Na wstępie chciałbym uprzedzić, że jeżeli chcesz dawać komentarzę typu:"ogarnij się", "do gimbazy" czy cos w tym stylu a nie pomóc to prosze odrazu wcisnąć CTRL+W, oczekuje rad nie zjeb - bo że źle zrobiłem to już wiem...
Do rzeczy:
Chodzę do dobrej szkoły technikum w Bydgoszczy mam 20 lat. W piątek z rana postanowiłem załadować 3ml GBL przed zajęciami(wiem...,a pozatym dawka za duża, wtedy tego nie wiedziałem). Skutek był taki, że na zajęciach zaczołem zachowywać się jak bym wypił z litrę wódy(wiem, z opowieśći innych)+inne objawy typu drgawki i brak kontaktu ze mną, ale ciągle stałem na własnych nogach. Zostałem zaprowadzony przez nauczyciela do pielegniarki szkolnej, a ona nie za bardzo mogla sie ze mną dogadać, nie wiedzialem jak mam na imie itd. do tego grona doszli wychowaca, wice, i dyrektorka(full wypass kurka)... chcieli dzwonic po pogotowie i policje jednak tego nie zrobili(chwała im).Po jakichs 20minutach w gabinecie juz bylem prawie normalny, pytali się co mi się stało, odpowiedziałem, żę nic nie pamiętam z tego momentu, koniec konców nikt sie nie orientuje czy to jakies uzywki czy problem neurologiczny. Potem wezwanie rodziców. Dalej matka zawiezla mnie na pogotowie... tam doktor powiedzial mi, że nie ma podstaw by robic badania na test narkotykowy(hmm...), 7h później w domu wieczorem:
Telefon od dyrektorki do ojca:
Jak tam sie syn czuje, czy mu się coś przypomniało. Mamy dla Pana materiał z nagraniem z kamer z zachowaniem syna(domyslam sie ze jest tragiczny, podobno zachowuj sie na nich jakbym wypil z litre wódki+noddy itd). Dodatkowo powiedziala, że nie wie czy przypadkiem nie zachowywałem się tak na mieście(mówiłą coś o pójściu do urzędu miasta po materiał z kamer(a to się równa chyba policji?), dodam ze kitram gbl'a w krzakach w tam jest chyba kamera w poblizu(100m)). Koniec konców nikt nie wie, czy sam coś wziołem czy ktoś mi dał czy jestem chory neurologicznie.
Jutro mam iść z ojcem do szkoly wiec potrzebna jakas wersja.
Doradźcie co robić...
1. utrzymywać dalej wersję żę nic nie pamiętam i nic nie wiem co sie stalo, chyba równa sie to zamotaniem przez nauczycielke obrazu z urzedu miast(policja) i zobaczeniu co swiruje na miescie+ ewentualna wpadka z odnalezieniem kryjówki gbl'a(ghb niestety tez gdzies tam bylo w poblizu).
2.Powiedziec ze ktoś mi to dal(=material z kamer z urzedu miasta, chociarz wszedzie kamer nie ma)...
3.Przyznanie sie że biore dopalacze(wywalą ze szkoły, nie wiem, raczej nie, tylko nagana?)
4.Co Ty byś zrobił?
Pozdrawiam, Bartosz <cut>, imie wycieto w imie prywatnosci uzytkownika. - Fj. - Dzięki ale dane i tak są fikcyjne
pozdro 600
prawilna mordeczka
Dudek RPK, Bonus HVJ, Dzielny ONZ, Peja SLUMS ATTACK xD
And speak my point of view,
But it's not sane...
Ale dzieki za rade! Pozdrawiam.
3 możliwości, wymyślone na szybko:
1. Jeśli już masz wciskać wszystkim kit, to lepiej wymyśl jakąś historię, w której to ktoś Ci podał tego gieba, bez Twojej wiedzy (nie wiedziałeś, że bierzesz narkotyki). Tylko tak, żeby to było wiarygodne i miało ręce i nogi. Z braku dowodów, nikt nie będzie mógł podważyć Twojej wersji, ale wiedz, że będą Cię pewnie mieli na oku.
2. Jeśli się wszystkiego wyprzesz, to również nikt z otoczenia niczego Ci nie udowodni, ale skoro ktoś tam podejrzewał jakąś chorobę natury psychicznej, to rodzice mogą to łyknąć, zacząć się martwić o Ciebie i kto wie? Może zaczną Cię wozić po psychiatrach w celu zdiagnozowania przyczyny dziwnego zachowania. A wtedy może wszystko się wydać.
3. Powiedz prawdę, powiedz że żałujesz i że to był jednorazowy wyskok. Przynajmniej będziesz miał spokojne sumienie, rodzice trochę pokrzyczą, ale za 2 tygodnie w ogóle nie będą o tym nawet wspominać. Co Cię czeka wtedy w szkole? Tego Ci nie powiem, zależy od szkoły. Ew. możesz rodzicom powiedzieć prawdę, a w szkole dalej się wszystkiego wypierać.
Możliwych dróg jest znacznie więcej. Tylko Ty znasz najlepiej siebie, swoje otoczenie i obecną sytuację, dlatego wytęż mózg i szukaj jak najlepszego rozwiązania. A na przyszłość używaj dragów z większym rozsądkiem.
Jak sie przyznasz to bedziesz mial przejebane a informacja pojdzie dalej...a wiadomo co z takimi informacjami sie dzieje pozniej...trafiają do statystyk, a tego chyba nikt nie chce.
Pozdro
Ty nie wiesz kompletnie co się stało i tego się trzymaj.
U nas w klasie też gość zeżarł kwasy i zaczął się strasznię jąkać, został wzięty do tablicy - obroniliśmy go mówiąc że przed chwilą potrącił by go samochód i żeby dać mu spokój.
przekum pisze: przed chwilą potrącił by go samochód i żeby dać mu spokój
Niemniej nie przyznawaj się do niczego. Wprawdzie zażywanie GBL'a nie jest przestępstwem ale przyjście pod wpływem niego do szkoły może być powodem do regulaminowego, dyscyplinarnego wydalenia z niej.
Na pewno nie kłam, że ktoś Tobie to dał/ mógł dolać na nieświadomce bo wtedy zgłoszą sprawę na policję i będziesz musiał zeznawać kto, co, jak itp. A jak się wyda, że kłamiesz to jeszcze zostaniesz oskarżony o składanie fałszywych zeznań
i z błahego problemu zrobi się duży.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
Badania dowiodły, że marihuana opóźnia rozwój nastolatków
Badanie przeprowadzone na ponad 11 tys. nastolatków wykazało, że zażywanie marihuany wiąże się z wolniejszym rozwojem poznawczym (zapamiętywaniem, koncentracją i szybkością myślenia), a także z gorszą pamięcią w kluczowych latach rozwoju mózgu.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
