Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.
ODPOWIEDZ
Posty: 40 • Strona 1 z 4
  • 19 / / 0
Witam. To mój pierwszy post na tym forum, mimo że czytam go już od dłuższego czasu :)

jakby ktoś nie wiedział - PTSD to skrót od Zespół stresu pourazowego.

Ogólnie rzecz biorąc chciałbym się dowiedzieć czy to co mnie spotkało po pewnym badtripie to był właśnie PTSD czy też nie. Otóż MJ paliłem ogólnie w życiu ok. 12 razy, najczęściej w towarzystwie no i 2 razy sam. Gdy paliłem w towarzystwie i po spożyciu alkoholu miałem fajną fazę, śmiechawa, nawijka itd(może był to efekt dobrego humoru spowodowanego alkoholem). Paląc na trzeźwo zawsze łapałem zamułkę, tzn. miałem śmiechawy ale nie potrafiłem ogarnąć fazy, mało mówiłem itd. No i pewnego nudnego dnia postanowiłem zakupić gieta od kumpla żeby móc zapalić samemu w domu, nie była to zbyt mądra decyzja(o czym sie zaraz przekonacie). Byłem ciekaw jaki stan osiągnę paląc sam, gdy będę słuchać ulubionej muzyki i oglądać ulubione filmy. Chuj z tym że starzy oraz brat byli w domu (a konkretnie spali, bo paliłem wieczorem). Ogólnie miałem zjebane s&s. No i pierwszego dnia, w piątek, spaliłem se lufkę, byłem w miarę wylajtowany, słuchałem se Ostrego w słuchawkach, rozkminiałem, było ok.

Tydzień później, również w piątek nakręciłem się na oglądanie filmu, starzy śpią w pokoju obok, brat też ale chuj ja i tak muszę zapalić %-D Było to ok. północy. Dodam, że w ten dzień byłem dość zmęczony, psychicznie byłem dość spięty, lecz wtedy nie wiedziałem jeszcze że to tak znacząco wpłynie na fazę. No to biorę lufkę, ubijam i palę. Potem zjarałem jeszcze pół lufki, kilka minut później włączam film i się zaczęło.

Najpierw zaczął się lekki niepokój, myślotok, próba wyluzowania się, skupienia się na filmie. Nie udawało się, coraz bardziej drgały mi nogi, lęk wzrastał. Wtedy już wiedziałem że mam przejebane. Siedziałem tak sobie na fotelu, próbowałem uspokoić sytuację, ale to trudne gdy masz 1000 myśli na sekundę. Jeszcze ten jebany ucisk w klatce piersiowej, myślałem że się duszę, brałem głębokie wdechy. Czułem się strasznie chujowo, cały czas się bałem. Raz nawet umarłem. Jedyne co mnie pocieszało to fakt, że za 2-3 godziny to się skończy. Tak więc siedziałem i czekałem. Skończyło się, poszedłem spać.

Weekend minął mi normalnie, zapomniałem o tym. Koszmar zaczął się w poniedziałek rano, gdy miałem iść do szkoły. Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało. W jednej chwili ogarnął mnie lęk, niepokój, takie samo jak w czasie tripa. Nie mogłem się na niczym skupić. Chodziłem po domu jak pojebany. W myślach powtarzałem sobie: jak to możliwe? czego ja się boję? itd. Panika totalna. Jeszcze wypiłem tę jebaną kawę co pewnie nasiliło lęk. Zapaliłem szluga i przeszło, mogłem normalnie iść do szkoły, choć czułem się lekko odrealniony. Następny dzień jeszcze gorzej bo po spaleniu szluga nie przeszło i w szkole siedziałem 5 godzin na tripie. Myślałem, że zwariuję, że zostanie mi to na zawsze. Wyobrażałem siebie w psychiatryku %-D , wkręcałem sobie różne dziwne rzeczy. Stan lęku i derealizacji malał stopniowo i po ok. 2 tygodniach ustąpił całkowicie. W tym czasie brałem magnez oraz witaminy. Co ciekawe, cały czas byłem pobudzony seksualnie, dość dziwne uczucie, jakbym nie ruchał z rok %-D . Od tamtego czasu nie palę MJ, nie wiem czy kiedyś znowu zapalę.

Sprawdzałem na wikipedii definicję PTSD i wiele objawów pokrywało się z moimi. No może oprócz bezsenności, depresji i myśli samobójczych. Na początku myślałem że to przejściowa nerwica lękowa, ale wykluczyłem ją bo nie miałem napadów paniki, tylko taki ciągle trwający, stały lęk.

Myślicie że to był zespól stresu pourazowego? Miał to ktoś z was?

pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony 17 kwietnia 2011 przez chesterek47, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 76 / 2 / 0
Jako były student psychologi, zadam jedno kluczowe pytanie, a później pomyślimy dalej.

Czy po tripie, chodziłeś i myślałeś o tym co się działo na fazie?
  • 19 / / 0
No jasne, że myślałem, w końcu było to dla mnie dość silnym przeżyciem. Ciężko nie myśleć.

ps. chodzi ci o okres bezpośrednio po tripie? (gdy szedłem spać)
  • 3127 / 27 / 0
Nie odpowiem, czy to PTSD, ale może on jak najbardziej wystąpić po tripie.
High, how are you?
  • 19 / / 0
Też tak myślę, w końcu dla organizmu jest wszystko jedno czy trauma jest spowodowana działaniem narkotyku czy np. wypadkiem lub gwałtem.
  • 3490 / 56 / 0
chesterek47 pisze:
Też tak myślę, w końcu dla organizmu jest wszystko jedno czy trauma jest spowodowana działaniem narkotyku czy np. wypadkiem lub gwałtem.
O kurwa. Nie, nie to samo. Przepraszam za wulgaryzm ale nie.
Ostatnio zmieniony 17 kwietnia 2011 przez Kurwik, łącznie zmieniany 1 raz.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 343 / 6 / 0
Myślę, że strasznie się nakręcasz. Cholernie mocno uwierzyłeś, że pojebało Ci się w głowie. Otóż wszelkie derealizacje, nerwice itd, to w rzeczywistości tylko wkrętki, w które ich stwórca bardzo często brnie coraz głębiej i głębiej, odnosząc wrażenie, że stopniowo wariuje. Podlewasz to tylko LĘKIEM I STRACHEM przed nawrotem odrealnienia emocjonalnego jak i percepcyjnego (zauważ, że pojawia się ono wtedy, gdy sobie o nim przypomnisz) Po prostu staraj się nie wracać do tego myślami, a gdy to się dzieje, to wiedz, że jest to spowodowane wyłącznie uczuciem lęku, które częściowo świadomie sam stwarzasz. Reakcja przyczynowo skutkowa - przypominasz sobie tamten dzień (razem z przeżyciem) i kojarzysz go z paniką.

"Wtedy już wiedziałem że mam przejebane."
Nie miałeś przejebane. Wydumałeś sobie, że masz przejebane i do dzisiaj wierzysz, że rzeczywiście tak było.

"Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało."
Traktuj to miejsce jako miejsce lekcji, a nie miejsce lęku i paniki, tak samo jak całe to doświadczenie. Kiedyś gdy miałem derealizację po ostrym BT, to podczas jego trwania pamiętam, że patrzyłem się w głupie lampki na routerze. Potem po np. miesiącu gdy na nie spojrzałem ponownie, to przypominał mi się tamten dzień, a wraz z nim uczucie lęku i natłok myśli. Także jak widzisz, to tylko wybryki wyobraźni, które sami sobie nakręcamy. Uświadomiłem sobie ten fakt i jestem dzisiaj zdrowy :cheesy:.

Myśli o "psychiatrykach" i czytanie na wikipedii o chorobach psychicznych ryje baniak równie ostro, co wkręcanie się w to na bombie. Pamiętaj - wyeliminujesz lęk - nie będzie derealizacyjnego odrealnienia. Tak jak by popatrz na te "złe" myśli z boku, a wtedy automatycznie wyśmiejesz to, czym się tak zamęczasz.
  • 19 / / 0
Kurwik pisze:
chesterek47 pisze:
Też tak myślę, w końcu dla organizmu jest wszystko jedno czy trauma jest spowodowana działaniem narkotyku czy np. wypadkiem lub gwałtem.
O kurwa. Nie, nie to samo. Przepraszam za wulgaryzm ale nie.
No może trochę zbyt uogólniłem, ale wydaje mi się, że jak ktoś po raz pierwszy doświadcza badtripa i jest to dla niego pierwsze w życiu tak mocne przeżycie, może doznać pewnego rodzaju szoku, który może spowodować słabsze lub silniejsze objawy PTSD.
Zjemtwepachy pisze:
Myślę, że strasznie się nakręcasz. Cholernie mocno uwierzyłeś, że pojebało Ci się w głowie. Otóż wszelkie derealizacje, nerwice itd, to w rzeczywistości tylko wkrętki, w które ich stwórca bardzo często brnie coraz głębiej i głębiej, odnosząc wrażenie, że wariuje. Podlewasz to tylko LĘKIEM I STRACHEM przed nawrotem odrealnienia emocjonalnego jak i percepcyjnego - boisz się i wtedy bum - odrealnienie. Po prostu staraj się nie wracać do tego myślami, a gdy to się dzieje, to wiedz, że jest to spowodowane wyłącznie uczuciem lęku, które częściowo świadomie sam stwarzasz. Reakcja przyczynowo skutkowa - przypominasz sobie tamten dzień (razem z przeżyciem) i kojarzysz go z paniką.
Ja to wszystko doskonale wiedziałem; wiedziałem że jest to irracjonalny lęk, że to wszystko to wkrętka. Po prostu umysł doznał tak silnego szoku, że spowodował on dezorganizację emocjonalną i ogólny chaos we łbie. Najgorzej było przez pierwsze 3 dni trwania tego horroru - łapałem różne pranoje, ciągle się bałem, nie gadałem z ludźmi itd. i to było niezależne od mojej woli. Po prostu badtrip uruchomił jakieś ukryte trybiki w mózgu, które normalnie dają o sobie znać np. w sytuacji zagrożenia życia. To wszystko działo się na poziomie podświadomości.
Zjemtwepachy pisze:
"Wtedy już wiedziałem że mam przejebane."
Nie miałeś przejebane. Wydumałeś sobie, że masz przejebane i do dzisiaj wierzysz, że rzeczywiście tak było.
Łatwo Ci to pisać - ale uwierz mi podczas mocnego badtripa, jeśli masz złe s&s(jak w moim przypadku) oraz jesteś spięty emocjonalnie to to wszystko dzieje się poza świadomością, po prostu narkotyk przejmuje nad Tobą kontrolę.
Oczywiście nie występuje to u każdego, bo niektórzy potrafią wyjść z BT, z tego co czytałem.
Zjemtwepachy pisze:
"Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało."
Traktuj to miejsce jako miejsce lekcji, a nie miejsce lęku i paniki, tak samo jak całe to doświadczenie. Kiedyś gdy miałem derealizację po ostrym BT, to podczas jego trwania pamiętam, że patrzyłem się w głupie lampki na routerze. Potem po np. miesiącu gdy na nie spojrzałem ponownie, to przypominał mi się tamten dzień, a wraz z nim uczucie lęku. Także jak widzisz, to tylko wybryki wyobraźni, które sami sobie nakręcamy. Uświadomiłem sobie ten fakt i jestem dzisiaj zdrowy :cheesy:.
Teraz owszem, teraz traktuję to jak miejsce lekcji, nie wywołuje to już u mnie lęku. Aczkolwiek na początku było to nie do opanowania, po prostu gdy tylko tam siadałem, gdy wszystko mi się przypominało, było boom i koniec. Dla mnie ważnym warunkiem wyjścia z tego gówna była stała obecność bliskich, a konkretnie mojej mamy, której się wygadałem z lęków(nie wiedziała o MJ) i mnie pocieszała. Myślę, że gdybym z tymi lękami został całkowicie sam to bym na serio zwariował.
Zjemtwepachy pisze:
Myśli o "psychiatrykach" i czytanie na wikipedii o chorobach psychicznych ryje baniak równie ostro, co wkręcanie się w to na bombie.
Tu się zgodzę, nawet w którymś momencie wkręciłem sobie schizofrenię :nuts: A to wzmagalo lęk.

Podsumowując, na własnym przykładzie mogę stwierdzić, iż lęk to takie kurestwo, które niestety nie przechodzi od tak jak za dotknięciem różdżki, ale wymaga czasu, wsparcia drugiej osoby oraz podejmowaniem zajęć, które sprawiają nam przyjemność, tak aby nie myśleć o lęku.

pozdro
  • 128 / 6 / 0
PTSD spowodowane jaraniem zioła? Stawiałbym raczej na Twoją predyspozycję do ataków paniki, które mają właśnie takie objawy jakie opisujesz. Zostaw lepiej psychodeliki w spokoju.

Ta dyskusja jest bez sensu. PTSD po ziole, masakra :-D
  • 19 / / 0
Też się tego nie spodziewałem po mj, a jednak. Mam taka radę - jeśli macie słaby łeb, predyspozycje do wkręcania sobie krzywych faz, itd. - nie palcie sami w domu, nic dobrego wam to nie przyniesie. Paląc w towarzystwie nigdy nic mi się wkręcało, najwyżej łapałem zamułkę.
ODPOWIEDZ
Posty: 40 • Strona 1 z 4
Artykuły
Newsy
[img]
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana

Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.

[img]
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę

Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.

[img]
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa

Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.