Zmieniono nazwę tematu z "Mefedron". - PcP
Ten zapłon to też nietypowa sprawa, widziałem ludzi opalających lufki po mefie i NIC się nie działo.
Efekty takie
Usmiech od ucha do ucha
Serce zapierdalało jak szalone
Niepotrafiłem fajką trawfić do ust - rece mi latały jak galareta kumplowi też
Szczekoscik , tarcie zebów
Oczoplons, nosiło w huj, kumpel rozebral wszystkie piloty z nudów.
Brak samokontroli ...to pozostawi bez komentarza
Brak poczucia czasu poszslismy do auta tylko po cd , jak weszlismy to siedzielismy tam 1,5h, a na nas wszyscy czekali
Zadyma była kobitki sie kuciły a my bylismy w huj zadowoleni że to impreza zycia. Po imprezie kumpel mi odprowadził i opowiadał że złodzieje mu piwnice opierdolili, wpadłem do domu i zaraz czekałem na złodzieje bo myslalem ze mnie tez opierdolą.
Pożniej normalny dzien pracy -zero zwały , w sumie cały dzien leciał jak po alprazolamie
Dodam że nie jestem amatorem i dużo już przeżyłem.
lucypher: jak przyjebalem setke dobrego mefa (za czasow jego legalnosci, sort pierwsza klasa), to moje zdolnosci manualne byly bardzo ograniczone, bo rozplywalem sie w powietrzu i utrzymanie kiepa stanowilo duzy problem (zaraz po snifie, pozniej juz w miare ogarnialem). W zasadzie wszystko sie zgadza, nie pasuje mi tylko to znieczulenie.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
