REKLAMA




Bad Tripy pokwasowe

by anonymous

Anonim

Kategorie

LSD

Odsłony

6820
Z bad tripami jest tak samo na kwasie jak i w zyciu. Zycie tez moze byc jednym wielkim badtripem, wogole to KAZDY ma swojego jakeigos tripa, kazdy cpa.. cpa zycie. Wsdzystko zalezy od nastawienia (czyli to co mamy w glowie) i otoczenia (czyli to jak ODBIERAMY bodzce zewnetrzne, innych ludzi). Oczywiscie na bardtripy wplywaja inni ludzie, ktorzy maja swojego tripa polegajacego na czynienjiu zla innym. To zli ludzie. Badtrip po kwasie? Wyobraz sobie badtripa w zyciu i pomnoz go razy 10 majac na uwadze ze masz w tej chwili rozszerzona swiadomosc i myslisz kilka razy szybciej i masz abrdzo obnizona odpornosc na mysli (tzn na kwasie zrzucasz z siebie swoje dawne Ja i jestes Tym. Jestes Chwila ktora ejst, programujesz sie jakby od poczatku). Tak ze mozesz sobie wmowic ze w kuchni siedzi Zly czlwoiek i bedziesz sie go bala nawet nei wiedzac ze on tam jest. Kwas w sumie robi tak ze podkreca wszystkie twoje zmysly na maxa, wtedy widzisz "wiecej", slyszyszm, czujesz. Badtripy kwasowe sa takie same jak zyciowe z tym ze sa inne sytuacje, w zyciu nie mozesz sobie powiedziec ze w kuchni stoi zly(chociaz w dziecinstwie moglbym)... tak... Ale opowiem ci historie z mojego pierwszego kwasa. Tripowalismy z kolega, chodzilismy roznie, chcoaiz wiekszosc czasu spedzilismy na moscie podziwiajac piekno wody, piekno [przyrody, piekno dzwieku. Podjechal do nas czlowiek, mieszkaniec pobliskiego domu i zacza robic nam zdjecia "gdyby cos sie stalo to bede was mial" ale jakos zapomnielismy i stalismy tam dalej. Na kwasie calkowicie tracisz poczucie czasu (wogole to moim zdaniem nie ma czasu) a moze sie tylko zakrzywia. Po prostu nie wiesz kiedy minie 10 minut a kiedy 7 godzin. No i mielismy sobie isc gdzies indziej a tu 2 samochody zajezdzaja nam droge, wysiadaja kolesie w garniturkach i mowia mniej wiecej tak "jesli jescze raz was tu zobaczymy - kulka w leb. Krecicie sie tutaj juz od kilku dni..." Kilka dni? Kulka w leb? Gdy sie odwrocilismy z zamiarem odejscia nasuwaly nam sie straszne mysli "to mafia, robia jakeis interesy", "po co dawalem im swoj adres", "kilka dni!??". I strach. Ja sie tak wystraszylem ze calkowicie stracilem rozeznanie gdzie jestem i gdyby nei kumpel pewnie usiadlbym kolo tych kolesi w calkowitej bezradnosci nie wiedzac w ktora strone isc by wyjsc, by ucuec... Pytale sie pozniej jakiegos chlopaka jaki dzisiaj dzien on odpowiedzial "ty idz do wariatkowa".. i znowu dol - czy ja juz calkowicie zwariowalem? Czy kwas mi sie zawiesil? Pozniej mija nas radiowoz "oo to pewnie po nas, juz po nas.." ze strachu pot na calym ciele... Kumpel poszedl do sklepu po napoj "ppewnie zobaczyli ze cos bral i juz go nie wypuszcza". Wracamy do domu, tam kumpel mowi ze szukaja nas juz od rana "co ja powiem ze gdzie bylenm?" Spytaj sie kumpla.. pamietam jak go BLAGALEM zeby nie szedl TAM (czyli tam gdzie kwasilismy), brakowalo mi slow zeby opisac KOSZMAR jaki tam przezywalismy. W domu jeszcze wlaczylem tv - byla szansa na sukces i ta baba taka duza gruba bbiala z takimi duuuuzymi wlosami na glowie. Strasnzie wygladala... Pod wieczor fazy takie ze "juz mi nie zejdzie" " jak ja tak bede zyl?" "po co mi to, matka chce dla mnei dobrze a ja biore dragi", "nigdy wiecej", "koedy to minie, kiedy to minie"... a TO nie mija... Nad ranem oczywiscie minelo.. Nie bylo to przyjemne. Innym razem kwasilem w nocy, zarzucilem kwasa tak od niechcenia i poszedlem spac pewny ze kwas byl stary i nie dzialal. Zbudzilem sie w nocy, to byl KOSZMAR. Spdalem w jakims ciemnym korytarzu gdzie sciany byly "oblepione" krwistoczerwonymi kolcami, pazurami, spadalem nie wiadomo gdzie. STRACH. CZULEM ze jestem w piekle. Modlilem sie do Boga modlitwa katolicka - pomagalo, oj pomagalo. Wiem juz jakie jest pieklo, jesli jest takie (a moze byc straszniejsze -to pieklo bylo wywolane jakims malym bardzo malym stezeniem pewnej substancji...) to ja nei chce, oj nie chce tam trafic... Z kolei innym razem mialem jazdy paranoiczne, cpun, widac ze cpal, obserwuja mnie zaraz zadzwonia na policje, przyjada, starzy, rodzina, opinia, ponizenie. wcial kwasa, strach, ucieczka przed neiwiadomo czym, ucieczka niewiadomo gdzie, unikanie wzrokow obcych, a jednak zerkanie na nich czy "oni napewno mnie obserwua" - obserwowali. Zwijalem sie w pozycje embrionalna gdzies gleboko w krzakach i zamykalem sie w swoim strachu. To byla taka struna, moje ID to taka struna ktora w tamtej chwili zostala brutalnei poszarpana, zaczela drgac i sie rozstrajac... Dlatego tak wazne jest tripowanie z druga osoba, ktora ci powie ze inni ludzie cie GOWNO obchodza (tak bylo ostantio jak tripowalem z kumplem - ten totalna paranoja, jednak podtrzymywalem go na duchu tym samym wyciagajac siebie z dola.. bylo pieknie). Bardzo wazne jest set & setting. To tyle odnosnie moich bad tripow. W zyciu badtripy sa zazwyczaj dluzsze ale mniej koszmarne. To tak zwane doly... Zycze ci jak najmniej, ale nie wogole. Trzeba poczuc co to dol zeby bardziej doceniac "gore"...

Dziekuje

Komentarze

frago (niezweryfikowany)

o lol !

ziomal_thc (niezweryfikowany)

o lol !

Anonim (niezweryfikowany)
nieźleeee ja tak miałam na grzybkach,trudno było z bomby zejść aalee 6 godzin i chill....najgorzej jest jak z kimś grzybisz a on ci ryje banie
Anonim (niezweryfikowany)
ja tak mam nawet jak pale bak haha !!!!!!
Anonim (niezweryfikowany)
beheh kwasy sa dobre zarłem 3 razy najwiecej połtora i wiem co to jak przestajesz byc soba i jestem nowym soba....a to pisałes napizgany i to dobrze hehe
PanicMachine (niezweryfikowany)
Nigdy nie odpisuje na tego typu zamieszczane posty ale tutaj nie moglem przejsc obojetnie. Stary miales faktycznie zlego tripa, bardzo zlego. I dokladnie przeczytalem to co napisales i ze slow jakich dobierasz i w jaki sposob ich uzywasz, wnioskuje ze masz juz cholernie zryty mozg od tych kwasow albo bardzo dobrze sciemniasz, tak czy inaczej nie widze Cie juz zbytnio ;/. Chodz powiem ze masz talent do opodania... Peace! I nie cpaj...
herbman (niezweryfikowany)

Trip napisany ciekawym językiem, łatwo można się wczuć w sytuacje. Sam masz chyba przećpany łeb!

Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

To była ostatnia sobota. Zwyczajny ciepły majowy dzień. Przynajmniej tak mi się wydawało. Około 17 wpadła do mnie dziewczyna. Postanowilismy spalić bata.

I tak tez miało być tym razem.

Pech chciał ze brakło nam bletek. Zmuszeni byliśmy więc polecieć ze szkła.

Osobiście nie przepadam za tą metodą ale cóż było robić.


Ubiłem duże działo zwyczajnej lufki. Dawka mniejsza przecież niz w joyu. Przysmażylismy to z myślą o następnej. Nic ztego.


  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Miejsce: bezpieczny domek na uboczu Pierwszy mocniejszy samotny trip z lekką dozą niepewności.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy trip raport będzie raczej nieudolną próbą opisania czegoś czego nie da się opisać słowami. Zdecydowałem się na publikację ponieważ dokonałem pewnych spostrzeżeń które mogą okazać się pomocne niektórym użytkownikom.

  • 2C-B
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Pozytywne emocje wracają do mojego życia. Część moich problemów psychicznych została rozwiązana, świat jest lepszy niż mój umysł potrafił go postrzegać, spłacam swój dług senny i chętnie postałbym dłużej lecz jestem w miarę wyspany. Mam za sobą parę problemów emocjonalnych, egzystencjonalnych i rodzinnych, lecz czuję że jestem po pozytywnej stronie energii teraz :), choć dalej czuję takie zamulenie, niechęć do działania i lekki chaos. Setting: Na mieszkaniu matki mojej przyjaciółki na której opiekuję się 2 kotami. Przybyłem wczoraj, jestem tu 2 dzień, mieszkanie całe dla mnie jest dzisiaj.

Substancje: 2C-B 15 mg(mała dawka) + tytoń(codzienne uzależnienie)

  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

Spontan na mieście z dawno niewidzianym ziomkiem, potem na jego osiedlu, jego dom, potem mój, a później galaktyka kurwix.

Na wstępie słów kilka.  

   Po ostatnich przygodach ( 10 dniowy ciąg na mxe), zauważyłem u siebie dziwny efekt. Po małych dawkach rzędu 50 - 60 mg dziennie, miewałem zaburzenia osobowości, nawet rozdwojenie jazni. Jazdy na mxe nieco mnie odrealniły. Jednak mimo to nadal prowadziłem w miare normalne życie.

Częśc pierwsza.

randomness