatnie dwa lata mieszkal na bezludnej wyspie. Wszystkie miesnie mnie bola, glowa peka od niewyjasnionych reakcji. Jestem pewien, ze od ostatniego piatku non-stop na czyms lece. W piatek wyjechali rodzice, maja wrocic w ta sobote. Zrobilem sobie wolne, wcisnalem im kit ze jestem chory, ale nie jestem pewien czy nie bylem w szkole. Od dawna interesowal mnie ten temat, w jaki sposob mozna zyc bez przerwy na kwasie. Chodzic do szkoly, robic zakupy, ale w tym ciekawszym swiecie. Postanowilem wiec sprobowac. Zakupilem 7 kwasow (Panoramixy), kazdy na jeden dzien. I zaczela sie jazda.

W sobote zazylem pierwszego kwasa. To wlasciwie jedyny trip, ktory zdolalem w pelni zapamietac. Idealnie pamietam wzory na tapecie, jak zaczely sie wydluzac, az w koncu utworzyly jakis typ siatki wokol mnie. Gdy zaczelo robic sie widno wyszedlem na dwor. Swiat byl odmieniony. Nic nie bylo takie jak kiedys, drzewa wydawaly sie takie madre, wiekowe, w koncu swoje juz przezyly. Mogly opowiedziec mi historie, ktore zaciekawily by nawet moich dziadkow. Wszyscy ludzie dookola wydawali mi sie tacy nie wazni. Pamietam ze nie spalem cala noc, cztery godziny po zupelnym ustapieniu jakichkolwiek efektow zazylem drugi papier (troche sie przymusilem, ale jednak). Zaczal sie kosmos. Chyba nawet nie doznalem zadnych halucynacji. Po prostu siedzialem caly dzien w domu, gleboko zamyslony, co chwila wpadajac w stan pol-snu. Po poludniu obudzila sie dusza odkrywcy, wyszedlem wiec na miasto. Boze, co tam sie dzialo. Ludzkie slowa stanowily malutkie nici w wielkiej pajeczynie jakiegos stworzenia. Potrafilem z koloru owych nici wyczytac nastroj i emocje towarzyszace wypowiadanym slowom. Drugi dzien z nikim nie rozmawialem, odlaczylem nawet telefon. Po powrocie do domu powoli zaczalem bad-tripowac. Wydawalo mi sie ze moje fizyczne cialo nie zyje, juz dawno je opuscilem i jestem wyzsza istota, zajmujaca sie wazniejszymi ludzkimi przypadkami. Usiadlem w wysokim, obitym fotelu na balkonie i czulem, jak wiatr rozwiewa mi wlosy. Znowu gleboko sie zamyslilem. W tym momencie przed moimi oczami stanal widok jakiegos podworka i kilkorga dzieci na nim sie bawiacych. Jedno z dzieci odliczalo do dziesieciu, wszystko bylo w bardzo szarych, czerwonawych kolorach. Nagle tempo sie zwolnilo, dzieci rozbiegly sie we wszystkie strony, a odliczajace dziecko zaczelo szukac pozostalych. Ocknalem sie, a przed moimi oczami, na podworku grupka szczeniakow zaczela przygotowania do zabawy zwanej `chowany`. Poczulem glod, ale nie pamietam jak go zaspokoilem (moze w ogole tego nie zrobilem?). Szwedalem sie troche po okolicy, obserwowalem ludzi, nie pamietam co jeszcze. Rano w poniedzialek mialem ogromny zjaaaazd, wszystko wydawalo mi sie takie szare i nieistotne. Pol dnia przesiedzialem w fotelu, chyba nic nie robiac. Potem zaczely sie mimowolne halucynacje-zdawalo mi sie ze zapadam sie w krzeslo. Czulem, jak otwiera sie podemna jakis typ czafrnej dziury, a ja sie w nia zaglebiam bez reszty. Teraz nie jestem pewien, czy to zaczal dzialac kwas, ktorego przyjecia nie pamietam, czy byl to jakis typ flashbacku. Wiem za to na pewno, ze tego dnia wieczorem zarzucilem jeszcze jeden papier i przezylem cos bardzo niesamowitego. Wychodzac z domu poczulem naplyw energii i w jednym momencie widzialem wszystko dookola zupelnie inaczej. Mialem wrazenie jakby wszystko bylo stworzone z bardzo cienkich niteczek o roznych kolorach, a ja moglbym te niteczki dowolnie zmieniac, obcinac i przemieszczac. Kontrolowalem otoczenie, potrafilem na nie wplywac i to bylo wspaniale. Po czwartyym papierze doznalem typowego chill-outu, spalem prawie caly dzien. Jak sie obudzielm bylo jeszcze gorzej-totalna dekoncentracja, od tamtej pory nie wiem jaka jest data ani jaki jest dzien. Efekt spotegowalo DXM, ktore wzialem w ilosci 5mg, jakos popoludniu. Umysl mialem lekko wyklarowany, co jednak szybko sie zmienilo, wraz z naplywem efektow DXM. Na poczatku lekkie zmieszanie. Potem poczulem w sobie wielka misje, chec zrobienia czegos niesamowicie waznego. I wtedy zaczal sie horror. Na poczatku swedzenie calego ciala-wybieglem w samych bokserkach na snieg i zaczalem sie w nim tarzac (dobrze ze bylo juz pozno, zaden sasaid mnie nie zlookal). Wrocilem na chate i wytarzalem sie po dywanie, czulem tak niesamowite swedzenie. Potem poczulem naplyw nowej misji. Zlapalem czerwonego markera i wymalowalem sobie na bialej koszulce znak batmana (wyszedl maksymalnie kiepsko, koszulka do wyrzucenia). Zalozylem ta koszulke, wyposazylem sie w koncowke od mopa i odswiezacz powietrza i narzucilem na siebie patchwork-taka typowa narzute na lozka, tyle ze na domiar zlego zrobiona z kolorowych latek. Wylecialem do parku, pamietam tez ze w miedzyczasie znalazlem sie na garazach, myslalem ze wyskoczylem tam z okna, ale to raczej niemozliwe, zwazajac na ok. 6 metrowa roznice w pionie i 4 metrowa w poziomie. Biegalem chwile po parku (pamietam ze mialem zamiar nocowac na drzewie-powrot do korzeni :P), psiknalem chyba nawet jakiemus gosciowi odswiezaczem po twarzy. Po powrocie do domu stanalem na balkonie, i mialem szczera ochote wyskoczyc (ale niestety zdawalem sobie sprawe ze bym tego nie przezyl :)), potem nie mam pojecia czemu rozwalilem na scinie cztery jajka. Pamietam tez ze chcialem zostac krolem krowokurczakow, zas inicjacja bylo wypicie szklanki mleka z jednym surowym jajkiem. Po inicjacji nalalem pelna szklanke tranu z watroby dorsza i wypilem oddajac tym samym hold plemionom Opiekunczych Rodzicow. Pamietam jak rzygalem po tym tranie :) ale to juz chyba nie jest warte wspomnienia. Po ustapieniu DXM polozylem sie spac i spalem az do rana dzisiejszego dnia (czyli nie mam pojecia ile), kiedy to o 7.30 zazylem ostatniego (!) siodmego kwasa.Piszac te slowa nie czuje juz zadnych efektow. Czuje za to zmeczenie, ale i radosc. Musze sie porzadnie wyspac, bo wygladam jak upior. Nawet gdyby w czasie mojego mega-tripu wpadli do domu rodzice, ja prawdopodobnie bym o tym nie wiedzial. Od jakis dwoch godzin sprzatalem dom (nadaje sie do remontu generalnego po tych zajsciach), teraz sie klade. Jutro bede myslal nad tym, co dala mi ta podroz. Na razie wiem, ze bezpowrotnie mnie zmienila. Mam naprawde ogromna ilosc przemyslen, ale musze je jakos logicznie ulozyc, jesli to w ogole bedzie mozliwe. Na liste przesylam mocno skrocona wersje tej mega-jazdy. Jesli kogos interesuje dany moment, niech pisze-postaram sie zdac jakis dokladniejszy raport.

I jeszcze jedno-dopiero od dzis w pelni swiadomie pisze listy na [u]. Jesli zdarzylo mi sie to wczesniej to sorry-bylo to podczas tripu, nie bierzcie tego do siebie.

Komentarze

Smileman (niezweryfikowany)

ogolnie to niezle zamiotles motyw z batmanem mi sie podobal najbardziej i tym wodzem krowokurczekow sorki za bledy ale pare bronkow wypilem naprawde fajne loty

AnAnAs (niezweryfikowany)

Wiatm!
Niezle niezle qrcze pomysl na to wzioles chyba z Las Vegas parano :)) qrcze ja bym sie bal zrobic cos takiego qrdelebele
RESPECT :)
tralalal ostatnio mi tez cos odwala to chyba jeszcze po DXM :)

chooy (niezweryfikowany)

brawo
zajebisty TR
Dawaj wiecej jak cos Ci sie przypomni :)

pfi (niezweryfikowany)

Jak znajdę trochę wolnego czasu i fundusze na kilka papierków, to też mam zamiar zrobić sobie taki rajd.

Kwasik (niezweryfikowany)

Jestem po wrażeniem. Moment z Krowokurczakami mnie rozwalił. W ogóle niezła jazda. ale trzeba mieć naprawdę niezłę zdrowie, zarówno te fizyczne jak i psychiczne, by pozwolić sobie na taką jazdę. NAPRAWWDĘ jestem pod wrażeniem. CHCĘ WIĘCEJ....

HeroinowyHenio (niezweryfikowany)

Jaki hardcore omfg ;]

Samuraj Jack (niezweryfikowany)

Cholera czy to smieszne bardziej czy to bardziej straszne. Przypomina mój trip na LSA tez zdemolowałem pół chałupy ale najdziwniejsze jest to że tego sie nie żałuje w istocie.

gobelek (niezweryfikowany)

Cholera czy to smieszne bardziej czy to bardziej straszne. Przypomina mój trip na LSA tez zdemolowałem pół chałupy ale najdziwniejsze jest to że tego sie nie żałuje w istocie.

Zajawki z NeuroGroove
  • Inne

Las, wczesna wiosna, niedzielne popołudnie, chęć spróbowania czegoś nowego, bardzo dobry nastrój, zero problemów na głowie.

Niedzielne popołudnie, powrót ze sklepiku z zakupionymi oto dwoma Gumi jagodami. Telefon do P godzina 16.00 spotkanie w Lesie. Wybrałem takie miejsce gdyż moja wiedza na temat działania dropsa była znikoma. Wiec taka jak było umówione punkt 16 w Lesie, siema ,siema. Miejsce do posiedzenia znalezione i od razu na sam początek zjedliśmy nasz cel, popijając resztka wody która wziąłem ze sobą. Atmosfera jak to przy spożyciu czegoś nowego, ogromne zniecierpliwienie, lekki strach przeplatający się z ogromnym podnieceniem.

  • 4-HO-MET
  • Dekstrometorfan
  • Olanzapina
  • Tripraport

Kuchnia, z tyłu lodówka, za oknem pizgawica i szare niebo. W głowie mały burdel, co od dawna jest standardem

...czyli o tym: jak miałem pójść po fajki, ale pokój mi zabronił (a właściwie krzesło).

Zazwyczaj mam w dupie takie tekściki w podpisach, jednak tym razem napiszę otwarcie: ten trip report nie ma na celu gloryfikacji podawania dożylnego tryptamin czy innego ołowiu; pilleater de pigułożerca w żadnym razie nie ma zamiaru namawiać tym wpisem kogokolwiek do podawania dożylnego czegokolwiek.

  • MDMA (Ecstasy)

Bylem na transowej imprezce techno, dosc duzy klub, osob w sam raz, raczej

bez dresiarstwa.


Zapodalem standardowy zestaw - setka fety na pobudzenie przed wyjsciem (nie

przepadam za amfa, za bardzo mnie meczy), tuz przed wejsciem tabletka

ecstasy - zielona koniczynka.


Zaczalem sie powoli wkrecac w impreze, tanczyc, po jakiejs godzine bylo mi

juz calkiem przyjemnie, MDMA zrobilo swoje.


Wszystko bylo normalnie az do momentu gdy wpadlismy na pomysl ze warto by

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie bardzo pozytywne, gralnia i dużo więcej ludzi (praktycznie sami artyści) niż się spodziewałem.

Witam. Przedstawiam krótką relację z pewnego hipotetycznego wydarzenia. Zapraszam wszystkich ciekawskich, ale nie wścibskich do lektury.

 

   Zakupione 100 świeżutkich grzybków od pewnego podróżnika czekało 2 dni na weekend, bym wyruszył na spotkanie z kosmicznym duchem zaklętym w tych szczuplutkich, wysokich, ale jakże malutkich istotach rodzaju nijakiego, bądź takowego. Plan był na 50 Łysiczek, jednak podróżnik ów powiedział, że 20 już robi magię. Ok, - pomyślałem - więc wrzucę 30. W końcu to pierwsze spotkanie z naszym polskim dobrem psychodelicznym. 

 

randomness